Gry  / Artykuł

Prey jest niesamowite. Oto 6 rzeczy, dzięki którym ta kosmiczna strzelanina to perełka FPS-ów

Sądziłem, że Prey będzie co najwyżej poprawną, nieco klaustrofobiczną strzelaniną w kosmosie. Taką, którą przejdę w 8 - 10 godzin i szybko o niej zapomnę. Myliłem się. Z ponad 20 godzinami na liczniku nie widzę końca, całkowicie wsiąkając w nietuzinkową, oryginalną, odważną produkcję.

Prey jest o wiele lepsze niż sądziłem. Gwarantuje wam, że ktokolwiek sięgnie po ten tytuł, będzie bardzo pozytywnie zaskoczony. O ile jednak na pełną recenzję tego tytułu musicie jeszcze poczekać, już dzisiaj chciałbym opisać wam 6 elementów, za sprawą których tytuł wybija się na tle większości współczesnych gier FPP dla jednego gracza.

1. Przeciwnicy, którzy mogą się zamieniać w dowolny element otoczenia

Na tym zrzucie ekranu znajduje się mimik. Macie pomysły, gdzie?

Obcy w kosmicznych strzelaninach to najczęściej banalne projekty inspirowane pierwszymi filmami science-fiction. Chociaż posiadają wymyślne kształty i pancerze, ich rola zazwyczaj sprowadza się do mięsa armatniego, które posyła w naszym kierunku kolorowe wiązki laserów. W Prey jest zupełnie inaczej. Pomysł na kosmicznych przeciwników jest bardzo specyficzny, a jeden rodzaj oponenta - mimik - silnie wyróżnia się na tle reszty.

Gdy stajemy oko w oko z mimikiem, walka nie należy do przesadnie trudnych. Dwa strzały ze strzelby albo cztery zamachy kluczem francuskim i potwór pada. Cała sztuka polega na tym, aby tego mimika znaleźć. Obcy posiada bowiem zdolność przybierania kształtów przedmiotów znajdujących się dookoła. Mimikiem może być kubek. Paczka z amunicją. Krzesło. Skrzynia. Znak. Lampa. Każdy drobny, mały i średni obiekt znajdujący się w grze stanowi potencjalne zagrożenie.

Wprawne oko rozpozna mimika. Obcy bardzo często pozostaje zaraz obok swojej kopii. Dwa kubki stojące jeden obok drugiego w łazience? To budzi podejrzenia. Dwie skrzynie z amunicją jedna na drugiej? Lepiej wyciągnąć klucz francuski. Za sprawą mimików gracz zamienia się w paranoika, który macha bronią na lewo i prawo, rozbijając dziesiątki kubków, talerzy, wazonów czy laboratoryjnego ekwipunku. Niesamowita sprawa. Tacy przeciwnicy całkowicie zmieniają sposób, w jaki podchodzimy do rozgrywki.

2. Stacja kosmiczna, która ma sens i została świetnie zagospodarowana.

Nie jest żadną tajemnicą, że większość akcji Prey rozgrywa się na nowoczesnej kosmicznej stacji, zbudowanej przez ludzi w niedalekiej przyszłości. Fani gier wideo widzieli już mnóstwo obiektów tego typu, ale ten z Prey jest wyjątkowy. Wszystko za sprawą pracy architektów poziomów, którzy zamienili serię sal i korytarzy w solidny, wiarygodny projekt.

[gallery columns="4" link="file" ids="562692,562687,562676,562689"]

Stacja kosmiczna Talos 1 jest konstrukcją przemyślaną od A do Z. Żadna sekcja tego miejsca nie jest dziełem przypadku. Żaden korytarz i żadna sala nie wystaje poza bryłę stacji, jaką widać z zewnątrz. Co więcej, wszystkie sekcje nowoczesnej placówki są ze sobą połączone sekretnymi korytarzami i przejściami, tworząc spójny i stabilny świat zazębiających się puzzli w stylu Dark Souls.

Docenia się to zwłaszcza po założeniu kosmicznego skafandra i wyjściu na zimną kosmiczną pustkę. Poruszając się poza stacją możemy odwiedzić dowolny obszar na placówce, korzystając z zewnętrznych grodzi, którymi dostajemy się do środka gigantycznego obiektu.

Wszystko to składa się w jeden, dobrze przemyślany projekt, po którym możemy poruszać się z pewną swobodą. W Prey istnieje masa obszarów, do których nie musimy wchodzić, aby wykonać główny wątek fabularny. Robimy to z ciekawości, szukając sekretów oraz cennych surowców. Do tego lokacje fabularne można pokonywać w częściowo niechronologiczny sposób.

3. Bronie wymykają się konwenansom… oraz tradycyjnemu myśleniu gracza.

Jeżeli chodzi o tradycyjną broń dystansową, w Prey znajduje się jedynie pistolet z tłumikiem oraz strzelba. Wszystkie inne pukawki to futurystyczne projekty, które powstały na stacji kosmicznej Talos 1. Część z nich jest tak pomysłowa, że ich zastosowanie wykracza daleko poza walkę z niebezpiecznymi Obcymi.

Weźmy takie działko LEPIK. Broń wystrzeliwuje oleistą ciecz, która zaraz po zetknięciu z celem pęcznieje, zastyga i zamienia się w coś na kształt kruchego kamienia. Możemy w ten sposób unieruchamiać przeciwników, których następnie okładamy kluczem francuskim, oszczędzając amunicję do strzelby na twardszych przeciwników.

Drobny problem z instalacją gazową? LEPIK będzie nieoceniony

LEPIK potrafi jednak znacznie, znacznie więcej. Przykładowo użyłem go na pionowej ścianie, formując kamienne schody. Zyskałem w ten sposób dostęp do zawieszonego wysoko balkonu prowadzącego na wyższy poziom lokacji. Do tego LEPIK świetnie gasi pożary, pochłaniając płomienie oraz zaklejając dziury w rurach z gazem. Trochę wstyd się przyznać, ale dopiero po 10 godzinach gry odkryłem, że za pomocą tego działka mogę również powstrzymywać zepsute agregaty przed rażeniem mnie prądem.

4. Eksplorator, haker, cichy zabójca, Rambo - graj jak chcesz.

Gdybym miał do czegoś porównać mechanizmy rozgrywki w Prey, byłaby to mieszanka Deus Ex oraz Bioshocka. W tej grze zawsze istnieje wiele dróg do celu. Większości walk można uniknąć, z kolei wykorzystanie umiejętności i forteli jest ważniejsze od celności bronią palną. Twórcy Prey chcą, abyś eksperymentował. Rozwijał postać. Zdobywał nowe możliwości specjalne. Dokładnie rozglądał się po otoczeniu i wykorzystywał przewagę, jaką daje teren oraz technologia.

W Prey można wchodzić na wysokie szafy oraz skakać po żyrandolach

Jasne, zawsze można wpaść ze strzelbą do pomieszczenia pełnego Obcych i rozpocząć krwawą jatkę. Tyle tylko, że 5 na 10 takich akcji będzie kończyła się śmiercią głównego bohatera. O wiele ciekawiej jest przestawić okoliczne wieżyczki obronne do sąsiedniego korytarza, a zaraz potem rozłożyć tam butle z gazem. Potem wchodzimy do pomieszczenia wypchanego wrogami, prowokujemy ich, uciekamy korytarzem, strzelamy do butli, te wybuchają, a niedobitkami zajmują się wieżyczki. Amunicja zostaje zachowana, za to satysfakcja jest nieporównywalnie większa.

Z elastycznym podejściem do rozgrywki wiąże się drzewo rozwoju umiejętności specjalnych. Możemy zostać ekspertem od hakowania, który otwiera zamki i włamuje się do komputerów. Dzięki wielkiej sile jesteśmy w stanie przesuwać ciężkie przedmioty tarasujące drogę. Za sprawą naprawy reperujemy wieżyczki, systemy ochronne czy niedziałające drzwi. Każda umiejętność się przydaje, a ich rozwój wciąga jak bagno. Dawno nie miałem do czynienia z tak uzależniającym systemem.

Strzelba to jedna z zaledwie dwóch "klasycznych" broni palnych

5. Dobra czy zła strona mocy?

W Prey kilkukrotnie staniemy przed naprawdę trudnymi wyborami. Większość z nich to typowa kosmetyka, ale podana w taki sposób, że bierzemy ją sobie do serca. Nie chcę zdradzać wam żadnych szczegółów z rozgrywki, także posłużę się pewnym zmodyfikowanym przykładem.

Okazuje się, że z ogarniętej chaosem stacji kosmicznej może uciec grupa bezbronnych, niewinnych, przerażonych cywili. Ich kapsuła ratunkowa jest bezpiecznie zamknięta, ale pasażerowie nie mogą wystartować, ponieważ na skutek awarii konieczna jest zewnętrzne zwolnienie blokad. Możemy im pomóc lub… zniszczyć kapsułę. Dlaczego mielibyśmy to robić? Ponieważ tak wskazują przepisy o dezercji. Do tego osoby na pokładzie kapsuły mogą być zarażone chorobą Obcych. Jest to wysoce prawdopodobne. Ta rozprzestrzenia się błyskawicznie, a jeżeli prom doleci do Ziemi, natychmiast obejmie zasięgiem cały glob. Nie będzie dla nas już żadnego ratunku.

Pierwsza decyzja, przed jaką staje gracz.

Takie niełatwe wybory stanowią świetną przeciwwagę dla sekwencji walki oraz eksploracji. Co ciekawe, trudne decyzje dotyczą również samego bohatera. Ten może modyfikować swoje ciało o dodatkową grupę umiejętności Obcych. Tyle tylko, że z każdą taką decyzją nasz awatar coraz bardziej przybliża się do swoich przeciwników. Mechanizmy obronne stacji zaczynają widzieć w nim wroga, a to tylko jedne z mniej poważnych konsekwencji!

6. Gra single player na dziesiątki godzin

Wiemy, jak to jest ze współczesnymi, filmowymi grami FPS. Jeżeli strzelanina wystarcza na 10 - 12 godzin, to wcale nie jest zły wynik. W Prey mam już ponad 20 godzin na liczniku i nic nie wskazuje na to, żebym zbliżał się do końca tej wyjątkowej przygody. Jeżeli musicie zajrzeć w każdy kąt, odblokować wszystkie pomieszczenia oraz znaleźć sporą porcję sekretów, ta gra wystarczy wam na wiele dni zabawy.

Do tego system stojący za Prey zachęca do eksploracji oraz wracania w już raz poznane miejsca, wyposażony w nowe umiejętności i technologie. Nie mogę się doczekać, kiedy na moment przed napisami końcowymi udam się do głównego holu, jeszcze raz rozglądając się po oczyszczonej z Obcych stacji kosmicznej. Zaraz potem na Spider’s Web możecie spodziewać się pełnej recenzji tej zadziwiająco wciągającej produkcji.

* Zrzuty ekranu oraz klipy wideo pochodzą z Prey na PS4 Pro.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst