Sprzęt  / Recenzja

Xiaomi Redmi Note 9 Pro to zachowawcza i elegancka ewolucja, ale dzisiaj trzeba czegoś więcej - recenzja

Xiaomi Redmi Note 9 Pro to nowa wersja świetnie przyjętego, popularnego i uznanego modelu sprzed ośmiu miesięcy. Producenci przyspieszyli cykl wydawniczy, czując konkurencję niebezpiecznie zmniejszającą dystans. Bo chociaż Redmi 9 Pro to smartfon poprawny i godny polecenia, Xiaomi ma dzisiaj trudniej niż kiedykolwiek wcześniej.

Xiaomi Redmi Note 9 Pro to smartfon piękny, stosunkowo solidny i wręcz stworzony z myślą o konsumowaniu mediów. Jego głównym problemem jest niezwykle agresywna konkurencja, która potrafi troszkę więcej za troszkę mniej. Note 9 Pro kosztuje bowiem 1200 zł, z kolei dwieście złotych tańsze modele (Huawei, Motorola, LG, Samsung) oferują te same możliwości. Rynek jest ciaśniejszy niż kiedykolwiek, a Xiaomi nieoczekiwanie staje się ofiarą zaciekłej rywalizacji.

Xiaomi Redmi Note 9 Pro to model, na który przyjemnie się patrzy i który przyjemnie się trzyma.

Jako regularny nabywca iPhone’ów mam słabość do szklanej obudowy. Note 9 Pro składa się z dwóch tafli Gorilla Glass 5 połączonych na środku plastikowym tworzywem (wolałbym aluminium). Szkło z przodu i tyłu jest odporne na drobne zarysowania, ale osoby chcące zminimalizować powstawanie rys, mogą skorzystać z silikonowego etui, dołączonego do pudełka. W pudełku znajduje się także kluczyk SIM i ładowarka, ale zabrakło słuchawek. Znak czasów.

Xiaomi kontynuuje tradycję oferowania niebanalnych obudów kolorystycznych. Smartfon pięknie mieni się w słońcu. Jego barwa wydaje się różnić w zależności od pory dnia, pogody i natężenia światła. Pomimo naprawdę sporych gabarytów, taka bryła przyjemnie leży w dłoni, a skaner linii papilarnych na prawym boku został umieszczony na idealnej wysokości. Jednocześnie muszę zaznaczyć, że to zdecydowanie nie jest smartfon do pełnego nawigowania jedną dłonią. Sam preferuję takie multimedialne kobyły, ale miłośnicy poręcznych komórek oraz zasady kciuka będą przerażeni.

Część znajomych przeraża także pokaźna wysepka głównego aparatu, ale akurat mnie ona bardzo się podoba. Przełamuje powszechny schemat kolorowej i obłej mydelniczki, nadając urządzeniu własnego charakteru. Nie ukrywam jednak, że być może po raz kolejny wychodzi ze mnie fan smartfonów Apple. Nie przyzwyczaję się za to do wklęsłej wysepki przedniego aparatu selfie. Nie jestem zwolennikiem tej okrągłej dziurki w przedniej tafli szkła, w której zalega kurz i rozmaite drobiny. Albo notch, albo aparat pod szkłem. Wklęsłe wysepki muszą odejść do lamusa. To ewidentnie rozwiązanie pośrednie, spowodowane ograniczeniami technologicznymi. Im szybciej zniknie, tym lepiej.

Xiaomi Redmi Note 9 Pro vs Xiaomi Redmi Note 8 Pro - za mało zmian, za mało nowości.

Spodziewaną zmianą względem zeszłorocznego modelu jest powiększony wyświetlacz, rosnący z 6,53 do 6,67 cala. Mowa o ekranie IPS w rozdzielczości 1080 na 2400 pikseli, 395 ppi. Wyświetlany obraz jest bardziej niż poprawny, za to maksymalna jasność pozostawia nieco do życzenia. Większy jest także akumulator, powiększony z 4500 mAh do 5200 mAh. Co bardzo praktyczne, Note 9 Pro postawimy na nogi technologią szybkiego ładowania 30W, wykorzystując ładowarkę obecną w pudełku.

Fundamentalną zmianą pod maską jest przejście z MediaTeka Helio G90T (2000 MHz) na Snapdragona 720G (2300 MHz) z układem graficznym Adreno 618. Teoretycznie nowszy Note 9 Pro powinien być bardziej wydajny od zeszłorocznego modelu, ale początkowo wcale tak nie było. Android 10 w połączeniu z MIUI 11 potrafił doprowadzić urządzenie do lekkiej zadyszki. Od czasu do czasu pojawiało się ścięcie, którego nie doświadczał wcześniejszy model ze słabszymi podzespołami. Dopiero teraz, wraz z lipcową aktualizacją oprogramowania, Xiaomi Redmi Note 9 Pro działa doskonale. Kolejny przykład na to, że smartfon pojawił się zbyt szybko.

