Tech  / Relacja

Tylko u nas: założyłem gogle Hololens 2. Ten gadżet naprawdę zmieni świat

Założyłem te gogle tylko na 10 minut, ale to wystarczyło, by zrozumieć, o co ten cały szum. Hololens 2 naprawdę zaginają rzeczywistość.

Na zaproszenie Microsoftu grupa dziennikarzy z Europy, Afryki Południowej i Kanady, w tym niżej podpisany, miała okazję zobaczyć campus Microsoftu w Redmond, w tym również miejsca zwykle niedostępne dla publiki.

Jest to o tyle ironiczne, że jeden z najbardziej sekretnych projektów w historii firmy – gogle Hololens – powstają w podziemiach budynku nr 92, gdzie mieści Visitor Center: najczęściej odwiedzane przez gości miejsce w całym campusie. To właśnie tam, za zamkniętymi drzwiami i pod ścisłym nadzorem, miałem okazję założyć na chwilę gogle Hololens 2 i przekonać się, jak wiele zmieniło się od pierwszej generacji, jak również nieco lepiej zrozumieć, dokąd Microsoft zmierza z tym niezwykłym projektem.

Hololens 2 - pierwsze wrażenia

Hololens 2 w praktyce

Co się zmieniło względem pierwszej generacji? Na pierwszy rzut oka relatywnie niewiele. Najważniejszą zmianą z perspektywy konstrukcyjnej jest redystrybucja masy – pierwsza generacja gogli była mocno ciężkawa, gdyż wszystkie komponenty upchnięto w przedniej części urządzenia. Po feedbacku, jaki Microsoft uzyskał od klientów biznesowych korzystających z Hololens, zdecydowano się rozdzielić podzespoły między frontem a tylną częścią urządzenia, dzięki czemu udało się równomiernie rozłożyć masę.

Poprzedniego dnia mogłem spędzić chwilę z goglami pierwszej generacji i muszę przyznać, że różnicę w komforcie da się odczuć momentalnie, choć nowe gogle są zaledwie 13 g lżejsze od starych.

Hololens 2 - pierwsze wrażenia

Jakby tego było mało, nowe gogle Hololens 2 mają odchylaną przednią szybkę, zupełnie jak w klasycznych goglach ochronnych. A skoro o nich mowa – kilka firm współpracujących z Microsoftem przy tym projekcie pracuje właśnie nad integracją nowych gogli Hololens z klasycznymi kaskami ochronnymi.

Jak to działa?

Kluczowa różnica między pierwszą a drugą generacją to brak fizycznych manipulatorów. Hololens 2 są w stanie precyzyjnie śledzić ruchy dłoni, monitorując nawet najbardziej subtelne gesty. Podczas demonstracji mogłem się przekonać, jak to działa w praktyce – jest zaskakująco dobrze.

Sensory Time of Flight rejestrujące położenie naszych dłoni w przestrzeni odczytują dotyk z ogromną dokładnością, różnica w percepcji wynosiła – na oko – góra 1-2 cm, co jest naprawdę imponujące. Generowane hologramy mogłem dotykać nie tylko całą dłonią, ale też „uszczypnąć palcami”, zmieniać ich rozmiar przy użyciu dwóch dłoni na raz i manipulować nimi w niemal dowolny sposób.

Hololens 2 - pierwsze wrażenia

Skoro o hologramach mowa, to trzeba przyznać, że Hololens 2 i Hololens 1 dzieli przepaść, jeśli chodzi o jakość wyświetlanego obrazu. Pewnie, rozdzielczość nadal nie jest satysfakcjonująco wysoka, ale poziom szczegółowości hologramów to inna bajka. Wynika to z faktu, iż większość przetwarzania grafiki nie odbywa się w goglach (choć procesor Snapdragon 850 ma sporą wydajność graficzną), lecz w chmurze Azure.

Jeszcze bardziej imponujące od dotyku jest śledzenie wzroku użytkownika.

Oprócz kamer monitorujących to, co dzieje się poza goglami, wewnątrz gogli znajdują się dwie kamery na światło podczerwone, monitorujące ruch gałek ocznych.

Mogłem tego doświadczyć na dwóch prezentacjach. Pierwsza polegała na spoglądaniu kolejno na wyświetlane kamienie szlachetne. Po wydaniu komendy głosowej, z jednego z nich wylatywał wirtualny koliber, podążający za naszym wzrokiem. Przyznam szczerze, że zatkało mnie, gdy po wyciągnięciu dłoni na płasko lub wysunięciu pojedynczego palca koliber podleciał i „usiadł” na wyciągniętej części ciała.

Hololens 2 - pierwsze wrażenia

Jeszcze bardziej zatkało mnie jednak podczas ostatniej demonstracji – czytania tekstu.

Wyświetlany w formie hologramu artykuł przewijał się samoczynnie wraz z ruchem moich gałek ocznych na prawo i lewo, dynamicznie dostosowując prędkość przewijania do tempa, w jakim czytałem. Spojrzenie w górę lub w dół przewijało cały tekst. Doświadczenie jest absolutnie niesamowite.

Jeden minus widać od razu.

Nowością, którą Microsoft chwali się najbardziej, jest dwukrotne powiększenie pola widzenia gogli Hololens 2. I faktycznie, w poziomie pole widzenia jest o niebo większe od pierwszej generacji. Problem jednak rodzi się w pionie, gdzie wciąż pole widzenia jest mocno ograniczone, przez co gdy chcemy spojrzeć na dolną część hologramu, część obrazu jest po prostu ucinana.

Poza tym jednak podczas tej krótkiej prezentacji nie dostrzegłem niczego, co mógłbym uznać za minus. Obcowanie z mieszaną rzeczywistością w nowych goglach jest doświadczeniem, którego nie mogę porównać z niczym, nawet z pierwszą generacją Hololens. Gen. 1 wydaje się być mizernym prototypem w porównaniu do gen. 2.

Dla kogo w ogóle jest Hololens?

Nie omieszkałem zapytać o to inżynierów, którzy prowadzili prezentację i odpowiedź była jasna – póki co, nie jest to sprzęt dla zwykłego użytkownika. Pomijając wysoką cenę (3500 dol.), rzeczywistość mieszana w tej formie nie ma jeszcze zastosowania konsumenckiego.

Za kilka lat, gdy uda się zminiaturyzować gogle do poziomu okularów przeciwsłonecznych – pewnie. Microsoft na pewno będzie wtedy zainteresowany sprzedażą na rynku prywatnym.

Póki co jednak Hololens 2 mają mieć zastosowanie typowo przemysłowo-biznesowe. Już teraz swoje programy na Hololens piszą wielkie przedsiębiorstwa z branż motoryzacyjnych, rolniczych, przemysłowych czy turystycznych. Z Hololens korzystają ośrodki badawcze, naukowcy i studenci medycyny. Volvo już teraz eksploruje możliwość wykorzystania Hololens w salonach sprzedaży samochodów.

Hololens 2, dzięki bardziej wygodnej konstrukcji i dłuższemu czasowi pracy (do 3,5 godzin) znajduje zastosowanie wszędzie tam, gdzie potrzebny jest dostęp do informacji, ale ręce są zajęte. Nic więc dziwnego, że to właśnie sfera przemysłowa jest obecnie priorytetem dla Microsoftu.

To wciąż „krok pierwszy”. Ale krok na drodze ku rewolucji.

Hololens 2 nadal jest bardziej prototypem niż produktem gotowym do masowego wdrożenia. To wciąż eksperyment.

Ten eksperyment ma jednak potencjał realnie wpłynąć na świat, w którym żyjemy. Obcowałem już z goglami VR, doświadczyłem AR pod wieloma postaciami – ale dopiero MR, rzeczywistość mieszana, w której obraz wirtualny możemy nie tylko zobaczyć, ale i dotknąć, zrobiła na mnie wrażenie „wow, tak wygląda przyszłość!”.

Powtórzę więc tylko na koniec to, co napisał Maciek Gajewski w tekście przy okazji premiery Hololens 2 – postęp jest tak ogromny, że nie mogę doczekać się „trójki”.

Fot: Filmateria Digital na zlecenie Microsoftu

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst