Tajne pociągi z Białorusi. Na platformach pancerne rezerwy
Ukraiński wywiad ujawnił ogromne transporty czołgów i systemów S-300 z Białorusi do Rosji. Sprzęt zasila front wojny w Ukrainie.

Z pozoru spokojne, leśne linie kolejowe Białorusi od miesięcy są jednymi z najważniejszych dróg zaopatrzenia rosyjskiej armii. Ukraiński wywiad ujawnił szczegóły potężnych transportów czołgów i systemów obrony powietrznej S-300, które z białoruskich magazynów jadą do rosyjskich baz, a stamtąd na front wojny w Ukrainie. To dowód, że Mińsk nie jest tylko politycznym sojusznikiem Kremla, lecz aktywnym ogniwem jego zaplecza logistycznego.
Kolejowe ślady współpracy Mińska z Kremlem
Informacje, do których dotarł ukraiński wywiad, pochodzą od członków lokalnej społeczności kolejarskiej. To oni, obserwując ruch na liniach i stacjach, odtworzyli skalę oraz kierunki transportów wojskowych prowadzonych między 1 kwietnia a 30 września 2025 r.
Analizy pokazują, że nie chodziło o pojedyncze, okazjonalne przejazdy, lecz o systematyczne operacje. Białoruś przekazywała Rosji zarówno sprzęt wyciągany z własnych składów długoterminowego przechowywania, jak i uzbrojenie wysyłane do remontu w rosyjskich zakładach. To typowy model wojny na wyniszczenie: wszystko, co jeszcze da się odrestaurować i uzbroić, wraca na front po wykonanym serwisie.
Z perspektywy ukraińskich służb takie dane są tak naprawdę bezcenne. Po pierwsze potwierdzają, jak mocno powiązane są systemy logistyczne Mińska i Moskwy. Po drugie pozwalają oszacować, jakie typy uzbrojenia i w jakich ilościach mogą w najbliższych miesiącach pojawić się na kluczowych odcinkach frontu.
Czołgi z Borysowa do rosyjskiej bazy rezerw
Jednym z opisanych transportów był duży skład, który wyruszył ze stacji Borysów. Pociąg liczył 32 wagony, z czego aż 31 z nich stanowiły platformy załadowane wojskową techniką. Według ukraińskich analiz mogły to być czołgi oraz inne pojazdy opancerzone, czyli typowy ładunek dla bazy, do której trafił ten transport.
Skład zakończył bieg w 1311 Centralnej Bazie Rezerw Czołgów Sił Zbrojnych Rosji, położonej w rejonie Wierchniej Pyszmy pod Jekaterynburgiem. To jedna z największych rosyjskich hurtowni sprzętu pancernego, gdzie stare maszyny są składowane, remontowane i przygotowywane do powrotu na linię frontu.
W praktyce oznacza to, że białoruskie czołgi zasilają rosyjski system regeneracji uzbrojenia. Pojazdy trafiają do bazy, przechodzą naprawy i modernizacje, a następnie są wysyłane w stronę Ukrainy, by zastąpić straty ponoszone na froncie.
S-300 z Połocka jadą na wschód
Z białoruskiego Połocka wyruszył z kolei wojskowy skład kierujący się do stacji Onochoj na Wschodniosyberyjskiej Kolei. Według ukraińskich służb przewoził elementy systemów S‑300 przeznaczonych do remontu w rosyjskich zakładach.
Pociąg składał się z 31 platform z techniką oraz wagonu z częściami zamiennymi. Oznacza to, że Mińsk nie tylko udostępnia infrastrukturę, ale realnie przekazuje własne środki obrony powietrznej, które po modernizacji mogą zostać użyte przez Rosję. Także w działaniach przeciwko Ukrainie.
Rezerwy pancerne topnieją, więc sięga się po zaplecze sojuszników
Jak podaje Interia, Rosja od początku pełnoskalowej inwazji straciła około 11 480 czołgów. To liczba obejmująca zarówno pojazdy bezpowrotnie zniszczone, jak i te utracone, porzucone czy przejęte.
W 2025 r. tempo strat spadło w porównaniu z wcześniejszymi miesiącami wojny, ale nie dlatego, że czołgi nagle stały się odporniejsze. Rosja zmieniła taktykę, odchodząc od masowych uderzeń pancernych na rzecz intensywniejszego użycia piechoty, dronów i artylerii. Mniej spektakularnych ataków z udziałem dużych związków pancernych to także mniej udokumentowanych trafień.
Nawet przy niższym tempie strat rosyjskie magazyny nie są niewyczerpane. W przestrzeni publicznej pojawiały się informacje, że największe składy sprzętu pancernego w Rosji zaczynają świecić pustkami, a Kreml ratuje się ściąganiem czołgów T-72, T-62, a nawet T-55 z najgłębszych rezerw.
Na tym tle dostawy z Białorusi nabierają tak naprawdę dodatkowego znaczenia. Każdy pociąg z Borysowa czy innych białoruskich składów to kolejne wozy, które po remoncie mogą trafić na front w Ukrainie – niezależnie od tego, czy będą bronić linii, czy brać udział w nowych natarciach.
Białoruś coraz głębiej w wojnie na wyniszczenie
Sieć kolejowa Białorusi stała się jednym z niewidocznych na pierwszy rzut oka frontów wojny. Pociągi załadowane czołgami, pojazdami opancerzonymi i elementami systemów S-300 nie pojawiają się w oficjalnych komunikatach Mińska, ale ich trasy i stacje docelowe mówią więcej niż propagandowe deklaracje o rzekomej neutralności.
Przeczytaj także:
Dla Ukrainy oznacza to, że w wojnie na wyczerpanie przeciwnikiem jest nie tylko Rosja, lecz także jej białoruski sojusznik, który udostępnia magazyny, sprzęt i logistyczne zaplecze. Dla państw zachodnich to kolejny argument, by traktować białoruskie terytorium jako integralną część rosyjskiej machiny wojennej – niezależnie od tego, czy białoruskie jednostki pojawiają się bezpośrednio na linii frontu.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: PixelBiss / Shutterstock
Jest tego więcej
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google







































