Nie musisz już planować podróży. Social media zrobią to za ciebie
Kiedyś planowanie wakacji wymagało wysiłku: wertowania przewodników i przekopywania blogów. Dziś wystarczy przewinąć TikToka. Algorytmy same wiedzą, gdzie masz polecieć, co zjeść, gdzie zrobić zdjęcie i o której godzinie wstać, żeby złapać idealny kadr nad klifem, na którym jeszcze pięć minut temu stało 300 innych osób.

Social media od dawna wpływają na trendy. Jednak powoli przestają być tylko inspiracją i stają się pełnoprawnym systemem planowania podróży.
Facebook kusi gotowymi planami weekendowymi. TikTok zasypuje „hidden gems”, których istnienie kończy się zwykle tydzień po viralowym filmie. Instagram podrzuca Ci trasy trekkingowe, nawet jeśli jedyna droga, jaką ostatnio pokonałeś, to ta do najbliższego Lidla.
Sztuczna inteligencja dorzuca do tego swoje trzy grosze
ChatGPT czy Gemini są w stanie wygenerować Ci gotowe plany podróży dzień po dniu. Chcesz wybrać się na romantyczny weekend? Poleć tutaj. Tani trip po Azji? Łap przydatne tipy! Chcesz odpocząć od ludzi? AI już znalazł miejsce, w którym „prawie nikt nie bywa”.
Podróż zaczyna wyglądać jak gotowy projekt, który dostajesz w pakiecie.
Viralowe kierunki zmieniają siatki połączeń
Social media stały się dziś pełnoprawnym doradcą podróżnym. Jeśli jakieś miejsce zrobi się viralowe, to w siatkach połączeń pojawia się niemal od razu. Linie lotnicze widzą nagły wzrost zainteresowania i reagują w tempie ekspresowym. Dorzucają dodatkowe loty, podmieniają maszyny na większe albo odpalają zupełnie nowe trasy.
Tak było choćby z Maderą, Bari, Albanią czy greckimi wyspami - jeden trend potrafił przestawić cały sezon turystyczny.
Natalia Racławska, Head of Marketing w AirCashBack, komentuje: „W AirCashBack stale monitorujemy, co dzieje się na rynku lotniczym, więc nowe, viralowe połączenia wychwytujemy praktycznie od razu. Jeśli jakiś kierunek zaczyna robić szum w social mediach, chwilę później widać to w ruchu pasażerów.
Sposób podróżowania zmienia się z dnia na dzień, dlatego my też trzymamy rękę na pulsie i realnie wspieramy podróżnych. Szczególnie wtedy, gdy pojawia się potrzeba uzyskania odszkodowania za odwołany lub opóźniony lot.”
Nie ma nic złego w tym, że technologia pomaga nam ruszyć się z kanapy. Problem zaczyna się wtedy, gdy przestajemy podejmować decyzje, a zaczynamy odtwarzać scenariusze.
Wyprawa, która kiedyś była przygodą, staje się checklistą do odhaczenia:
- zdjęcie przy wodospadzie - jest,
- bowl z mango w małej lokalnej knajpce - zjedzony,
- przejażdżka tramwajem w Lizbonie - odhaczona.
To nie podróż. To kreowanie contentu. Dlatego warto mieć to na względzie i nie przesadzić, bo może okazać się, że z wymarzonych wakacji wrócimy po prostu… zmęczeni.
Jeśli ten trend będzie się rozwijał, za chwilę pojawią się pakiety „AI planned trips”, gdzie dosłownie wszystko ogarnie algorytm: bilety, hotele, auto, kolejność atrakcji i powiadomienia typu:
„Za 14 minut zachód słońca. Proponuję punkt widokowy 350 metrów stąd. Zrobisz zdjęcie 10/10.”
A my będziemy jak bohaterowie gry RPG, którzy chodzą od questa do questa.







































