Nauka  / News

Trzeba przeprojektować samolot, bo piloci wylewają kawę na kluczowe instrumenty i wyłączają silniki. To nie żart

368 interakcji
dołącz do dyskusji

Na pierwszy rzut oka powyższy tytuł brzmi niedorzecznie. Airbus A350 to potężny, nowoczesny samolot pasażerski dalekiego zasięgu zdolny zabrać na pokład nawet 366 pasażerów. W jaki sposób zatem miałby mu zaszkodzić kubek z kawą?

Gdy myślimy o katastrofie lotniczej, to w pierwszej chwili myślimy o uszkodzeniach mechanicznych samolotu, o sabotażu czy o błędzie człowieka spowodowanym nieprzestrzeganiem procedur czy lekkomyślnością. Jakoś rozlana kawa nie przychodzi zbyt często do głowy. Mimo to, jak wskazuje artykuł opublikowany w World of Aviation taki właśnie problem trapi pilotów Airbusa A350.

Na przestrzeni ostatnich ośmiu miesięcy dwukrotnie dochodziło do potencjalnie niebezpiecznej sytuacji, w których piloci przez przypadek rozlali kawę na konsolę centralną znajdującą się między siedzeniami pilotów i doprowadzili w ten sposób do wyłączenia jednego z silników samolotu.

Jak kawą wyłączyć silnik samolotu?

Sam fakt rozlania kawy w kokpicie nie jest raczej czymś dziwnym. Kokpit nie jest najprzestronniejszym biurem na świecie i do takich sytuacji dochodzi zapewne często. Problemem jest jednak fakt, że takie zdarzenie może doprowadzić do wyłączenia silnika w trakcie lotu.

Po raz pierwszy do takiej sytuacji doszło na pokładzie samolotu Airbus A350 linii Asiana Airlines. Przypadkowe rozlanie herbaty na panel instrumentów doprowadził do gwałtownego wyłączenia się jednego z silników Rolls-Royce Trent XWB. Samolot zmuszony był do lądowania awaryjnego na jednym z najbliższych wtedy lotnisk.

Drugi raz kawa została rozlana przez pilota na pokładzie samolotu linii Delta Airlines lecącego z Seulu do Detroit w styczniu 2020 r. W tym przypadku silnik wyłączył się kwadrans po rozlaniu kawy. Efekt? Piloci musieli wylądować awaryjnie w Fairbanks na Alasce.

Bo cupholdery były za małe

W obu powyższych przypadkach doszło do wyłączenia jednego z silników, ale mimo to Airbus postanowił dmuchać na zimne i uszczelnić panele instrumentów w swoich samolotach. Przy tej okazji piloci zwrócili uwagę inżynierów na to, że pojemniki na kubki w kokpicie są po prostu za małe, przez co zmuszeni są korzystać z panelu centralnego jak z ministolika.

Jako były steward latający zarówno na Boeingach jak i na Airbusach pamiętam, że procedury poszczególnych przewoźników lotniczych wyraźnie zakazują chociażby podawania napojów nad konsolą centralną. Stewardzi i stewardessy mają obowiązek podawać wszelkie napoje od strony okna, tam też z resztą znajdują się odpowiednie uchwyty na napoje. Widocznie po wyjściu obsługi piloci bez pardonu stawiają kubki na konsoli centralnej ryzykując sytuacje takie jak opisana powyżej. Cóż, człowiek ewidentnie nie jest naturalnie przystosowany do przestrzegania jakichkolwiek procedur czy przepisów.

Tymczasem Agencja Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego wydała już dyrektywę zakazują przechowywania płynów w kokpicie w pobliżu konsoli centralnej. W międzyczasie Airbus wyprodukował tymczasową osłonę ochronną na panel, a teraz zajmuje się opracowaniem pełnego uszczelnienia konsoli centralnej.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst