REKLAMA

Policyjne Black Hawki w akcji. Tak kolej walczy z zimą

Na linii kolejowej Działdowo-Olsztyn przeprowadzono dosyć niecodzienne odśnieżanie. Zamiast lokomotyw rolę pługów przejęły Black Hawki.

Jedna gałąź i linia stoi. Tak temu zapobiegają
REKLAMA

Polskie Linie Kolejowe opublikowały nagranie, na którym widać odśnieżanie z powietrza z użyciem śmigłowca Black Hawk. Wirnik maszyny strąca śnieg z drzew rosnących tuż przy torach na linii Działdowo-Olsztyn. Akcja została zrealizowana po to, by potencjalne gałęzie nie zablokowały ruchu i nie uderzyły w sieć trakcyjną.

REKLAMA

Co widzimy na nagraniu?

Nagranie z perspektywy pokładu dokładnie pokazuje mechanikę działania tej metody: śmigłowiec przelatuje nad pasem drzew wzdłuż torów, a silny podmuch wirnika błyskawicznie strąca śnieg z gałęzi. Ma to być próba wyprzedzenia problemu, zanim ciężar śniegu zacznie zginać drzewa w stronę infrastruktury kolejowej.

Opublikowany na Facebooku filmik został nagrany na odcinku Działdowo-Olsztyn, gdzie drzewa rosną niebezpiecznie blisko torów. Właśnie tam zalegający na koronach śnieg może w krótkim czasie zamienić się w duże ryzyko dla przejazdów. Obciąża on drzewa, powoduje ich pochylanie, a często także łamanie i przewracanie w kierunku torów oraz na sieć trakcyjną. To tak naprawdę dwa problemy: fizyczna przeszkoda na torach i ryzyko uszkodzeń elementów zasilania pociągów elektrycznych.

Wszystko odbyło się w kontrolowanych warunkach

PLK zaznaczyły, że cała operacja odbywała się w kontrolowanych warunkach. Nawet jeśli podczas strącania śniegu jakaś gałąź się złamie i spadnie na tory, to sytuacja ma pozostać pod pełną kontrolą, bo po linii nie jadą w tym czasie pociągi. Taki sposób pracy ma zmniejszać ryzyko nieprzewidzianych zdarzeń i pozwalać na szybkie doprowadzenie odcinka do stanu, w którym ruch może wrócić bez dalszych przerw.

W poście zwrócono uwagę, że podobne metody oczyszczania drzew ze śniegu są stosowane również w innych krajach, w tym w Austrii i Norwegii. Sugeruje to, że PLK mogą chcieć wykorzystywać takie rozwiązanie także na innych liniach. Nie obyło się jednak bez małej szpileczki w stronę ustawodawców. Zacytowano słowa wiceministra infrastruktury, Piotra Malepszaka, który stwierdził, że nie tylko helikopter, ale i przepisy powinny wspierać polską kolej walczącą z ryzykiem powalonych na linie drzew. To ryzyko należy bezwzględnie ograniczyć. Powrót do przepisów sprzed 2019 r., aby wycinać pas drzew 15 m od torów z każdej strony jest konieczny.

Problemy na tej trasie występują od kilku dni

Przypomnijmy, że na linii między Działdowem, Nidzicą i Olsztynem problemy narastały tak naprawdę już od 30 grudnia. Silny wiatr w połączeniu z ciężkim, mokrym śniegiem zaczęły masowo kłaść drzewa na szlak, wymuszając kolejne, wielogodzinne interwencje i okresowe wstrzymywanie ruchu.

Przeczytaj także:

Dlaczego więc po rozwiązanie wykorzystywane od lat za granicą zdecydowano się sięgnąć dopiero w piątek, skoro problemy na tej trasie narastały od kilku dni? Kolejowy Portal uzyskał informację od PLK, że zaważyła tu pogoda. We wcześniejszych dniach była zbyt nieprzewidywalna, by móc skorzystać z pomocy policyjnych Black Hawków.

REKLAMA

* Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI

Jest tego więcej
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-13T13:08:03+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T12:57:20+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T11:38:58+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T10:48:12+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T07:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T06:17:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T06:11:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T21:41:46+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T19:16:41+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T18:10:24+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T16:21:49+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T16:09:13+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T15:10:26+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T14:41:47+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T12:28:21+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA