Zagadkowa kolizja wojskowego satelity. Uderzyło w niego coś tajemniczego
Satelita wojskowy, który powinien przetrwać wybuch jądrowy na orbicie i który miał wzmocnić bezpieczeństwo komunikacji NATO w Europie, stał się źródłem niepokojących pytań. SpainSat NG 2 został uderzony przez tajemniczą "cząstkę kosmiczną".

Wszystko szło zgodnie z planem, a misja zapowiadała się na podręcznikowy sukces europejskiego sektora kosmicznego. Tymczasem hiszpańska grupa Indra, większościowy właściciel operatora Hisdesat, przekazała właśnie niepokojące wieści.
Ich najnowsze dziecko, zaawansowany satelita komunikacyjny SpainSat NG 2, uległ poważnej awarii w drodze na swoje docelowe stanowisko. Choć w przestrzeni kosmicznej rzadko dochodzi do spektakularnych eksplozji rodem z Hollywood, to, co spotkało hiszpańską maszynę, może położyć się cieniem na bezpieczeństwie łączności wojskowej całego regionu.
Incydent miał miejsce w momencie, gdy ważący 6100 km kolos znajdował się na wysokości około 50 000 km nad Ziemią. To specyficzny rejon, znacznie powyżej orbity geostacjonarnej, gdzie tłoczą się satelity telewizyjne i pogodowe.
SpainSat NG 2 wykonywał tam manewry mające na celu precyzyjne ustawienie go na finalnej pozycji. To właśnie wtedy, według oficjalnego komunikatu, jednostka została uderzona przez "cząstkę kosmiczną".
Choć brzmi to enigmatycznie, dla inżynierów z Hiszpanii i Airbusa, który zbudował tę maszynę, oznacza to początek wyścigu z czasem i walki o uratowanie sprzętu wartego miliony euro.
Warto przypomnieć, że start tego giganta odbył się 23 października 2025 r. przy użyciu rakiety Falcon 9 należącej do SpaceX. Misja była wyjątkowa, ponieważ aby wynieść tak ciężki ładunek na supersynchroniczną orbitę transferową, z apogeum przekraczającym 60 000 km, firma Elona Muska musiała zrezygnować z odzyskania pierwszego stopnia rakiety. Całe paliwo zostało zużyte, by nadać satelicie odpowiednią prędkość i wysokość.
Co tak naprawdę uderzyło w satelitę?
Zagadką pozostaje natura obiektu, który uszkodził SpainSat NG 2. Eksperci wskazują, że na wysokości 50 000 km prawdopodobieństwo zderzenia z typowym śmieciem kosmicznym, czyli odłamkiem starej rakiety czy nieczynnego satelity, jest ekstremalnie niskie. Większość takich odpadów dryfuje znacznie niżej.
Głównym podejrzanym staje się więc (uważajcie, żeby nie połamać sobie języka) mikrometeoroid. Jest to naturalny, pędzący z ogromną prędkością okruch skalny, który przecinał akurat drogę hiszpańskiej maszyny. W kosmosie nawet drobina wielkości ziarenka piasku, przy prędkościach rzędu kilkunastu kilometrów na sekundę, uderza z siłą pocisku karabinowego.
Istnieje jednak jeszcze jedna hipoteza, mniej mechaniczna, a bardziej fizyczna. Termin "cząstka kosmiczna" może odnosić się do interakcji z naładowanymi cząstkami wiatru słonecznego. Amerykańska agencja NOAA raportowała w ostatnich dniach umiarkowaną aktywność pogody kosmicznej.
Silny rozbłysk słoneczny i idący za nim strumień wysokoenergetycznych cząstek potrafią usmażyć delikatną elektronikę satelity, powodując błędy w systemach sterowania lub trwałe uszkodzenia procesorów. Wydaje się jednak, że wojskowy sprzęt powinien być przygotowany na takie niespodzianki.
Więcej na Spider's Web:
Miliardy euro i lata czekania na ratunek
Indra i Hisdesat zapewniają, że aktywowały plan awaryjny, aby ich obecni klienci, w tym Ministerstwo Obrony Hiszpanii oraz rządy krajów sojuszniczych, nie odczuli skutków tego incydentu.
Sytuacja jest jednak poważna. SpainSat NG 2 to nie jest zwykły przekaźnik sygnału telewizyjnego. To ultranowoczesna platforma wyposażona w rekonfigurowalne anteny pasma X oraz ruchome anteny pasma Ka, opracowane przy wsparciu Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Miały one zapewniać bezpieczną, odporną na zakłócenia łączność dla armii w najbardziej zapalnych punktach globu.
Oparty na platformie Airbus Eurostar Neo, statek kosmiczny SpainSat NG-II o długości około 7 m i masie około 6 t, przenosi na swoim pokładzie innowacyjny ładunek, w tym aktywny system anten nadawczo-odbiorczych w paśmie X, zapewniający funkcjonalność równą 16 tradycyjnym antenom. Gwarantuje on niezawodną łączność dla misji wojskowych i rządowych, a jego zasięg może być dostosowywany i zmieniany nawet 1000 razy na sekundę.
Dodatkowo, system aktywnych anten pozwala na eliminowanie i geolokalizację prób zagłuszania z dużą dokładnością, a jego wzmocnienie chroni przed potencjalnymi impulsami elektromagnetycznymi pochodzącymi z promieniowania jądrowego na orbicie.
Jeśli analizy techniczne wykażą, że satelita nie nadaje się do eksploatacji, konsekwencje będą dotkliwe. Budowa i wystrzelenie następcy to proces, który w przypadku tak zaawansowanych jednostek geostacjonarnych trwa zazwyczaj kilka lat. Nie da się kupić gotowego satelity wojskowego z półki. To urządzenia projektowane pod konkretne wymagania bezpieczeństwa narodowego.
Obecnie zespół techniczny analizuje dane telemetryczne, próbując ustalić, czy uszkodzenie dotyczy struktury zewnętrznej, czy krytycznych systemów pokładowych.
Jest tego więcej
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google







































