Ktoś kupił robota w cenie auta i zaczepia ludzi. Nowy bohater polskiego TikToka
edwardwarchocki to zaawansowana maszyna, która podbija polskie media społecznościowe. Zamiast służyć nauce, sprzęt zaczepia przechodniów z butelką w dłoni.

W polskiej sieci wyrósł właśnie zupełnie nowy, lekko absurdalny fenomen w postaci mechanicznego twórcy o pseudonimie Edward Warchocki. Za tym internetowym zjawiskiem absolutnie nie stoi tania zabawka, lecz w pełni profesjonalny sprzęt.
Na przestrzeni ostatnich kilku dni musiałeś widzieć co najmniej jeden film z bohaterem tego tekstu:
Jest to zaawansowany robot humanoidalny Unitree G1, który odgrywa w internecie rolę patoinfluencera. Jego kompaktowe wymiary, wynoszące 132 centymetry w pozycji stojącej przy 35 kilogramach wagi, sprawiają, że proporcjami przypomina młodego nastolatka. Dzięki temu nie wzbudza on niepokoju na ulicy, co znacznie ułatwia wchodzenie w bezpośrednie interakcje z przypadkowymi przechodniami.
Twórca tego nietypowego formatu wydał na urządzenie niemal 115 tysięcy złotych, aby maszyna mogła trzymać butelki, przenosić pełne wózki i zaczepiać ludzi. Więc kwota ta udowadnia, że od samego początku projekt był zaplanowaną inwestycją, a nie tylko chwilowym żartem.
Co ciekawe, mimo tak wysokiej ceny z perspektywy zwykłego internauty, Unitree G1 to w branży robotycznej stosunkowo tania i przystępna jednostka. Została ona zaprojektowana głównie jako platforma edukacyjna do rozwijania sztucznej inteligencji, jednak w polskich realiach znalazła zupełnie nieoczekiwane, rozrywkowe zastosowanie. Ale o tym za sekundę.
Możliwości techniczne tego sprzętu wykraczają daleko poza to, czego można oczekiwać od nagrywającej wideo zabawki. Maszyna porusza się samodzielnie, wykorzystując zaawansowane podzespoły i imponującą specyfikację:
- Kamerę głębi Intel RealSense D435i oraz skaner 3D LiDAR LIVOX MID360, który zapewnia pełne pole widzenia wokół własnej osi.
- Konstrukcję posiadającą od 23 do 43 stopni swobody. Choć daleko jej do ludzkiej zwinności, pozwala to maszynie na płynny chód i skomplikowane układy taneczne.
- Mechanizmy umożliwiające precyzyjne manipulowanie przedmiotami o wadze do dwóch kilogramów.
- Wbudowaną baterię wystarczającą na około dwie godziny pracy w terenie.
Wiralowy sukces na przejściu dla pieszych
Prawdziwym przełomem, który katapultował popularność konta, było nagranie zarejestrowane we wsi Rataje. Wideo przedstawia mechanicznego influencera wracającego ze sklepu z siatką zakupów i butelką w dłoni, który w autentyczny sposób markuje picie alkoholu na przejściu dla pieszych.
Kierowca samochodu, który zatrzymał się przed pasami, był tak zdezorientowany widokiem pijącego robota, że przez dłuższą chwilę nie potrafił ruszyć z miejsca. Ten krótki klip błyskawicznie zebrał na TikToku dziesiątki tysięcy wyświetleń, przy czym wielu widzów początkowo uparcie zakładało, że mają do czynienia z wygenerowanym deepfake'em.
Zamiast długich vlogów, widzowie otrzymują kilkunastosekundowe wycinki z życia mechanicznego celebryty. Algorytmy mediów społecznościowych zaczęły chętnie promować te krótkie formy, bazujące na szybkim montażu i kontraście.
Mechaniczny celebryta i gwiazda disco polo
W publikowanych shortach Edward Warchocki zachowuje się w sposób celowo przerysowany, świetnie kopiując manieryzmy znane z transmisji na żywo z marginesu społecznego. Maszyna wykonuje agresywne gesty, macha butelkami do obiektywu, a w tle nierzadko słychać zaczepne monologi generowane przez syntezator mowy.
Sporą część internetowej działalności robota stanowi jego autorska twórczość muzyczna, wpasowująca się w estetykę... wiejskich dyskotek (?). Pomimo tego, że pojawia się w Warszawie. Robot tańczy do utworów osadzonych w klimatach polskiego disco polo oraz trapu. Za problemy ze słuchem nie odpowiadam.
Gdzieś już to widziałem
Chyba można łatwo zauważyć, że cały ten projekt uderzająco przypomina konkretny motyw z klasyki polskiej telewizji. Skojarzenie nasunęło mi się niemal automatycznie i prowadzi do scenariusza odcinka serialu Świat według Kiepskich zatytułowanego Robochłop.
Wyemitowany wiele lat temu epizod opierał się na futurystycznym, jak na tamte czasy, koncepcie, w którym do wrocławskiej kamienicy trafia zaawansowana technologicznie maszyna. Miała ona stanowić pomoc w codziennych obowiązkach i odciążyć domowników, jednak zderzenie nowoczesnej inżynierii z polską, przaśną rzeczywistością przyniosło zupełnie odwrotny skutek.
W tamtej telewizyjnej historii Ferdek Kiepski, zamiast zapędzić swojego nowego, blaszanego podopiecznego do pracy zarobkowej lub chociażby sprzątania mieszkania, błyskawicznie znalazł z nim wspólny język na zgoła innej płaszczyźnie. Nauczył maszynę pić alkohol, po czym obaj spędzali całe dnie na wspólnym biesiadowaniu i oglądaniu telewizji.
I Edward Warchocki zdaje się bezpośrednim urzeczywistnieniem tej wizji. Patrząc na robota, który z puszką w dłoni i podwórkowym nastawieniem snuje się po ulicach, trudno nie odnieść wrażenia, że ktoś przeniósł ten stary, telewizyjny żart prosto w realia dzisiejszych mediów społecznościowych, udowadniając, że życie potrafi naśladować najdziwniejsze scenariusze.
Komercyjny potencjał
Ten niestandardowy format przyciągnął także uwagę świata biznesu, udowadniając swój potencjał komercyjny. W marcu maszyna sfinalizowała pierwszą współpracę z firmą Warszawski Czas, za którą otrzymała wysadzany diamentami zegarek marki Rolex o wycenianej wartości 80 tysięcy złotych.
Działania promocyjne wyszły daleko poza samo publikowanie krótkich filmików. Ba, nawet zorganizowano konferencję prasową z udziałem robota, a maszyna otrzymała nawet zaproszenie do audycji W Rytmie Hitów”w ogólnopolskim radiu VOX FM.
Według mnie cała ta inicjatywa funkcjonuje jako ironiczny komentarz do współczesnego społeczeństwa. Uważam wręcz, że widmo utraty posady przez sztuczną inteligencję dotyczy dzisiaj nawet osób tworzących patologiczne treści w sieci.
Zamiast realizować odpowiedzialne zadania w przemyśle czy służyć celom naukowym, maszyna warta 115 tysięcy złotych udaje nietrzeźwego awanturnika pod sklepem. I to stanowi dla mnie bezpośredni dowód na to, że postęp technologiczny nie zawsze zmierza w stronę wzniosłych celów, a często kończy jako narzędzie do generowania szybkich kliknięć.



















