Tech  / News

Proszę się rozejść, tu obowiązuje zakaz zgromadzeń. Dodatek do Chrome'a rozjuszył pracowników Google'a

Pracownicy Google obawiają się, że firma chce ich inwigilować, a wszystko przez jeden wyglądający z pozoru niewinnie dodatek do przeglądarki. 

W najnowszej odsłonie Chrome'a przeznaczonego na wewnętrzny użytek pracowników Google'a został zainstalowany dodatek, który wyszukuje pracowników, próbujących tworząc wydarzenie z liczbą osób przekraczającą 100.

Proszę się rozejść, tu obowiązuje zakaz zgromadzeń.

Według informacji Bloomberga pracownicy podejrzewają, że Google chce w ten sposób namierzać tych z nich, którym po głowie chodzą myśli o organizowaniu protestów, dyskutowaniu o prawach pracowniczych lub tworzeniu związków zawodowych.

Biorąc pod uwagę ostatnie doniesienia na temat tego, co dzieje się w firmie, nie brzmi to wcale tak nieprawdopodobnie. Wizerunek Google'a jako szczytu pracowniczych marzeń zaczyna być coraz częściej podawany w wątpliwość. O tym, że za kolorowymi drzwiami firmy wcale nie jest różowo, mówi się coraz więcej i coraz głośniej.

Zaledwie kilka dni temu świat obiegła wiadomość, że kadra ze szwajcarskiego oddziału firmy miała próbować powstrzymać pracowników przed zorganizowaniem spotkania na temat powołania związku zawodowego. Nie jest to coś, za co dostaje się odznakę pracodawcy roku.

Trzeba przy tym przyznać, że pracownicy firmy nie boją się głośno wyrażać swojego niezadowolenia z poczynań Google'a i potrafią publicznie krytykować decyzje szefostwa. To właśnie oni wymogli na firmie zamknięcie projektu Maven, robionego wspólnie z Pentagonem i to oni ujawnili, a potem oprotestowali, projekt Dragonfly, czyli specjalnie ocenzurowaną na rynek chiński przeglądarkę.

Jeśli do tego dołożyć fakt, że w tym roku firmą wstrząsnęły oskarżenia o molestowanie seksualne i zamiatanie ich pod dywan, dostaniemy obraz przedsiębiorstwa, które w najlepszym razie boryka się z poważnymi problemami komunikacyjnymi na linii pracownicy — kadra, a w najgorszym przeżywa głęboki kryzys.

Google zdecydowanie zaprzecza, żeby nowy dodatek do przeglądarki miał w jakikolwiek sposób ograniczać prawa pracowników czy służyć do ich nadzorowania. Przedstawiciel firmy deklaruje, że ma on po prostu zaprowadzić porządek w firmowych kalendarzach i skłonić tworzących wydarzenia, żeby dwa razy się zastanowili, czy naprawdę muszą informować o nim tak dużą liczbą osób.

Wszystko oczywiście po to, żeby łatwiej było się komunikować.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst