Media  / Felieton

Po 26 latach Bravo znika z polskiego rynku. Jestem w szoku, że dopiero teraz

219 interakcji
dołącz do dyskusji

Ale że Bravo w ogóle dożyło do 2018 roku? To samo w sobie jest niesamowite! 

Prawdę mówiąc byłem święcie przekonany, że Bravo to marka, która padła na polskim rynku jeszcze w XX wieku. W salonach prasowych jakoś przesadnie nie rzuca się w oczy. A tymczasem o tym, że niebawem zniknie z polskich sklepów, dowiedziałem się dziś z internetu.

O wiele bliższe wspomnienia mam z Bravo Sport. To był magazyn sportowy, który w latach 90. starał się śledzić każdy przyzwoity fan piłki nożnej na osiedlu. Naklejki z Paulem Scholsem niemile widzianym w Polsce i Kennethem Zeigbo zdobiły chyba każdą dziecięcą szafkę w kraju, a na ścianach wisiały plakaty Ronaldo, Zamorano i Baggio, wszystkich w koszulkach Interu. Piękne czasy.

Marcin Mięciel opowiadał o cudownym plasterku naklejanym na nos, który jest dziś w tym samym miejscu historii, w którym za 20 lat będą zapewne weganie. I tak się nawet przyjemnie ten sportowy tabloid dla nastolatków czytało, ale krótko potem przerzuciłem się na Piłkę Nożną i to z ekipą redaktora Godlewskiego zostałem na lata. Wielu moich kolegów twierdzi, że „uczyło się pisać” na polskiej fantastyce, ja uczyłem się na wertowanych od deski do deski kartkach tygodnika Piłka Nożna. Bardzo mi go dziś brakuje w formie z tamtych lat.

Bravo znika z Polski

Również z Bravo miałem swoje dziecięce epizody. Wprawdzie w 1995 roku nie byłem jakoś przesadnie zainteresowany tym, jak poderwać chłopaka i dlaczego moje piersi stają się coraz większe, ale dodawali do gazetki zmywalne tatuaże - hit osiedla. I tak jakoś wpadło w moje ręce kilka numerów zdecydowanie niedostosowanego do mojego ówczesnego wieku (z 7-8 lat) magazynu. Może to i nawet był wartościowy periodyk dla nastolatków, trudno ocenić (choć nie wydaje mi się), ale rodzice w pewnym momencie zainterweniowali, uznali, że między innymi z racji braków poradników zakładania prezerwatywy, jeszcze przez jakiś czas powinienem zostać przy Kaczorze Donaldzie.

Jak się okazuje - Bravo przetrwało jeszcze wiele lat, a jeszcze w takim 2013 roku jeden numer potrafił sprzedać się w liczbie 150 000 egzemplarzy (!). Potem sprzedaż Bravo zaczęła szybować w dół, a wrześniowy numer znalazł nieco ponad 11 000 nabywców. Ponieważ trend spadkowy się utrzymuje, wydawca postanowił zrezygnować z dalszego publikowania tytułu. Ciekawe co młodzież wybrała zamiast Bravo - podejrzewam, że YouTube'a i Instagrama. Co najbardziej interesujące - Bravo Sport nadal się ukazuje i będzie ukazywało.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst