REKLAMA

Loty na orbitę to już codzienność, padł kolejny rekord. Jednak w kosmosie rządzi duopol

Nie ma już wątpliwości, że 2025 r. zapisał się złotymi zgłoskami w historii podboju kosmosu. Nigdy wcześniej na orbitę okołoziemską nie wysłano tak wiele rakiet. Choć liczby przyprawiają o zawrót głowy, branża stoi u progu wielkiej zmiany warty.

Nie ma już wątpliwości, że 2025 r. zapisał się złotymi zgłoskami w historii podboju kosmosu. Nigdy wcześniej na orbitę okołoziemską nie wysłano tak wiele rakiet. Choć liczby przyprawiają o zawrót głowy, branża stoi u progu wielkiej zmiany warty.
REKLAMA

Ok, na początek boomer time. Pamiętam czasy kiedy w telewizji pokazywano każdy start rakiety. Te czasy już minęły i kolejny lot na orbitę nie robi już większego wrażenia. Jeśli jednak wydawało wam się, że 2024 r. był intensywny pod względem startów rakiet, to dane za 2025 r. każą zrewidować to spojrzenie.

Według najnowszych analiz opartych na jawnych danych, w minionym roku byliśmy świadkami aż 324 startów rakiet na orbitę. To oszałamiający wzrost o 25 proc. w porównaniu do poprzedniego rekordu z 2024 r., kiedy to odnotowano 259 startów.

REKLAMA

Co ciekawe, dynamika ta wciąż przyspiesza, bo jeszcze w 2023 r. liczba ta wynosiła "zaledwie" 221. To pokazuje, że starty rakiet stały się niemal codziennością. Dosłownie, nie rakiety startowały w 2025 r. niemal codziennie.

Warto jednak zaznaczyć, że statystyka ta dotyczy wyłącznie lotów orbitalnych. Do tego imponującego wyniku nie wliczono lotów suborbitalnych, takich jak pięć głośnych testów systemu Starship od SpaceX, które z założenia nie miały osiągnąć orbity, czy specjalistyczne misje rakiety Electron w wersji HASTE.

Gdyby doliczyć te próby, obraz aktywności człowieka w górnych warstwach atmosfery byłby jeszcze bardziej spektakularny.

Bezwzględna dominacja dwóch graczy

Analizując kosmiczny krajobraz 2025 r., trudno nie odnieść wrażenia, że niebo zostało podzielone między dwa mocarstwa. Stany Zjednoczone i Chiny odpowiadały łącznie za aż 88 proc. wszystkich światowych startów orbitalnych.

To niemal duopol, w którym reszta świata, w tym Europa czy Indie, wciąż próbuje znaleźć dla siebie nieco więcej miejsca. USA przeprowadziły łącznie 193 próby, włączając w to starty nowozelandzkiej firmy Rocket Lab, która posiada swoją siedzibę w Stanach Zjednoczonych.

Głównym motorem napędowym tego wzrostu od lat pozostaje SpaceX. Firma Elona Muska w 2025 r. wykonała niewiarygodną liczbę 165 misji rakiety Falcon 9. Aby uświadomić sobie skalę tego sukcesu, wystarczy powiedzieć, że ten jeden model rakiety latał częściej niż wszystkie inne konstrukcje na całym świecie razem wzięte.

Z drugiej strony mamy Chiny, które zrealizowały 92 starty, wykorzystując do tego celu aż dwa tuziny różnych rakiet, obsługiwanych zarówno przez gigantyczne przedsiębiorstwa państwowe, jak i prężnie rozwijające się prywatne startupy.

Więcej na Spider's Web:

Zmiana warty na szczycie

Choć 2025 r. należał do Falcona 9, przyszłość tej legendarnej już konstrukcji jest niepewna. Przedstawiciele SpaceX, w tym wiceprezes ds. sprzedaży komercyjnej Stephanie Bednarek, sugerują, że lata 2025 i 2026 mogą być szczytowym okresem aktywności tej rakiety.

Firma planuje bowiem stopniowe przenoszenie ciężaru misji na Starship, gigantyczny system, który ma zrewolucjonizować koszty transportu. Widać to już w strategii dotyczącej konstelacji Starlink. Kolejne generacje satelitów telekomunikacyjnych są optymalizowane właśnie pod kątem Starship, co naturalnie zmniejszy zapotrzebowanie na usługi mniejszego Falcona.

Ciekawym wątkiem jest również korekta planów samego SpaceX. Choć pod koniec 2024 r. firma celowała w 175–180 startów w 2025 r., ostatecznie licznik zatrzymał się na 165 misjach. To sygnał, że nawet tacy giganci muszą mierzyć się z ograniczeniami logistycznymi lub nasyceniem rynku. Jeśli tempo lotów Falcona 9 w 2026 r. wyhamuje, ciężar utrzymania wzrostowej tendencji spadnie na barki nowych graczy, którzy wciąż czekają w blokach startowych - zauważa serwis Space News.

Co przyniesie 2026 r.? Nadchodzi nowa fala rakiet

2026 r. zapowiada się jako wielki test dla konkurencji SpaceX i nowych systemów nośnych. Chiny nie zamierzają zwalniać, planując dalszą rozbudowę swoich konstelacji satelitarnych Guowang i Qianfan, co będzie wymagało jeszcze większej liczby startów.

Jednak to w zachodnim sektorze prywatnym i państwowym emocje sięgną zenitu. Po długich opóźnieniach Starship ma w końcu rozpocząć regularne loty orbitalne, które będą kluczowe dla misji księżycowych Artemis oraz tankowania na orbicie.

Oczy całego świata będą zwrócone również na inne rakiety, które w 2025 r. pojawiły się na niebie zaledwie epizodycznie. Mowa o Ariane 6 od Arianespace, New Glenn od Blue Origin oraz Vulcan od United Launch Alliance.

REKLAMA

Choć w minionym roku te trzy konstrukcje odbyły łącznie tylko siedem lotów, 2026 r. ma być dla nich czasem gwałtownego zwiększania częstotliwości startów. Do gry mają wejść także mniejsi, ale ambitni gracze, jak Neutron od Rocket Lab czy europejska RFA One.

Jest tego więcej
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-04T11:57:45+01:00
Aktualizacja: 2026-01-04T07:40:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-04T07:30:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-04T07:20:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-04T07:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-03T16:50:24+01:00
Aktualizacja: 2026-01-03T16:47:50+01:00
Aktualizacja: 2026-01-03T16:38:19+01:00
Aktualizacja: 2026-01-03T16:32:51+01:00
Aktualizacja: 2026-01-03T16:11:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-03T16:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-03T13:23:46+01:00
Aktualizacja: 2026-01-03T07:30:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-02T21:44:09+01:00
Aktualizacja: 2026-01-02T20:03:52+01:00
Aktualizacja: 2026-01-02T18:13:43+01:00
Aktualizacja: 2026-01-02T17:33:35+01:00
Aktualizacja: 2026-01-02T16:37:11+01:00
Aktualizacja: 2026-01-02T14:55:10+01:00
Aktualizacja: 2026-01-02T12:32:09+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA