Gry  / Recenzja

Razer Naga Pro to trzy myszki w jednej. Panele FPS, MOBA i MMO połączono z sensorem na 100 godzin - recenzja

Myszki z serii Razer Naga zawsze były ciekawym rozwiązaniem dla fanów MMO i MOBA, ale zawsze wiązały się także z kompromisami i wyrzeczeniami. Wymienne panele czy tryb bezprzewodowy? Pojemny akumulator czy tablica numeryczna? Razer Naga Pro to pierwszy model, który ma to wszystko.

Lata 2017-2019 były trudnym okresem dla myszek Razera. Chociaż cenione przez fanów, gryzonie nie mogły sobie poradzić z bezprzewodową ofertą konkurencji. Razer oferował urządzenia działające po 20 - 35 godzin na jednym ładowaniu, wobec sprzętów rywali wymieniających informacje z taką samą częstotliwością, ale wytrzymujących kilkukrotnie dłużej bez kabla. Firma musiała wrócić do stołu projektowego i nadrobić braki w technologii.

Efektem tych działań jest bezprzewodowy standard HyperSpeed Wireless oraz zaprojektowany przez PixArt sensor Focus+. Razer nareszcie może oferować bezprzewodowe gryzonie działające ponad 100 godzin w trybie łączności 2,4 Ghz, ponownie licząc się w wyścigu o portfele komputerowych graczy. Wraz z zapowiedzią nowej Nagi na celowniku firmy znaleźli się zwłaszcza miłośnicy gatunków MOBA, cRPG oraz MMO.

Razer Naga Pro powtarza pomysł z wymiennymi panelami w Nadze Trinity.

W pudełku z myszką znajdziemy trzy lewe wymienne panele na magnetyczne zatrzaski. Pierwszy z nich cechują dwa przyciski boczne i ogumienie stabilizujące, przydatne podczas grania w pierwszoosobowe strzelaniny. Drugi panel ma sześć przycisków bocznych i ogumienie stabilizujące, przydając się fanom MOBA. Trzeci panel wyróżnia się z kolei tarczą z aż dwunastoma przyciskami numerycznymi, aby pomieścić wszystkie najważniejsze umiejętności postaci w grze MMO lub cRPG.

Świetne jest to, że panele możemy wymieniać w locie, a oprogramowanie od razu wychwytuje zmiany. Nie trzeba resetować myszki bądź podłączać jej do PC przy pomocy kabla. Najpierw gram w Valorant, potem włączam World of Warcraft, zmieniam panel, a skille mojego warlocka już są przypisane do tarczy numerycznej. Działa to bezbłędnie, z kolei dzięki pięciu profilom we wbudowanej pamięci urządzenia możemy dopasować przyciski akcji do poszczególnych gier FPS/MOBA/MMO.

Nie mogę również napisać złego słowa o przyczepności i stabilności bocznych paneli. Mam ciężkie palce i grube dłonie. Wywieram spory nacisk na grzbiet i boki urządzenia, a mimo tego ani trochę nie czuję modularnego charakteru gryzonia. Nic tutaj nie odstaje, nie rusza się ani nie skrzypi. Bryła Nagi pozostaje jednorodna, a panele są świetnie spasowane. Boli mnie tylko, że część z tarczą numeryczną została pozbawiona ogumienia. Rozumiem, że gdy bok zajmuje aż dwanaście przycisków, nie ma miejsca na takie dodatki. Mimo wszystko kciuk czuje się nieswojo. Kwestia przyzwyczajenia.

100 godzin na jednym ładowaniu. Niestety, bez podstawki.

Dobra wiadomość jest taka, że przy łączności bezprzewodowej 2,4 Ghz, z częstotliwością wymiany informacji na poziomie 1000 Hz, Razer Naga Pro działa około 100 godzin na jednym ładowaniu. Nie jest to może najlepszy wynik pod słońcem, ale Razer nareszcie doszlusował do osiągów pożądanych i oczekiwanych przez graczy. Jeśli z Nagi Pro korzystamy także podczas przeglądania multimediów i surfowania po sieci, warto wtedy pomyśleć o przejściu na tryb Bluetooth. Wtedy 100 godzin zamienia się w 150 godzin.

