Nauka  / Artykuł

Będziemy edytować genom ludzkich zarodków. Teraz ustalmy zasady

Wraz z rozwojem inżynierii genetycznej coraz częściej pojawiają się pytania o to, kiedy w końcu zaczniemy masowo edytować kod DNA naszych potomków. Odpowiedź brzmi: jeszcze nie teraz, ale możemy zacząć od ustalenia jasnych zasad.

Do takiego wniosku doszli członkowie międzynarodowej komisji lekarskiej, którzy przygotowali raport dotyczący zagrożeń wynikających z edycji genów u ludzi. W skład tej komisji wchodzą eksperci z 10 różnych krajów, w tym członkowie Brytyjskiego Towarzystwa Królewskiego i Narodowej Akademii Medycznej Stanów Zjednoczonych.

Designer babies - czy to już czas na edycję genomu ludzkich zarodków?

W historii inżynierii genetycznej mieliśmy już jeden przypadek edycji kodu genetycznego ludzkich zarodków. Chodzi tu o zabieg wykonany przez He Jiankui z z Południowochińskiego Uniwersytetu Nauki i Technologii w Shenzhen. Z dokumentacji, którą Jiankui dostarczył m.in agencji prasowej Associated Press oraz chińskiemu dziennikowi Renmin Ribao wynika, że celem zabiegu była edycja genu CCR5.

A tak właściwie to jego usunięcie. Jego brak powoduje bowiem całkowitą odporność na zakażenie wirusem HIV, który jest sporym problemem w Chinach. Edycję genomu wykonano przy pomocy metody CRISPR/Cas9, uznawanej za najdokładniejszy sposób usuwania niechcianych linijek kodu naszego DNA. Niestety do dzisiaj budzi ona sporo wątpliwości, a z niektórych badań wynika wręcz, że jest ona o wiele mniej precyzyjna, niż nam się wydaje.

Tego samego zdania są autorzy najnowszego raportu dot. edycji genów u ludzi. Według nich obecne techniki naukowe nie są jeszcze na tyle bezpieczne ani skuteczne, aby można je było wykorzystać do genetycznej edycji ludzkich zarodków.

Technologia ta mogłaby pewnego dnia zapobiec przenoszeniu chorób dziedzicznych przez rodziców na dzieci, ale komisja twierdzi, że potrzeba znacznie więcej badań.

Największym problemem jest niedostateczna precyzja

Eksperci obawiają się, że modyfikacja genomu zarodka może spowodować niezamierzone szkody nie tylko dla edytowanej jednostki, ale także dla przyszłych pokoleń, które odziedziczą po niej wszystkie edytowane cechy.

Chodzi tu o nieumyślne modyfikacje tzw. linii zarodkowej, czyli zmian w DNA, które będą przekazywane z pokolenia na pokolenie. Największą obawą ekspertów jest to, że przez niedokładność aktualnie stosowanych metod, takich jak CRISPR/Cas-9, proces edycji genów może zakończyć się wycięciem zbyt dużego kawałka DNA i nieumyślnie spowodować np. chorobę nowotworową.

To tylko chwilowe problemy

Autorzy raportu nie mają jednak żadnych wątpliwości co do tego, że prędzej czy później, świat nauki będzie w stanie ulepszyć obecnie wykorzystywane metody edycji, dzięki czemu zaoferują one odpowiednią dokładność, umożliwiającą edycję genów ludzkich zarodków. Raport zawiera też kilka zaleceń, dzięki którym opinia publiczna będzie mogła oswoić się z tą nową możliwością. Brzmią one następująco:

  • Szczegółowe omówienie korzyści i możliwości, jakie umożliwia edycja genów w ramach cyklu debat publicznych
  • Jeśli proces ten okaże się bezpieczny i skuteczny, początkowe zastosowania powinny być ograniczone do usuwania poważnych chorób skracających życie, które wynikają z mutacji jednej lub obu kopii pojedynczego genu, takich jak np. mukowiscydoza.
  • Rygorystyczne kontrole na każdym etapie procesu, aby upewnić się, że nie ma niezamierzonych konsekwencji, w tym biopsje i regularne badania przesiewowe zarodków.
  • Należy ustanowić międzynarodowy naukowy panel doradczy w celu ciągłej oceny dowodów dotyczących bezpieczeństwa i skuteczności, umożliwiając ludziom zgłaszanie obaw dotyczących wszelkich badań, które odbiegają od wytycznych.
  • Dokładne monitorowanie potomstwa edytowanych genetycznie osobników.

Powyższe zalecenia nie są oczywiście naukowym dekalogiem, do którego stosować się będą wszyscy specjaliści. Na razie to tylko pomysły. Nie wszyscy naukowcy pozytywnie oceniają całokształt raportu.

Sarah Norcross z Progress Educational Trust stwierdziła, że należy wyciągnąć ważne wnioski z pierwszych na świecie dzieci poddanych edycji genomu, dodając przy tym, że raport poszedł za daleko w innym kierunku. Jej zdaniem przedstawione w raporcie kryteria dotyczące pierwszego dopuszczalnego klinicznego zastosowania edycji genomu linii germinalnej u ludzi, są zbyt wąskie

— Co więcej, raport wykracza poza zakres naukowy. Znaczna część raportu - w tym jedna trzecia jego zaleceń - dotyczy zarządzania, na którym skupia się odrębny projekt Światowej Organizacji Zdrowia dotyczący edycji genomu - dodaje Norcross.

Jeszcze przez chwilę dyskusje na temat edycji ludzkiego genomu pozostaną w sferze czysto teoretycznej. Nieuniknionym jednak jest to, że prędzej czy później, na całym świecie zaczną pojawiać się zapewne kolejne przypadki edycji ludzkiego DNA.

Pozostaje tylko kwestia dopracowania technologii i - na czym skupił się ten raport - kwestii ustalenia jasnych zasad przeprowadzania tego typu zabiegów. Jedno jest pewne: za jakiś czas czeka nas poważna dyskusja o kwestiach moralności i o tym co będzie można usunąć z ludzkiego kodu, a czego ruszać nie wolno. Jakieś pomysły?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst