Sony MDR-1000X
Sony MDR-1000X to słuchawki, które zaskoczyły mnie nie tylko brzmieniem, ale także tym, czego w nich… nie słychać. Tylko czy to wystarczy, by wydać na nie 1699 zł?
W pierwszych wrażeniach, które możecie przeczytać klikają w ten link, skupiłem się na dwóch najbardziej istotnych aspektach flagowych słuchawek Sony – brzmieniu oraz redukcji hałasu. Te słuchawki zdecydowanie zaskakują pod obydwoma względami. Nie tylko redukują dźwięki otoczenia w sposób przewyższający to, co oferuje konkurencja, lecz przy tym brzmią znacznie lepiej, niż większość słuchawek bezprzewodowych w swoim przedziale cenowym. Dzięki zastosowaniu kodeka LDAC i technologii DSEE HX (cyfrowego zwiększania jakości pliku audio) Sony MDR-1000X potrafią odtwarzać dźwięk, którego jakości nie powstydziłyby się drogie konstrukcje przewodowe.
Jednak po słuchawkach kosztujących 1699 zł dokładnie tego się spodziewamy. Wydając takie pieniądze mamy pełne prawo wymagać od słuchawek, żeby brzmiały dobrze, a skoro do tego wyposażono je w ANC, to musi być to ANC z najwyższej półki. Dlatego samo brzmienie i redukcja hałasu to za mało, by skłonić do zakupu w tym segmencie. Istotnych jest też kilka innych elementów, które można ocenić dopiero po dłuższym okresie użytkowania. Przyjrzyjmy się zatem, jak spisują się słuchawki Sony MDR-1000X w pozostałych aspektach i czy są wystarczająco przekonujące, by skusić potencjalnych kupujących.





