Za złą wiadomość trzeba uznać fakt, że w pudełku nie znajdziemy efektownej, podświetlanej podstawki ładującej od Razera (widocznej poniżej). Tę trzeba kupić osobno. Oczywiście gryzonia bez problemu naładujemy przy pomocy kabla dołączonego do zestawu, jednocześnie korzystając z myszki w trybie przewodowym. Drobnym zadośćuczynieniem za brak podstawki ładującej może być moduł stabilizujący kabel, zapobiegający naciągowi.

Sensor Focus+ to nic innego jak doładowany PixArt PMW 3399.

Nowy, uniwersalny sensor Razera jest teraz instalowany zarówno w tych najdroższych, jak również najtańszych gryzoniach firmy. Focus+ to tak naprawdę moduł PixArt PMW 3399, na który Razer ma aktualnie wyłączność. PMW 3399 całkowicie niweluje leciutki smoothing, charakterystyczny dla poprzedniego 3389. Jednak pod względem szeroko rozumianej precyzji, PixArt już dawno dobił do sufitu, wskazując chociażby sensor 3366. PMW 3399 wyrasta z tego samego korzenia, co za tym idzie, wyniki modułu optycznego są niemal wzorowe.

Test na trzymetrowej szynie kontrolnej wykazał dokładność na poziomie 98 proc., a niedoskonałościami w granicach błędu narzędziowego. Razer Naga Pro to gryzoń w przypadku którego pamięć mięśniowa zostanie wykorzystana optymalnie, a efekt akceleracji nie występuje. Nie ma także mowy o interpolacji. Negatywny efekt nie pojawia się na żadnej wartości DPI wykorzystywanej przez graczy, a efekt 2+1 zaczyna się wysoko powyżej 10 000 DPI. Jednocześnie nawet z maksymalną wartością 20 000 DPI (sztuka dla sztuki) sensor potrafi działać bez interpolowania.

W największym uproszczeniu, Razer Naga Pro znacznie, znacznie wychodzi ponad wymagania stawiane przez gatunki MOBA i MMO. Pod względem szybkości reakcji i precyzji gryzoń bez problemów radziłby sobie z sieciowymi FPS-ami. Jedyną przeszkodą może być jego kształt. Mysz jest bardzo szeroka, a bryła wylewająca się na boki rozmywa gdzieś to uczucie trzymania w dłoni precyzyjnej włóczni, budowanej np. przez model DeathAdder.

Naga nie jest już naga. Mamy do czynienia z pełnym pakietem.

Modularny gryzoń jest pomysłem prawie tak starym jak pierwsze MMORPG w pełnym 3D. Razer Naga Pro to jednak pierwsza mysz z serii, przy której nie musimy decydować się na kompromisy. Dawniej wybieraliśmy między brakiem wymiennych paneli, kiepskim czasem działania na jednym ładowaniu oraz kablem. Teraz mniejsze zło przestaje istnieć, a Razer Naga Pro to pełen serwis i wszystkie opcje w jednym produkcie. Szkoda, że tak późno, ale lepiej późno niż wcale.

Największe zalety:

  • Bardzo dobry sensor optyczny
  • Akceptowalny czas na jednym ładowaniu (100h)
  • Wymienne panele dla graczy MOBA i MMO
  • Ciągłość rozgrywki podczas zmian konstrukcji
  • Trzy tryby łączności
  • Najlepsza Naga w historii Razera

Największe wady:

  • Cena (170 euro)
  • Brak podstawki ładującej w zestawie
  • Szeroki kształt kiepsko współgra z FPS-ami

Na ten moment największą wadą gryzonia jest jego cena, ustalona na poziomie 170 euro. Stawka będzie jednak z czasem topnieć, a wtedy Naga Pro stanie się bardzo interesującym wyborem dla fanów MOBA i MMO. Miłośnikom sieciowych strzelanin polecam jednak przewodowego DeathAddera V2 - odczuwalnie tańszego, a z tym samym świetnym sensorem optycznym. Szeroka obudowa Nagi spycha urządzenie w niszę cRPG, gdzie mysz czuje się jak ryba w wodzie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst