Foto

W sam raz na wakacyjne wędrówki z aparatem. Tenba Solstice 12 L - recenzja

Nie zawsze wyruszając w teren z aparatem musimy zabrać ze sobą całe wyposażenie studia. Czasem wystarczy lekki zestaw i kanapki na drogę - właśnie dla takich sytuacji powstał plecak Tenba Solstice 12 L.

W normalnych warunkach pewnie nawet bym nie spojrzał na tę propozycję Tenby. Zwykle bowiem, gdy potrzebuję plecaka, musi on pomieścić nie tylko aparat, ale całe mobilne biuro - laptopa, ładowarki i szereg innych gadżetów niezbędnych do pracy w podróży.

W 2020 r. branża eventowa zamarła, a konferencje odbywają się wyłącznie online, więc nie bardzo jest dokąd jechać z pełnym ekwipunkiem. Piękna pogoda zachęca jednak do eksploracji natury i wypraw w teren. I tutaj Tenba Solstice 12 L sprawdza się nadspodziewanie dobrze.

Tenba Solstice 12 L to plecak na jednodniowe wypady w teren.

Tenba Solstice 12 L

Dla osób potrzebujących więcej miejsca istnieje wersja 24-litrowa. Plecak, który otrzymałem do testów dzięki uprzejmości sklepu ABFoto.pl, ma zaś 12 litrów pojemności, choć i tak mieści zaskakująco dużo sprzętu.

Testy plecaka Tenby nałożyły się idealnie na test nowego obiektywu Sigma 100-400 mm przeznaczonego do bezlusterkowców Sony. Poprzestawiałem doczepiane na rzepy inserty tak, by jedna część plecaka stworzyła pojedynczą, długą przegrodę, w którą mógłbym zmieścić aparat Sony A7rIII z zapiętym obiektywem 100-400 mm.

Oprócz tej długiej komory zostało mi jeszcze dość miejsca, by wygodnie zmieścić obiektyw 24-70 mm f/2.8, pojemnik na karty pamięci i kilka drobiazgów.

Tutaj od razu drobna uwaga: plecak ma w środku głębokość zaledwie 15,2 cm, więc niektóre większe „stałki” i zoomy nie zmieszczą się do niego w pozycji pionowej. Moją Sigmę 24-70 mm musiałem położyć, aby nie wbijała mi się w plecy.

Dostęp do sprzętu odbywa się przez wygodną, odpinaną kieszeń na plecach, lub niewielki otwór u szczytu plecaka. Gdy miałem zapięty obiektyw 100-400 mm wyciągałem aparat przez górną kieszeń. Kiedy jednak inserty wróciły na swoje miejsce, przestrzeń pod górną kieszenią pełniła funkcję dodatkowej przegrody na drobiazgi, w którą z powodzeniem zmieści się np. prowiant czy złożona kurtka przeciwdeszczowa. Jest tam również haczyk na klucze.

Osobiście preferuję plecaki z otwarciem bocznym, z których mogę wyjąć sprzęt bez zdejmowania plecaka, zsuwając go tylko na ramię. Tutaj takiej możliwości nie ma - jeśli chcemy dostać się do sprzętu, trzeba plecak zupełnie zzsunąć z ramion lub nawet położyć na ziemi, jeśli nie mamy założonego pasa biodrowego.

Oprócz głównej komory mamy tylko jedną dodatkową przestrzeń na drobiazgi. W odpinanej kieszeni przedniej znajdziemy przegródki na drobną elektronikę - udało mi się tam zmieścić smartfon i Kindle’a, podobno mieści się tam również iPad mini, lecz tego nie miałem możliwości zweryfikować.

Na wewnętrznej stronie tej kieszeni znajdziemy też zapinaną kieszeń na dokumenty i miejsca na karty pamięci. Niestety do żadnej przegrody nie zmieścił się mój Surface Pro - plecak Tenba Solstice 12 L jest za mały, by zabrać ze sobą choćby najmniejszy komputer.

Mieści jednak wystarczająco, by zabrać sprzęt fotograficzny i niezbędne drobiazgi na całodniowy foto-trekking. Dodatkowo boczne kieszenie są tak zaprojektowane, by zmieścić do nich butelkę z wodą czy też wygodnie przytroczyć statyw, co powinno się spodobać przede wszystkim fotografom krajobrazu.

Spodoba im się też dołączona do zestawu osłona przeciwdeszczowa, która ochroni zawartość plecaka w najgorsze ulewy. W czasie zwykłego deszczu wodoodporny materiał i zabezpieczone przed przeciekaniem zamki powinny wystarczyć, by utrzymać ciecz z dala od sprzętu.

Tenba Solstice 12 L zaskakuje wygodą.

Odpowiednia pojemność byłaby niczym, gdyby plecaka nie dało się wygodnie nosić przez cały dzień. Tutaj tak nie jest. Tenba Solstice 12 L jest ponadprzeciętnie wygodnym plecakiem.

Ramiączka są dostatecznie szerokie i na tyle dobrze wyściełane, by nie wżynać się w ramiona, nawet gdy plecak jest załadowany po zamki. Sam plecak waży zresztą zaledwie 900 g, więc nie dokłada zbyt wiele do masy sprzętu, który możemy do niego zapakować.

Bardzo mnie ucieszyły też miękko wyściełane plecki, które są przy okazji znakomicie wentylowane. Zazwyczaj po kilku godzinach w terenie z plecakiem foto mam na plecach wielką plamę potu, a tutaj wentylacja była na tyle dobra, by nie powodować dyskomfortu nawet przy wielogodzinnym chodzeniu w terenie przy temperaturze ok. 25 stopni Celsjusza.

Plecak ściśle przylega do pleców i nie odstaje od nich zanadto, więc nie ma obaw, że podczas przeprawy przez las czy wąskie górskie ścieżki zahaczymy nim o drzewo czy skałę.

Od strony wygody noszenia i użytkowania mam do tego plecaka tylko dwie uwagi.

Pierwsza dotyczy rączki, którą podnosimy plecak z ziemi. Ta jest stanowczo za wąska, przez co wbija się w dłoń. Zważywszy na to, że plecak musimy ściągać by wyjąć z niego sprzęt, to dość istotny minus, który często dawał mi się we znaki.

Podobnie we znaki dawał mi się balans postawionego na ziemi plecaka. Czy raczej - jego brak.

Tenba Solstice 12 L to wysoka i wąska konstrukcja, która za nic nie chce stać pionowo. To o tyle problematyczne, że tylko podstawa plecaka jest dodatkowo zabezpieczona przed zamoknięciem. Jeśli chcemy położyć plecak np. w mokrej trawie, ryzykujemy zamoczenie tylnej klapy a w konsekwencji mokre plecy i mokry sprzęt.

Czy warto kupić plecak Tenba Solstice 12 L?

Jeśli tylko masz wolne 400 zł - jak najbardziej. Jak na plecak o tak niewielkiej pojemności Solistce kosztuje sporo, ale Tenba zdążyła już nas do tego przyzwyczaić. Podobnie jak do tego, że ich produkty są znakomicie wykonane i długowieczne. Można mieć pewność, że kupując taki plecak będziemy z niego korzystać znacznie dłużej niż tylko przez jeden sezon.

Trzeba przy tym pamiętać, że to plecak do bardzo wąskiego spektrum zastosowań. Zaprojektowany stricte z myślą o jednodniowych fotograficznych wyprawach w teren. Przeciętnie nadaje się na co dzień i mieści za mało, by móc zaspokoić potrzeby reporterów czy fotografów eventowych. To produkt dedykowany przede wszystkim fotografującym przyrodę i krajobrazy. I w tych zadaniach spisuje się - pomimo kilku drobnych mankamentów - naprawdę rewelacyjnie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst