Biznes  / Lokowanie produktu

Aplikacje są ważne, ale mobilne wersje stron to priorytet. OLX woli zostawić wybór w rękach użytkowników

OLX to największa aplikacja zakupowa w Polsce. Według SpicyMobile lideruje ona polskiemu rynkowi z zasięgiem 17,35 proc. polskich internautów z systemem Android. Jeszcze więcej ludzi przegląda jednak lokalne ogłoszenia za pomocą tzw. PWA (Progressive Web App), czyli mobilnej wersji strony. Nie instalują więc aplikacji, a zamiast tego adres zwyczajnie wpisują z palca.

O znaczeniu stron mobilnych i pracach nad ich kształtem rozmawiam z Tomaszem Koniecznym z OLX, który jest odpowiedzialny za pracę zespołu wdrażającego nową technologię w OLX.

Karol Kopańko, Spider’s Web: Sam dużo korzystam z OLX-a. Oczywiście z aplikacji, więc bardzo się zdziwiłem, że wśród mobilnych użytkowników przeważa strona internetowa.

Tomasz Konieczny, OLX: Gdy zaczynaliśmy tworzyć wersje mobilne serwisu, wzrost liczby użytkowników aplikacji mobilnych były ogromne. Wynikało to z odpowiedniego marketingu i popularności samych aplikacji natywnych. Później jednak linia wzrostu zaczynała się wypłaszczać.

Czyli ci, którzy mieli pobrać aplikację już ją pobrali, a pozostali niezbyt się do tego garnęli?

Dokładnie. Wewnętrznie dzielimy użytkowników OLX na tzw. hard userów, czyli osoby, które dużo sprzedają i kupują. One najczęściej używają wersji desktopowej lub aplikacji mobilnych. Użytkownicy strony mobilnej to już zupełnie inna grupa, bo najczęściej przeglądają OLX okazjonalnie np. w tramwaju w drodze do pracy.

Nie wszyscy potrzebują jednak aplikacji każdego dnia, wtedy często wygodniej jest im wpisać adres z palca. Tak samo jak niektórzy korzystają co chwila z aplikacji Facebooka, a inni logują się tylko raz na jakiś czas, aby sprawdzić jakieś wydarzenie.

Która z tych opcji jest lepsza?

Pracuję w branży mobilnej od 8 lat. Na samym początku mieliśmy boom na aplikacje webowe, później chwyciły aplikacje natywne, w miarę jak dominować zaczął pogląd, że są one o wiele wydajniejsze i szybsze. Teraz jednak jestem przekonany, że obie formy mogą ze sobą konkurować pod każdym względem, a twórcy serwisów i aplikacji powinni zostawić wybór użytkownikowi.

Mam jednak wrażenie, że aplikacje natywne działają szybciej, no i również offline.

Oczywiście, gdy korzystamy z czegoś na co dzień, to aplikacje natywne są wygodniejsze, jednak te webowe nie są daleko z tyłu, a również mogą działać bez dostępu do internetu. Z drugiej strony aplikacje webowe mają niższy poziom wejścia, bo wystarczy wpisać adres w pole przeglądarki i nie trzeba ściągać kilkudziesięciu megabajtów danych na start.

Dzięki temu później oszczędzamy na transferze.

Niekoniecznie. Takie aplikacje jak Facebook czy OLX opierają się na świeżych treściach, które każdorazowo muszą być pobierane, bo przecież nikogo nie interesują wydarzenia sprzed tygodnia czy przedmioty, które już się sprzedały.

Ale aplikacje natywne zapisują pewne dane w pamięci telefonu…

…tak samo jak aplikacje webowe, które cache'ują dane. Serio, różnic nie ma aż tak wiele.

A propos różnic, to jeszcze niedawno za każdym razem, kiedy otwierałem waszą stronę na smartfonie, zaskakiwała mnie jakaś nowość.

Nic dziwnego. Jeszcze rok temu strona OLX bazowała na fundamencie stworzonym ponad 7 lat temu. Powiem wprost: mieliśmy duży dług technologiczny, ale postanowiliśmy go aktywnie spłacać.

Łał, 7 lat? W branży to epoka.

Kiedy kod jest poplątany, określa się go mianem spaghetti code. Niedawno na jednej z konferencji usłyszałem lepsze sformułowanie, które lepiej pasuje do naszej sytuacji: wiele warstw spaghetti, którzy utworzyły już lasagne. (śmiech).

Co zrobiliście z tą lasagną?

Trzymając się metafory, zostawiliśmy ją Garfieldowi do zjedzenia, a sami zajęliśmy się przygotowywaniem „niepoplątanego dania”. Wystarczyło przekonać osoby decyzyjne w OLX, że warto zbudować coś od zera. Rozumiemy przez to coś, co dosłownie przez pierwsze miesiące generowało tylko koszty developmentu, bez żadnej widocznej korzyści dla użytkownika.

Na szczęście jasnym dla wszystkich było, że w dłuższej perspektywie utrzymywanie czegoś przestarzałego generuje koszty, jest trudne w nadpisywaniu, łataniu i testowaniu.

Z jakich technologii wtedy korzystaliście?

Nasz kod opierał się na rozwiązaniach stworzonych w PHP/CSS/jQuery. My chcieliśmy zrobić coś świeżego, skorzystać w nowych rozwiązań jak React.

Nowa technologia to też konieczność zatrudnienia nowych specjalistów, prawda?

W teorii tak. Ja jednak chciałem, abyśmy odeszli od myślenia o sobie jako o developerach PHP, Androida czy iOS. Chciałem abyśmy zmienili podejście do tego co tworzymy i zaczęli myśleć o sobie jako o developerach serwisu OLX.

Co to znaczy w praktyce?

Na samym początku nie mieliśmy w zespole wszystkich kompetencji do zbudowania mobilnej wersji strony od zera. Nie było też czasu na czekanie, aż zatrudnimy nowe osoby. To byłoby zresztą bez sensu. Developer wdraża się w projekt przez kwartał. W OLX pewnie jeszcze dłużej, bo choć nasza strona wygląda prosto – to niby tylko kilka ekranów – to w istocie jest bardzo zaawansowana. Nie mogliśmy czekać tak długo na kogoś, kto mógłby pomóc. Konkurencja nie śpi, a my nie możemy zatrzymać czasu.

Na szczęście wszyscy jesteśmy doświadczonymi developerami i chcieliśmy się czegoś nauczyć. Ze swoich wcześniejszych ścieżek przekonwertowaliśmy się więc na developerów mobilnych.

Ambitnie! Udało się?

Rezultaty mówią chyba same za siebie. W pisaniu strony kierowaliśmy się dwoma myślami przewodnimi. Pierwszy brzmi: „pracuj mądrze, a nie ciężko”. Dlatego kiedy tylko mogliśmy, korzystaliśmy z gotowych rozwiązań. W pewnym momencie stanęliśmy przed wyzwaniem: mogliśmy zabrać się za łatanie jakiegoś problemu od zera i spędzić kilka miesięcy w jednym miejscu, albo skorzystać z gotowego rozwiązania na Githubie, które co prawda średnio nam pasowało i było wolne, ale działało. Po kilku miesiącach jeszcze raz wróciliśmy w to miejsce i bez problemu zbudowaliśmy od zera własne rozwiązania, gdy już wiedzieliśmy, jak to zrobić. W praktyce zdobyliśmy wiedzę i umiejętności, których wtedy nie mieliśmy.

Wspólne rozwiązywanie problemów.

A druga myśl przewodnia?

To dokładnie to, co zauważyłeś wcześniej: dostarczajmy użytkownikowi nowe rozwiązania regularnie, w krótkich odstępach czasu. Krótkie sprinty, inaczej okresy developmentu poszczególnych funkcji. Staraliśmy się co chwila publikować małe usprawnienia. Przykładowo, kiedy jeszcze prawie cały OLX PWA (OLX w przeglądarce mobilnej) działał na starym frameworku, my podłączyliśmy do niego nową stronę produktową. Czyli: strona główna, wyszukiwarka i wiadomości działały jeszcze według starych zasad, ale strona przedstawiająca treść ogłoszenia była już nowym, świeżym rozwiązaniem.

Powiedź mi jeszcze na ile takie podejście: „mamy zespół z określonymi kompetencjami, a tu są umiejętności, które musimy zdobyć, aby wypełnić cel” jest popularne w branży?

Po prawdzie to jeszcze się z czymś takim nie spotkałem. Wierzę, że to nasze unikatowe podejście, którego wymagała sytuacja. Znikąd go nie skopiowałem, po prostu tak wyobrażałem sobie zespół, z którym chciałbym pracować.

A sami programiści byli zadowoleni?

Regularnie przeprowadzałem wśród nich anonimowe ankiety. Wychodziło z nich, że takie odkrywanie tajemnic bardzo im się podoba, a na dodatek każdy ma poczucie wysokiej jakości dostarczanego kodu. Do tego także bardzo się przykładaliśmy. Robiliśmy wiele testów i dopóki jakaś funkcja nie przechodziła go w stu procentach, musiała wrócić do developmentu. Ten zaś często prowadziliśmy w parach, aby upewnić się, że wiedza o danej funkcji, jej produkcji i technologii jest jak najszersza.

Bardzo pomocne były także konkretne i wydajne spotkania, w czasie których dzieliliśmy się dokonaniami i poznanymi trickami. Nie było jednak tak, że na spotkaniach spędzaliśmy więcej czasu, niż na produktywnej pracy.

Dzielenie się wiedzą w OLX.

Co w takim razie napędzało was do przysłowiowego wyjścia ze strefy komfortu i szybkiego uczenia się nowych rzeczy?

W Polsce nie ma zbyt wielu firm, gdzie programista miałby przekonanie, że pisząc kod nawet dla 1 proc. użytkowników, docierałby do dziesiątków tysięcy ludzi w różnych krajach. Z serwisu, który tworzymy korzysta miesięcznie niemal sto milionów użytkowników w dziesięciu krajach.  Wiemy, że nasi użytkownicy lubią nowe rozwiązania, które pozwalają im wygodniej kupować nowe rzeczy i sprzedawać stare. To dobry motywator.

*Partnerem wywiadu jest OLX.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst