Media  / Lokowanie produktu

Nie musisz mieć wielkich zasięgów, żeby zarabiać na YouTubie. TalentTube połączy marki i małych twórców

TalentTube to pierwsza platforma, która połączy marki i mniejszych twórców na YouTube. Z jednej strony da możliwość zarobku osobom, które nie dysponują jeszcze wielkimi zasięgami, a z drugiej pozwoli markom na współpracę z kanałami tzw. długiego ogona.

Z YouTube’a korzysta każdego miesiąca 21 milionów Polaków. Do platformy Google’a przyciągają ich takie gwiazdy jak Red Lipstick Monster, Rezi czy Cyber Marian. Wśród gigantów internetowego influencingu działają również mniejsi twórcy. Aktualnie na polskim YouTubie regularnie funkcjonuje około 14 tys. kanałów, które skupiają wokół siebie publiczność rzędu minimum tysiąca osób każdy. Bardzo często nie mają oni najmniejszej możliwości zarobku na własnych treściach wideo. TalentTube chce to zmienić.

Już teraz rekrutuje twórców wideo, których dopasowuje do zlecanych przez marki kampanii. Influencer tworzy więc materiał, przesyła go do weryfikacji i dostaje zielone światło na publikację. Jego wynagrodzenie kalkuluje algorytm uwzględniający m.in. średnią liczbę wyświetleń, kategorię tematyczną treści oraz zaangażowanie odbiorców pod filmem reklamowym.

– Na poziomie interfejsu nasze rozwiązanie przypomina tablicę ogłoszeń, która w jednym miejscu łączy popyt na video branded content z tysiącami twórców, którzy codziennie publikują filmy wokół setek różnych pasji. Z kolei na poziomie softu działa bardzo zaawansowany algorytm – mówi Spider’s Web Lidija Vukić, dyrektor zarządzająca TalentTube.

Już teraz TalentTube prowadzi nabór do niezwykle ciekawych kampanii. Lidija opowiadała o nich specjalnie dla Spider’s Web.

Karol Kopańko, Spider’s Web: Do tej pory trzymaliście nas w niepewności, obiecując duże marki. Kto to będzie?

Lidija Vukić, dyrektor zarządzająca TalentTube: Liderzy w swoich kategoriach: jedna z najszybciej rosnących aplikacji społecznościowych i jedna z najpopularniejszych gier obecnie.

Strzelam w Fortnite?

Dokładnie.

 Jak to będzie konkretnie wyglądało?

Wchodzimy we współpracę z agencją reprezentującą producenta tej gry w zakresie działań marketingowych i rozgrywek e-sportowych w regionie CEE - firmą Gameset.

Czyli ktoś wrzuca let’s play z Fortnite'a i jeszcze dostaje od was pieniądze.

Na tym etapie nie mogę zdradzić szczegółów kampanii, ale wszystkie osoby, które są zainteresowane wzięciem w niej udziału zachęcam do odwiedzenia naszej platformy. Oczywiście, żeby zostać zakwalifikowanym do współpracy przy kampanii Fortnite, trzeba będzie spełnić określone warunki.

I każdy twórca, nawet posiadający tysiąc subskrybentów, będzie mógł się zapisać?

Tak, już teraz mamy ponad 700 influencerów. Są tu osoby znane na polskim YouTubie, ale większość tworzy treści dla mniejszego, choć bardziej specjalistycznego i wiernego grona odbiorców.

Kilka miesięcy temu widzieliśmy exodus marek z YouTube’a – były niezadowolone, że ich reklamy pojawiały się przy treściach powszechnie uważanych za niewłaściwe. Jak się przed tym zabezpieczacie?

Mamy dwa stopnie zabezpieczeń. Pierwszym jest sam YouTube, który dokłada starań, aby nieodpowiednie treści nie trafiały na platformę. Drugim są nasi administratorzy, którzy ręcznie weryfikują kanały pod kątem legalności czy wulgarności.

Sprawdzają też późniejszy materiał sponsorowany przed publikacją?

Tak. Staramy się, aby marka była dobrze pokazana, ale też aby nie kradła show. Nie o to chodzi. Przed przystąpieniem do akcji influencerzy dostają konkretny brief, w którym klient opisuje swoją wizję. Przyjmuje się, że granicą czasu lokowania jest 30 sekund, kiedy np. kanał parentingowy może pokazać, jak korzysta z danego produktu do pielęgnacji niemowląt.

Nie obawiacie się, że wasi klienci będą w przyszłości chcieli samodzielnie umawiać się z influencerem, którego im zaproponujecie?

Trendy w branży są dokładnie odwrotne. Firmy dążą do posiadania jednego partnera. Bierze on na siebie odpowiedzialność i nie odwraca uwagi od tego, na czym klient zarabia pieniądze.

A propos pieniędzy. Ile można zarobić na TalentTube?

Krótka odpowiedź brzmi: to zależy. I to od wielu czynników. Influencer przeglądając propozycje współpracy zawsze widzi potencjalne widełki, w których będzie mieściła się wypłata. Jej finalna wysokość zależy od liczby wyświetleń, zaangażowania odbiorców i reakcji, a także wielu innych czynników. Szacujemy, że za każdy milion wyświetleń i średnio cztery miliony minut uwagi konsumentów marka będzie płacić około dwa razy mniej niż w dedykowanych kampaniach branded content. Twórcy z kolei nie będą musieli wyłączać swoich zwykłych reklam na YouTube.

Widzę to w ten sposób, że mali twórcy mogą traktować TalentTube jako okres przejściowy pomiędzy np. pracą na etat, a 100-procentowym poświęceniem YouTube’owi.

To raczej forma sprawdzenia czy dane treści trafiają w gust widza i przyjmują się na rynku. Przypominam sobie historię twórcy, którego przyjęliśmy do naszej sieci partnerskiej TalentMedia, kiedy miał tylko tysiąc subskrypcji. Wierzyliśmy w jego treści i szybki rozwój. Dziś jest liderem w swojej działce.

Wiem, że masz międzynarodowe doświadczenie. Pracowałaś m.in. w Stanach Zjednoczonych. Jak patrzysz na polski rynek YouTube’a w porównaniu z amerykańskim?

Polski YouTube jest bardzo zaawansowany pod kątem jakości tworzonych treści i stopnia współpracy z markami.

Z czego to się bierze?

Najłatwiejszym wytłumaczeniem są niskie CPM-y, czyli stawki za reklamy emitowane przez YouTube’a. Twórcy na Zachodzie mogą się z nich utrzymać i nie muszą współpracować z markami. W Polsce twórcy i marki są niejako na siebie skazani, ale ta współpraca przebiega wzorowo.

Może jest tu winna także telewizja, która nie trafia w gusta millenialsów?

Znaczna część Amerykanów płaci za kablówkę. Mają wówczas dostęp do kilkuset kanałów, wśród nich także do treści specjalistycznych. W Polsce bardziej popularne są multipleksy, na których rządzą kanały ogólnotematyczne. Na YouTubie swoje miejsce może zaś znaleźć nawet najbardziej niszowy twórca. I takim chcemy pomagać.

*Materiał powstał we współpracy z marką TalentTube

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst