Biznes  / Artykuł

Twórcy Skully wydali miliony dolarów na samochody i striptizerki. Produktu nie będzie

Crowdfunding dał nam wiele produktów, które bez pomocy społeczności serwisów takich jak Indiegogo i Kickstarter mogłyby nigdy nie powstać. Niestety nie wszyscy ogłaszający się w takich serwisach mają czyste intencje. Osoby wspierające projekt Skully mogą czuć się rozczarowane i oszukane.

O projekcie Skully na łamach Spider’s Web pisaliśmy już w 2014 roku. Futurystyczny hełm motocyklowy, który powstał na fali fascynacji rozszerzoną rzeczywistością i możliwościami Google Glass, miał zwiększyć bezpieczeństwo na drodze.

Jakie założenia miało Skully?

W kasku miał znaleźć się wyświetlacz przypominający ten z okularów Google’a. Na skraju pola widzenia użytkownika miały pojawiać się ważne informacje pomagające w jeździe i szybszej ocenie sytuacji na drodze, w tym np. warunków pogodowych na zaplanowanej trasie.

Jedną z funkcji kasku miało być wyświetlanie “lusterka wstecznego”, czyli przekazywanie przed oczy użytkownika podglądu z kamery zamontowanej z tyłu kasku. Wśród pomysłów nie zabrakło też nawigacji GPS prezentującej informacje o najbliższym zakręcie.

Futurystyczna wizja się nie ziściła.

Wygląda na to, że Skully jest jednym z projektów, które okazały się całkowitym niewypałem. Zbiórka na portalu Indiegogo zakończyła się fenomenalnym sukcesem - zebrano blisko 2,5 mln dol. czyli niemal dziesięciokrotnie więcej pieniędzy, niż zakładano. Swoje dołożyli też inwestorzy (w tym Intel Capital) oraz klienci kupujący kaski w preorderze - ale ci ostatni swoich produktów nie dostaną. Łączna kwota, jaką udało się zebrać, to 15 mln dol.

O problemach z projektem słychać było już od dawna. Jeszcze w lipcu informował o tym portal Motogen.pl. Swoje hełmy otrzymało niespełna 100 klientów, a 5 sierpnia 2016 roku na stronie zbiórki pojawiła się informacja, że Skully kończy działalność i nie dostarczy reszcie wspierających projekt ludzi obiecanych hełmów Skully AR–1. Firma przyznała też, że nie będzie w stanie osobiście zająć się zwracaniem pieniędzy wpłaconych na ich konto.

Czy kask Skully okazał się przekrętem?

Wokół projektu zrobiło się bardzo nieprzyjemnie, gdy pojawiły się informacje o tym, że "założyciele Skully wydali pieniądze inwestorów na luksusowe auta i wypady do klubów ze striptizem". O tym, na co wydają pieniądze twórcy Skully, powiedziała światu pracowniczka Skully, Isabelle Faithhauer - księgowa i asystent prezesa - która rozstała się z firmą w nieprzyjemnych okolicznościach.

Co sfinansowali klienci, którzy uwierzyli w wizję Skully? Jak podaje The Next Web, powołując się na informacje Isabelle Faithhaue, było to między innymi wypożyczanie aut takich jak Lamborghini i Audi R8, kupno samochodów Dodge Viper i motocykli, oraz wynajmowanie luksusowych apartamentów w San Francisco. Nie zabrakło też podróży lotniczych na Bermudy i Hawaje, oczywiście pierwszą klasą.

Za nadużycia mieli być odpowiedzialni bracia Marcus Weller i Mitchell Weller.

Księgowa przyznaje, że polecono jej takie księgowanie wydatków obu braci, by wyglądały na wydatki na rozwój firmy. Bańka jednak w końcu pękła. Ponieważ w projekt zaangaożowanch było wiele różnych osób, to samo Skully próbowało się ratować odsuwając braci Weller od projektu, ale na odzyskanie finansowej płynności było już za późno.

Nie jest to pierwszy raz, gdy osoby zbierające pieniądze na zasadzie crowdfundingu nie dostarczyły klientom obiecanego produktu. Czym innym jest jednak sytuacja, w której przedsiębiorca napotkał trudności na etapie produkcji sprzętu, a zupełnie osobną sprawą, gdy twórcy zebrane pieniądze przehulali. Torpeduje to nieco wiarę w crowdfunding.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst