Tech  / News

Google wygrał. Możemy zapomnieć o globalnie działającym prawie do bycia zapomnianym

Prawo do bycia zapomnianym ma swoje granice. Konkretnie granice Unii Europejskiej. 

Europejski Trybunał Sprawiedliwości przyznał rację Google'owi w sporze z Francją. Europejscy urzędnicy uznali, że prawo do bycia zapomnianym nie musi być stosowane globalnie. Oznacza to, że linki, które chcemy usunąć z wyszukiwarki Google, znikną z niej ale tylko na terenie Unii Europejskiej. Poza nimi mogą sobie dalej hulać do woli.

Prawo do bycia zapomnianym.

Prawo do bycia zapomnianym zostało ustanowione w 2014 r. Od tego czasu obywatele Unii Europejskiej mogą zwracać się do Google'a z wnioskiem o usunięcie konkretnych stron z jego wyszukiwarki. Firma musi się przychylić do tej prośby, jeśli dotyczy informacji nieprawdziwych, nieistotnych lub nieaktualnych.

W ciągu ostatnich pięciu lat Google otrzymał ponad 800 tys. tego typu wniosków. W 45 proc. przychylił się do nich, choć nie zawsze obyło się bez interwencji sądu. Najważniejszy spór w tej sprawie zaczął się już w w 2015 r.

Wtedy to francuskie CNIL (Commission nationale de l'informatique et des libertés) próbowało wymusić na Google'u całkowite usunięcie z wyników wyszukiwania informacji, którym zostało przyznane prawo do bycia zapomnianym. Google nie zastosował się do tego zalecenia. Zamiast usunąć rzeczone wpisy, zastosował geoblokadę. Istniały więc i wyświetlały się w wynikach wyszukiwarki, ale nie na terenie Unii. To nie zadowoliło francuskich urzędników, którzy nałożyli na firmę karę w wysokości 100 tys. euro i dalej forsowali przekonanie, że linki powinny zostać usunięte globalnie. Sprawa wylądowała w Unijnym Trybunale Sprawiedliwości. Właśnie przyznał rację Google'owi.

Prawo do bycia zapomnianym rodzi więcej problemów.

W swojej argumentacji członkowie trybunału podkreślili, że ten wyrok ma zapewnić balans między ochroną prywatności i danych osobowych a wolnością dostępu do informacji. Choć Francja podnosiła, że zablokowane wyniki wyszukiwania można obejść łatwo za pomocą VPN-a, więc de facto geoblokada nic nie daje, nie przekonało to unijnych urzędników.

Przychylniej spojrzeli za to na argumenty Google'a twierdzącego, że takie prawo stanowiłoby niebezpieczny precedens. Według firmy, jeśli inne kraje ustanowiłyby podobne przepisy, mogłyby za ich pomocą cenzurować internet. Coś w tym jest.

To nie wszystkie problemy z prawem do bycia zapomnianym. Ustawodawca określił, że usunięte mają być informacje, które są nieprawdziwe, nieistotne lub nieaktualne. Trudno nie zauważyć, że nie jest to najbardziej precyzyjna definicja w historii aktów prawnych. Na początku roku pisaliśmy o tym, że lekarka z Holandii wywalczyła usunięcie z wyników wyszukiwania w Google strony, która nadal informowała o jej zawieszeniu, mimo że zostało ono cofnięte. Google nie chciał tego linka usunąć, bo uznawał, że ta informacja nadal jest dla pacjentów istotna. Sąd nie zgodził się z tą argumentacją.

Bitew wokół prawa do zapomnienia z pewnością będzie więcej, choć decyzja, który właśnie zapadła wydaje się być zarówno jedną z najistotniejszych, jak i najtrudniejszych do podjęcia.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst