REKLAMA

TCL ma pierwszy monitor OLED. Jest przepiękny i wykosi rywali

TCL wchodzi w OLED-y na poważnie. Pierwszy monitor na rynek masowy wygląda jak prototyp sprzed 20 lat - to komplement. No i ma parametry z przyszłości.

TCL 32X3A OLED+ monitor
REKLAMA

Rynek monitorów OLED wciąż dopiero się rozkręca, a już zdążył się podzielić na kilka obozów: QD‑OLED od Samsunga, klasyczne WOLED-y od LG Display, eksperymenty z różnymi subpikselami i powłokami. Do tej zabawy właśnie dołącza TCL - firma, którą do tej pory kojarzyliśmy głównie z agresywnym rozwojem miniLED‑ów w telewizorach. Ultracienki, 32‑calowy monitor 4K OLED z odświeżaniem 240 Hz, trybem 480 Hz w Full HD, głośnikami sygnowanymi przez Bang & Olufsen i obudową o grubości… 6,4 mm. 

TCL 32X3A wygląda jak sprzęt z działu „prototypy, których nigdy nie wypuściliśmy” - tylko że ten egzemplarz faktycznie trafia do sprzedaży.

REKLAMA

Czytaj też:

TCL 32X3A - pierwszy OLED-owy monitor TCL-a

TCL 32X3A

TCL oficjalnie nazywa ten model 32X3A i określa go jako pierwszy monitor OLED w historii marki oraz sztandarowca nowej serii X. Ekran ma przekątną 31,5 cala, rozdzielczość 4K (3840 × 2160) i odświeżanie 240 Hz, a w trybie „dual‑mode” można przełączyć się na 1920 × 1080 i odblokować 480 Hz. 

Mówimy o klasycznym WOLED‑zie - najpewniej panelu od LG Display, bo specyfikacja wygląda jak kalka z innych 32‑calowych OLED‑ów tej firmy: 0,03 ms czasu reakcji, 99 proc. pokrycia DCI‑P3, 10‑bitowy kolor i jasność szczytowa do 1300 nitów.

To ważne, bo TCL równolegle buduje własną, ogromną fabrykę paneli 8,6 generacji, która od 2027 r. ma ruszyć z produkcją OLED‑ów drukowanych atramentowo. Zanim jednak ich własne matryce trafią do monitorów TCL robi to, co robiło już wielu producentów przed nim: bierze sprawdzony panel od LG Display, dorzuca własny design, elektronikę, marketingowe „OLED+” i sprawdza, jak rynek zareaguje.

OLED+ i „naprawianie” bolączek OLED-ów

TCL 32X3A

Hasło „OLED+” brzmi jak kolejny marketingowy slop, ale TCL próbuje pod to podciągnąć konkretne rzeczy. Według materiałów firmy OLED+ ma rozwiązywać dwa problemy, które od lat przewijają się w dyskusjach o monitorach OLED: ostrość tekstu i odbicia światła. 

Po pierwsze - subpiksele. TCL mówi o „matrix” lub „Matrix‑Pure” pixel layout, który ma przypominać klasyczny układ RGB i poprawiać czytelność czcionek. W praktyce wszystko wskazuje na to, że to nadal pionowy układ RGWB znany z WOLED‑ów LG, tylko w nowszej wersji, z wyższą gęstością pikseli i lepszym renderowaniem tekstu niż w pierwszych generacjach. Tam problem nie znika całkowicie, ale jest złagodzony - szczególnie przy 140 PPI, jakie daje 31,5 cala i 4K. 

Po drugie - powłoka antyrefleksyjna. TCL zwraca szczególną uwagę w swoich komunikatach na wielowarstwowe powłoki antyodblaskowe i antyrefleksyjne, które mają ograniczać odbicia i eliminować charakterystyczny fioletowy poblask, kojarzony z niektórymi panelami QD‑OLED. To znowu brzmi jak standardowa powłoka LG Display, ale dobrze, że producent w ogóle to akcentuje - w monitorze, który ma być ultracienki i „salonowo‑biurkowy” walka z refleksami jest równie ważna jak liczba herców.

Do tego dochodzi wbudowany czujnik światła otoczenia, który automatycznie reguluje jasność i temperaturę barwową. To detal, ale w codziennym użytkowaniu może być ważniejszy niż kolejny „tryb gamingowy z AI”.

6,4 mm grubości i Bang & Olufsen w podstawie

Najbardziej spektakularny element 32X3A to jednak nie parametry, tylko obudowa. TCL chwali się, że w najcieńszym miejscu monitor ma zaledwie 6,4 mm grubości. To jest poziom, który bardziej kojarzy się z telewizorami typu „tapeta” niż z monitorem na biurko. Oczywiście, jak zawsze w takich konstrukcjach, „magia” kończy się w okolicach podstawy - tam obudowa robi się wyraźnie grubsza, bo trzeba gdzieś zmieścić elektronikę, zasilanie i głośniki. W tej części grubość rośnie do ok. 35,8 mm. 

TCL 32X3A

TCL dorzuca do tego „Stargate” - podświetlenie z tyłu, które odbija się od metalowej płyty i ma tworzyć efektowne, konfigurowalne poświaty. To już typowy ukłon w stronę graczy, ale wciąż utrzymany w bardziej stonowanej, „studyjnej” estetyce niż w wielu gamingowych potworach z rynku.

Ciekawostką jest audio. 32X3A to pierwszy monitor TCL z logo Bang & Olufsen - system głośników jest zintegrowany w dolnej części konstrukcji. Szczegółów technicznych (moc, konfiguracja) na razie brak, ale sam fakt, że w ultracienkim monitorze ktoś próbuje zrobić sensowne, markowe audio jest wart odnotowania. To może być fajna opcja dla osób, które nie chcą zagracać biurka osobnymi głośnikami, a jednocześnie nie mają ochoty słuchać plastikowego „pisku” z typowego monitora.

Złącza, ergonomia, cena - przyziemne sprawy

Na szczęście TCL nie poszło w minimalizm aż tak daleko, żeby ucinać porty. 32X3A oferuje DisplayPort 2.1, dwa HDMI 2.1, USB‑C z DisplayPort Alt Mode i zasilaniem do 90 W, a także hub USB (dwa USB‑A, jedno USB‑B) i wyjście słuchawkowe. To zestaw, który spokojnie ogarnie zarówno mocnego peceta, jak i laptopa podpiętego jednym kablem USB‑C. 

Gorzej wygląda ergonomia - na razie wszystko wskazuje na to, że monitor oferuje tylko regulację pochylenia. Brak informacji o regulacji wysokości czy pivotcie może boleć. Oczywiście zawsze można liczyć na VESA i własny uchwyt, ale przy tak cienkiej konstrukcji i zintegrowanym audio to już nie jest tak oczywiste.

TCL 32X3A

Cena w Chinach to 5999 juanów, czyli w przeliczeniu ok. 870 dol. lub mniej więcej 3200 zł. Jak na 32‑calowy monitor 4K OLED 240 Hz z markowym audio i taką konstrukcją - to super cena. Dla porównania, Asus ROG Swift PG32UCDP o podobnej specyfikacji (4K, 240 Hz, OLED) kosztuje w Stanach Zjednoczonych ok. 1299 dol. 

Na razie 32X3A jest dostępny tylko w Chinach, a TCL tradycyjnie najpierw testuje nowe produkty na rodzimym rynku, a dopiero potem przywozi je na CES, IFA i do reszty świata. Nie ma więc gwarancji, że ten konkretny model trafi do Europy, ale biorąc pod uwagę globalne ambicje TCL‑a – byłoby zaskakujące, gdyby firma zatrzymała go wyłącznie dla JD.com.

A obok OLED‑a - wyścig na 1040 Hz i miniLED‑y

TCL 27P2A Ultra

Gwiazdą konferencji był 32X3A, ale TCL równolegle pokazał dwa ciekawe monitory miniLED. Pierwszy to wspomniany już 27P2A Ultra - 27 cali, 2560 × 1440, 550 Hz w natywnej rozdzielczości i do 1040 Hz po zejściu do 720p. Panel to własna technologia TCL CSOT „HFS Shoot” (ewolucja FFS, czyli IPS‑opodobnego rozwiązania), do tego strobing „Tmoc Super Dynamic Sharpness” i zestaw funkcji „AI gaming” poprawiających widoczność w ciemnych scenach i po „flashbangach”. 

Drugi to 27C3A Pro - 27‑calowy monitor 4K z miniLED‑owym podświetleniem, 2304 strefami wygaszania, jasnością do 2200 nitów i odświeżaniem 165/330 Hz. 2304 stref to dokładnie tyle, ile ma nowy Apple Studio Display XDR, co rodzi całkiem logiczne pytanie, czy przypadkiem TCL nie stoi za miniLED‑owym zapleczem Apple’a. To wręcz bardzo prawdopodobne.

REKLAMA

Na razie 32X3A pozostaje egzotyką z chińskiego JD, ale jeśli lubisz śledzić w którą stronę zmierza rynek monitorów, to warto zapamiętać tę nazwę. Bo to bardzo możliwe, że za rok czy dwa podobny, ultracienki OLED z logo TCL będzie stał na biurku nie tylko w Shenzhen, ale i w Warszawie.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-10T13:49:27+01:00
Aktualizacja: 2026-03-10T13:05:38+01:00
Aktualizacja: 2026-03-10T11:09:08+01:00
Aktualizacja: 2026-03-10T08:50:44+01:00
Aktualizacja: 2026-03-09T20:56:21+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA