Tak wyglądała akcja amerykańskich komandosów w Wenezueli. Tajemnicze drony i sekundy grozy
Docierają do nas pierwsze szczegóły dotyczące porwania przez Amerykanów wenezuelskiego dyktatora Nicolasa Maduro. Jak się okazuje, o wszystkim zdecydowała technologia.

To był jeden z tych momentów, które na naszych oczach zmieniają bieg historii, a jednocześnie to co widzimy przypomina film. Podczas konferencji prasowej w Mar-a-Lago na Florydzie przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, gen. Dan Caine, po raz pierwszy odsłonił kulisy Operacji Absolute Resolve. Jej celem było pojmanie wenezuelskiego przywódcy Nicolasa Maduro.
Skala, precyzja i tempo tej akcji robią ogromne wrażenie i mówią wiele o tym, jak dziś wygląda współczesna wojna prowadzona w cieniu radarów.
Wielomiesięczne polowanie w cyfrowym cieniu
Sukces na polu bitwy rzadko jest dziełem przypadku, a w tym przypadku za triumfem stały miesiące tytanicznej pracy analitycznej. Jak wyjaśnił gen. Dan Caine, przygotowania do Operacji Absolute Resolve rozpoczęły się na długo przed tym, jak pierwszy F-35 oderwał się od pasa startowego.
Kluczową rolę odegrała tu ścisła symbioza Pentagonu z agencjami wywiadowczymi CIA i NSA. Amerykański wywiad nie tylko podsłuchiwał rozmowy dyktatora, ale stworzył kompletny, cyfrowy profil behawioralny Maduro.
Agenci CIA, infiltrujący otoczenie reżimu już od lata zeszłego roku, monitorowali każdy aspekt życia celu: od rutynowych tras przejazdów, przez systemy zabezpieczeń konwojów, aż po tak prozaiczne detale jak ulubione potrawy czy styl ubioru.
To ostatnie nie było fanaberią, albo podglądaniem dla podglądania, bo precyzyjna wiedza o tym, co dyktator ma na sobie w danym dniu, miała pomóc operatorom w błyskawicznej identyfikacji celu w chaosie nocnego starcia.
Niebo nad Caracas zapłonęło od technologii
Faza bojowa operacji, która rozpoczęła się w piątek 2 stycznia późnym wieczorem, była logistycznym majstersztykiem. Wyobraźmy sobie 150 maszyn startujących z 20 różnych lokalizacji, od baz lądowych rozproszonych po Karaibach i USA, po pokład potężnego lotniskowca USS Gerald R. Ford.
Wszystkie te jednostki musiały pojawić się nad celem w idealnej synchronizacji, mimo że w miomencie staru nierzadko dzieliły je setki kilometrów. W operacji wzięły udział najnowocześniejsze zabawki z arsenału USA: myśliwce stealth F-22A Raptor i F-35 Lightning II, które wraz z maszynami walki elektronicznej EA-18G Growler miały jeden cel – całkowite oślepienie wenezuelskiej obrony przeciwlotniczej.
Nad miastem krążyły również tajemnicze, trudno wykrywalne drony RQ-170 Sentinel, należące do CIA, które przekazywały obraz na żywo bezpośrednio do centrum dowodzenia.
Więcej na Spider's Web:
Podczas gdy myśliwce czyściły niebo z zagrożeń, a samoloty szturmowe tłumiły i niszczyły obronęprzeciwlotniczą, do akcji wkroczyli Night Stalkers (Nocni Łowcy), piloci z legendarnego 160. Pułku Lotnictwa Operacji Specjalnych (160th Special Operations Aviation Regiment (Airborne).
To oni transportowali operatorów Delta Force na pokładach specjalistycznych śmigłowców MH-47G Chinook. Aby uniknąć wykrycia przez radary, które mogły jeszcze funkcjonować, piloci wykazali się najwyższymi umiejętnościami, lecąc na wysokości zaledwie 30 m nad lustrem wody.
Te potężne, dwuwirnikowe maszyny, wyposażone w dodatkowe zbiorniki paliwa, najnowocześniejszą technologię obserwacji otoczenia i zaawansowane systemy samoobrony, przemknęły pod nosem reżimowych sił, korzystając z parasola ochronnego stworzonego przez chirurgiczne uderzenia w centra dowodzenia w Caracas.
Sekundy od porażki: akcja w sypialni dyktatora
Sama akcja w rezydencji Maduro była najbardziej ryzykownym elementem całej układanki. Operatorzy Delty, którzy wcześniej setki razy ćwiczyli na pełnowymiarowej makiecie obiektu, wylądowali o godzinie 1:00 czasu wschodniego.
Na miejscu doszło do gwałtownej wymiany ognia z lojalną gwardią dyktatora. Choć kilku Amerykanów odniosło rany, profesjonalizm wziął górę. Jak ujawnił gen. Caine, Nicolas Maduro i jego małżonka Cilia Flores zostali schwytani w sypialni.
Było blisko katastrofy, bo dyktator niemal dotarł do swojego safe roomu, czyli pancernego bunkra, który pozwoliłby mu przetrwać oblężenie przez długie dni. Gdyby zdążył zatrzasnąć drzwi, scenariusz tej nocy mógłby wyglądać zupełnie inaczej.
Powrót do bazy z cennym ładunkiem
O godzinie 3:29 ET amerykańskie maszyny opuściły wenezuelską przestrzeń powietrzną, kończąc jedną z najbardziej spektakularnych operacji specjalnych XXI wieku. Nawet fakt uszkodzenia jednego z Chinooków ogniem z ziemi nie przeszkodził w bezpiecznym dotarciu do floty.
Absolute Resolve to nie tylko polityczny przełom, ale przede wszystkim demonstracja siły amerykańskiego wywiadu i technologii wojskowej, która pokazała, że w 2026 r. bezpieczne przystanie dla dyktatorów po prostu przestały istnieć.
Teraz świat z zapartym tchem czeka na kolejne kroki USA, podczas gdy Maduro, zamiast w prezydenckim pałacu, obudził się pod strażą amerykańskich żandarmów.
Jest tego więcej
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google







