Mamy pojemniejsze ogniwo, mamy szybsze ładowanie, mamy trochę większy ekran i lepiej umieszczony skaner odcisku palca. To w zasadzie tyle, jeśli chodzi o zmiany między 8 Pro i 9 Pro. Zmiany, które moim zdaniem nie zachęcają do wymiany urządzenia na nowsze. Brakuje np. wdrożenia wyższej częstotliwości odświeżania ekranu wynoszącej 90 Hz, co z powodzeniem robi konkurencja. Brakuje ładowania indukcyjnego czy szerokiego kadru w kamerze selfie. Xiaomi zachowuje się tak, jak gdyby rzucało fanom ścinki z linii produkcyjnych, prawdziwą ewolucję szykując dopiero na 2021 r.

Niemal wzorowa wydajność, na którą trzeba było poczekać.

Muszę za to oddać Xiaomi, że bohatersko naprawiają problemy, które samemu sobie stworzyli. Doskonałym tego przykładem jest ogólna stabilność systemu na Xiaomi Redmi Note 9 Pro. Smartfon potrafił się zamrozić podczas wywoływania aplikacji aparatu. Przeglądając galerię zdjęć, co jakiś czas czułem zacięcie. To samo tyczyło się scrollowania zawartości w oknie przeglądarki internetowej. Tani smartfon gryzł się ze Snapdragonem, chociaż takich problemów nie było na tańszym Mediateku.

Na szczęście Chińczycy solidnie wspierają swój produkt, a jedna aktualizacja MIUI goni kolejną. Na przełomie czerwca i lipca Xiaomi Redmi Note 9 Pro działał już naprawdę przyzwoicie, z kolei dzisiaj urządzenie pracuje niemal wzorowo. Trudno mi się do czegoś przyczepić i po raz kolejny jestem pod wrażeniem, jak wydajne i niezawodne mogą być współcześnie tanie urządzenia z Androidem.

Ze względu na naprawdę wielki ekran i pokaźny akumulator, Xiaomi Redmi Note 9 Pro okazuje się świetną platformą do gier wideo. Również tych z rozbudowanym interfejsem, jak Civilization VI, KOTOR czy X-COM. Dzięki pokaźnym gabarytom na Note 9 Pro przyjemnie ogląda się także filmy i seriale. Z kolei funkcja szybkiego ładowania 30W sprawia, że błyskawicznie nadrobimy poranny ubytek energetyczny spowodowany trzema odcinkami Detektywa.

Główny aparat jest poprawny, ale z kamerą do selfie coś poszło nie tak.

Nie widzę żadnych wyraźnych różnic między tegoroczną matrycą Samsunga, a zeszłorocznym rozwiązaniem tego samego producenta. Główny aparat jest poprawny, ale nic ponadto. Zdziwiło mnie, że Xiaomi Redmi Note 9 Pro nie potrafi pokazać pazura podczas ujęć wieczorowych i nocnych. Coraz więcej tanich smartfonów z Androidem świetnie sobie radzi w takich okolicznościach. Note 9 Pro niestety do tej grupy nie należy.

Urządzenie powiela za to inny popularny trend, to jest przejaskrawia kolory i przesadza z kontrastem. Prosta sztuczka ma wywoływać efekt żywych kadrów, ale w praktyce przesadnie wypacza rejestrowaną rzeczywistość. Odradzam również wykonywania zdjęć 64 MB, chociaż aparat umożliwia taką opcję. W pogoni za szczegółowością zdjęcia otrzymują odczuwalną porcję szumu, który widać po przeniesieniu fotek na większy ekran.

Jestem za to rozczarowany aparatem selfie. Ten jest… gorszy niż w modelu sprzed roku. Obiektyw gubi detale w cieniach i kiepsko radzi sobie ze scenami o umiarkowanym nasłonecznieniu. Brakuje mi także kapitalnego rozwiązania, jakim jest możliwość wykonania selfie przy użyciu obiektywu szerokokątnego. Rejestrujemy wtedy większą część sceny, co jest niezwykle praktyczne podczas imprez, wspólnych wyjazdów i zdjęć grupowych. Składając to wszystko w całość, aparat jest po prostu poprawny.

Xiaomi Redmi Note 9 Pro - elegancki i solidny, ale wydany za szybko i za drogo.

Smartfon pojawił się na rynku kilka miesięcy wcześniej niż powinien. Posiadacze udanego modelu Note 8 Pro nie mają żadnego poważnego powodu, aby przenosić się na wyższy numerek. Z kolei osoby rozglądające się za nowym smartfonem zobaczą, że tańsze modele konkurencji oferują podobne możliwości w nieco niższej cenie. Xiaomi Redmi Note 9 Pro to ładny i elegancki smartfon, który świetnie spisuje się podczas grania i oglądania seriali. Niestety, nic ponadto. Smartfon jest Pro głównie z nazwy.

Największe zalety:

  • Świetny do gier, filmów i seriali
  • Pojemny akumulator i szybkie ładowanie 30W
  • Bardzo ładny, elegancki design
  • Skaner linii papilarnych przesunięty w lepsze miejsce
  • MIUI 11 działa już wzorowo...

Największe wady:

  • ...ale nie zawsze tak było. Smartfon miał problemy z wydajnością
  • Tańsze smartfony potrafią tyle samo lub więcej
  • „Pro” jedynie z nazwy. To już czas na ekran 90 Hz

Lepsze umiejscowienie czytnika linii papilarnych, większy akumulator, jeszcze szybsze ładowanie i nieco większy ekran to za mało, aby klient Xiaomi miał płacić drugi raz za niemal to samo.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst