Microsoft zażenował internet. Doczekał się nowej ksywki
Przesuń się Microshit - do gry wkracza nowy zawodnik. "Microslop" to odpowiedź na najnowszą odklejkę dyrektora generalnego Microsoftu, który prosi, abyśmy przestali używać zwrotu "AI slop".

Microsoft - dzięki zainwestowaniu w OpenAI miliardów dolarów - już w pierwszych miesiącach boomu na generatywną sztuczną inteligencję zagwarantował sobie tytuł lidera rynku. Z tego samego powodu Microsoft jest także wyklinany przez najbardziej zagorzałych fanów. Koncern bowiem na siłę wciska Copilota i etykietkę "AI" do każdego możliwego produktu - niezależnie od tego jak bezsensowny (czy nawet szkodliwy) jest ten duet.
Dlatego Microslop to prawdopodobnie najlepsze przezwisko wymyślone przez internet
"AI slop" (ang. slop - breja, ochłapy) to termin ukuty około dwóch lat temu, służący do określania treści wygenerowanych przez sztuczną inteligencję, które w oczy kolą odbiorców niską jakością, brakiem wysiłku ze strony osoby publikującej, a nierzadko także bezsensownością. "AI slop" jest zdecydowanie używany głównie przez internatutów i media - dolina krzemowa odcina się od takiego nazewnictwa, bo jawnie godzi ona w ich oczko w głowie.
Byka za rogi postanowił wziąć dyrektor generalny Microsoftu, Satya Nadella, który na blogu osobistym "sn scratchpad" opisał swoje prognozy i perspektywy na rok 2026. W swoim tekście Nadella apelował, by branża i użytkownicy "wyszli poza spór slop kontra wyrafinowanie" i zaczęli traktować AI jako "rusztowanie dla ludzkiego potencjału", a nie jego substytut.
Internet od razu dostał wstrząsu anafilaktycznego od oderwanego od rzeczywistości korporacyjnego bełkotu i serwis X zalały krytyczne wobec Nadelli komentarze - w tym te uznające, że jedyna słuszna nazwa dla Microsoftu to Microslop. Najpopularniejszy ze wpisów zebrał ponad 4 miliony wyświetleń i 400 tys. polubień
Microslop to mem o głębszym dnie
Frustracja internautów ma źródło w fakcie, że w powszechnym odbiorze generatywna AI nadal kojarzy się przede wszystkim z dezinformacją, niskiej jakości treściami, memami oraz kontrowersjami prawnymi i etycznymi - dokładnie tym, co Nadella chciałby uznać za "etap przejściowy".
Jak podkreśla The Verge, napięcie wynika także z faktu, że Microsoft przestaje sprzedawać klasyczne narzędzia, a zamiast tego próbuje uzależnić użytkowników od agentów AI. Wizja świata, w którym wszystko tworzy się poprzez komendy dla Copilota, rozmija się jednak z doświadczeniem wielu osób - Microsoft nie spełnia obietnic, integracje w systemie Windows i innych produktach są nachalne, a użyteczność tak skonstruowanych usług bywa wątpliwa.
Interpretacja Microslopu wykracza daleko poza ekrany komputerów. W końcu to Microsoft zwolnił 9 tys. osób, którym nieironicznie zasugerowano skorzystanie z AI w poszukiwaniu pracy i to Microsoft ma więcej GPU dla AI, niż jest w stanie wykorzystać. Do tego dochodzą koszty społeczne, które ponoszą użytkownicy i mieszkańcy terenów bliskich centrom danych. Dlatego "Microslop" można interpretować nie tylko jako mem wymierzony w firmę Nadelli, lecz także skrót myślowy opisujący zmęczenie strategią "AI wszędzie, niezależnie od sensu i ceny”.
Czy 2026 rok okaże się przełomem, o którym pisze Nadella, czy raczej kolejnym etapem pogłębiania się przepaści między wizją Big Techu a oczekiwaniami użytkowników? Tego dziś nie wiadomo. Jedno jest pewne: internet rzadko rozdaje ksywki bez powodu, a "Microslop" już zapisał się w historii jako jedno z najbardziej celnych i bolesnych podsumowań obecnej polityki Microsoftu wobec sztucznej inteligencji.
Więcej na temat Microsoftu:
Jest tego więcej
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google







































