Tech  / Recenzja

Oppo Reno 4 Pro 5G to rewelacyjny smartfon, ale do ideału troszkę zabrakło

Z Oppo Reno 4 Pro 5G spędziłem trzy tygodnie, w trakcie których sprzęt bardzo mnie zaskoczył. Oppo wie, jak zrobić świetne urządzenie z wysokiej półki, choć kilka decyzji producenta jest dość kontrowersyjnych.

Zobacz Oppo Reno 4 Pro 5G na naszym filmie

Zacznijmy od wyglądu Oppo Reno 4 Pro.

Jeszcze zanim weźmmiemy Oppo Reno 4 Pro do ręki, od razu widać, że mamy do czynienia ze smartfonem z najwyższej półki. Ramka urządzenia jest wykonana z aluminium, a przód i tył pokrywa zakrzywione na bokach szkło Gorilla Glass 6. Tylny panel jest wykonany z matowego szkła, wyglądającego w niebieskim wariancie kolorystycznym po prostu obłędnie, a dodatkowo takie wykończenie sprawia, że obudowa praktycznie nie zbiera odcisków palców.

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, byłyby to tylko za bardzo inwazyjne napisy na pleckach urządzenia, ale rozumiem, że jest to nie tyle kwestia wyboru, co prawa. Szkoda, bo przy tak ładnym projekcie aż prosi się o surowy minimalizm.

Smartfon naprawdę świetnie leży w dłoni, głównie za sprawą zakrzywień krawędzi z przodu i z tyłu. Boczna ramka jest przez to bardzo wąska, ale mimo to urządzenie nie ma tendencji do wyślizgiwania się z dłoni. Wygodę obsługi poprawia też fakt, że mimo dużych rozmiarów smartfona, jest on dość wąski za sprawą wydłużonego ekranu i zakrzywionych krawędzi. Dzięki temu smartfon można pewnie objąć dłonią, nawet kiedy jest w etui.

Oppo w modelu Reno 4 Pro nie oszczędzało na ekranie.

Duży panel ma przekątną aż 6,55 cala przy proporcjach 20:9. Jest to ekran AMOLED działający w wysokim odświeżaniu 90 Hz, obsługujący HDR10+. Jak możecie się spodziewać, kolory są tu naprawdę piękne, a czerń jest bardzo głęboka, jak to na panelu OLED. Całość wygląda tak, jak przystało na najnowszy sprzęt z wysokiej półki.

Pewne kontrowersje może budzić rozdzielczość wynosząca „tylko” Full HD+ (czyli w tym wypadku 1080 x 2400 px). Nie dajmy się jednak zwariować. Przekłada się to na zagęszczenie pikseli na poziomie 402 punktów na cal, dzięki czemu pojedyncze piksele są zupełnie niewidoczne. Jeśli miałbym wybierać między wysokim odświeżaniem a wysoką rozdzielczością, bez chwili wahania wybieram to pierwsze. Różnica między ekranem 90 Hz a 60 Hz jest znacznie bardziej widoczna niż pomiędzy rozdzielczością 1440p a 1080p.

Na marginesie, w smartfonach z ekranami 1440p na ogół wymuszam rozdzielczość 1080p z uwagi na to, że jakość pozostaje bardzo wysoka, a zyskuję dłuższy czas działania na jednym ładowaniu. Na ten moment złotym środkiem jest właśnie rozdzielczość 1080p przy wyższej płynności.

Dodam jeszcze, że ramki wokół ekranu są bardzo minimalistyczne, jak na sztandarowy model przystało. Co prawda górna jest nieco cieńsza od dolnej, ale ta druga pozostaje na tyle minimalistyczne, że nie jest to powodem do rozdzierania szat.

W warstwie pod ekranem ukryto też optyczny czytnik linii papilarnych. Jest precyzyjny i bardzo szybki. Trzeba jednak pamiętać, że latem, przy dużym nasłonecznieniu, może działać nieco gorzej, jako że do działania wymaga podświetlenia opuszka palca. Pod tym względem czujniki ultradźwiękowe są pewniejsze, ale jednocześnie z reguły bywają wolniejsze.

Warto również dodać, że nad i pod ekranem znajdują się głośniki działające w trybie stereo.

Specyfikacja Oppo Reno 4 Pro może być kontrowersyjna.

Z jednej strony Oppo Reno 4 Pro w testowanym przeze mnie wariancie ma aż 12 GB RAM i 256 GB pamięci na dane (niestety bez możliwości rozszerzenia o karty microSD). Mamy też wszystkie niezbędne standardy łączności, w tym Bluetooth 5.1 z obsługą aptX HD, NFC do płatności a nawet łączność 5G. Z drugiej strony, mamy procesor Snapdragon 765G.

W praktyce procesor nie daje powodów do narzekań. Smartfon działa płynnie i bez zająknięcia obsługuje nawet wymagające gry, takie jak Genshin Impact. Z drugiej strony, Snapdragon 865 pasowałby tu po prostu lepiej. Przy topowym procesorze mielibyśmy urządzenie z absolutnie topowej półki, w którym trudno byłoby się doszukać jakich braków. Średniopółkowy procesor nie daje w praktyce powodów do narzekań, ale chciałoby się mieć jak najlepsze podzespoły wydając na smartfon przeszło 3 tys. zł. Osobiście bez żalu pozbyłbym się łączności 5G na rzecz mocniejszego procesora, ale być może rynek uważa inaczej.

Akumulator Oppo Reno 4 Pro jest jego bardzo mocnym punktem.

Oppo Reno 4 Pro ma ogniwo o pojemności 4000 mAh, co wystarczało mi na cały dzień pracy. Nie jest to rekordowo duża pojemność, ale Oppo nie ściga się tu na wielkość, lecz na szybkość. Smartfon obsługuje powiem ekstremalnie szybkie ładowanie SuperVOOC 2.0 (65 W), które pozwala naładować akumulator od zera do 100 proc. w 36 minut. Kwadrans na kablu wystarcza do zwiększenia poziomu akumulatora o 60 proc.

Tak szybkie ładowanie sprawia, że nie trzeba podłączać smartfona na noc do ładowarki. Wystarczy podłączyć go rano, na czas porannej toalety i śniadania, by mieć energię na całą dobę. Jeśli dużo grasz i zdarza ci się rozładować ogniwo w ciągu dnia, szybkie ładowanie da ci znacznie więcej niż wielki akumulator. Każdy akumulator da się rozładować w ciągu dnia, ale nie każdy można naładować w kwadrans.

Oppo wie, jak zrobić dobry aparat.

Oppo Reno 4 Pro jest wyposażony w zestaw trzech aparatów:

  • aparat główny o rozdzielczości 48 MP z przekątną matrycy 1/2 cala i stabilizowanym optycznie obiektywem 26 mm f/1.7,
  • aparat tele z matrycą o rozdzielczości 13 MP i przekątnej 1/3.4 cala i obiektywem 52 mm f/2.4,
  • aparat ultraszerokokątny z matrycą 12 MP o przekątnej 1/2.43 cala i obiektywem 120 stopni, f/2.2.

Mamy więc wszystko, co jest potrzebne w topowym sprzęcie. Żadnych wydmuszek w postaci obiektywów „do głębi”, czy „makro” o rozdzielczościach matryc po 2 megapiksele.

Jakość zdjęć wypada dobrze, choć nie jest to poziom najlepszych fotograficznych smartfonów z 2020 r. Jest jednak bliżej do czołówki niż do średniej półki. Za dnia zdjęcia mają bardzo dobrą jakość i wysoką szczegółowość. Teleobiektyw nieco odstaje jakością od głównego modułu i od ultraszerokokątnej kamery, ale i tak poziom jakościowy jest dobry. Jedyna moja większa uwaga to trochę zbyt cukierkowe kolory. Widać, że smartfon podchodzi dość swobodnie do kwestii wierności reprodukcji barw.

Nocą efekt ingerencji w obraz widać jeszcze bardziej. Smartfon stosuje dość agresywną obróbkę w kierunku HDR, co niektórym może się podobać, ale ja nie jestem fanem aż tak inwazyjnych zabiegów. Trzeba jednak oddać Oppo to, że zdjęcia nocne mają wysoką jakość, zwłaszcza po włączeniu trybu nocnego, w którym smartfon wyciągnie informacje nawet z najgłębszych cieni. Skuteczność jest czasami wręcz zbyt duża, co widać na przykładzie domowych zdjęć.

Bardzo dobrze wypada też nagrywanie, dostępne maksymalnie w 4K z 30 kl./s lub w Full HD do 120 kl./s. Smartfon świetnie radzi sobie ze stabilizacją obrazu, ponieważ korzysta z żyroskopu. Dane przechwycone przez żyroskop są wykorzystywane do odtworzenia całego ruchu i drgań, jakim został poddany smartfon, a w efekcie uzyskujemy bardzo płynny obraz. Na podobnej zasadzie działa bardzo chwalona stabilizacja HyperSmooth w kamerach GoPro, jak i stabilizacja w iPhone’ach. Więcej na ten temat pisałem o osobnym wpisie. W dużym skrócie: żyroskop jest przyszłością stabilizacji.

Przednia kamerka ma 32 MP i nagrywa w 1080p, również z wykorzystaniem stabilizacji na bazie żyroskopu.

Całość działa pod kontrolą Androida 10 z ColorOS 7.2.

Jeśli nie znasz ColorOS, przyzwyczajenie się do nowego systemu nie zajmie ci długo. Oppo co prawda dość mocno zmodyfikował wizualnie czystego Androida, ale nie ma tu żadnych ekstremów. Producent w aplikacjach systemowych stosuje własny, bardzo minimalistyczny i ładny design. Ciekawostką w oprogramowaniu jest boczny pasek wysuwany zza krawędzi smartfona, na którym można umieścić własne skróty do aplikacji lub konkretnych zadań, np. nagrywania ekranu.

W systemie znajdziemy też wiele użytecznych gestów, jak choćby gest ściągania ikony, gdzie po przeciągnięciu ekranu od krawędzi ikony zacieśniają się, by łatwiej było sięgnąć do wyższych rzędów. Świetny i pomysłowe rozwiązanie, które ułatwia obsługę jedną ręką. Podobnych ciekawostek jest tutaj wiele, więc smartfon nie nudzi się szybko, bo przez długi czas można odkrywać coś nowego.

Czy w takim razie warto kupić Oppo Reno 4 Pro 5G?

Smartfon w testowanym przeze mnie wariancie jest wyceniony na 3299 zł, a więc ma bardzo liczną konkurencję na rynku. Z jednej strony mamy taniejące konstrukcje z początku 2020 r., a z drugiej, nadal świetne modele ubiegłoroczne. Każde potknięcie na tak wysokiej półce jest natychmiast zauważalne.

W Oppo Reno 4 Pro jedynym takim potknięciem jest procesor. Tak jak wspomniałem, poświęciłbym łączność 5G na rzecz lepszego procesora. Na zastosowany w smartfonie układ nie sposób narzekać, ale jednocześnie na podobnej półce cenowej konkurencja często ma lepsze wyniki w benchmarkach. Sam muszisz odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest to dla ciebie istotne.

Oppo ma jednak kilka innych przewag, na czele z ekstremalnie szybkim ładowaniem, czyli wielkim wyróżnikiem firmy. Poza tym mamy do czynienia ze świetnie wykonanym, bardzo ładnym i szybkim smartfonem, do tego wyposażonym w bardzo udany zestaw aparatów dający dobrą jakość zdjęć i filmów. Jeśli kupisz Oppo Reno 4 Pro, na pewno będziesz z niego bardzo zadowolony. A czy jest to najlepszy wybór w swojej półce cenowej? Na tak wysokim pułapie decydują o tym niuanse, a te sprowadzają się do osobistych preferencji każdego klienta.

przeczytaj następny tekst