Media  / Felieton

Dziennikarzu sportowy, nie obrażaj kibiców!

112 interakcji
dołącz do dyskusji

Kolejna wielka impreza sportowa przed nami i plaga obrażania przeciętnych kibiców reprezentacji Polski przez dziennikarzy sportowych powraca.

Panowie, nie tędy droga! To powinna być dla was szansa na to, by zaistnieć w świadomości przeciętnego kibica jako fajni i przyjaźni eksperci, a wy taką postawą zamykacie się jeszcze bardziej w swoim hermetycznym, niezrozumiałym środowisku. Chcecie lizać się po fiutkach? Nie ma problemu. Tyle że nie miejcie później pretensji, gdy nazywają was - ekhm - najgorszym sortem dziennikarstwa.

Mistrzostwa Europy tuż tuż

Nie dziwi wzmożone zainteresowanie mediów i kibiców tym, co dzieje się wokół reprezentacji Polski. Na zgrupowanie do Arłamowa zjeżdża więc nie tylko 3/4 redakcji „Przeglądu Sportowego” i media workerzy z Wirtualnej Polski czy innego Onetu, ale także TVN24, National Geographic, a pewnie „Zwierciadło” też wyśle swojego wysłannika. Z kolei kibice porzucają swoje parawany na plaży w Pobierowie i walą gremialnie w klapkach pod hotel, by zobaczyć Lewandowskiego wysiadającego z helikoptera i trochę się tym pocieszyć.

To normalne. To wydarzenie z gatunku tych najważniejszych, odświętnych - takie, którym w naturalny sposób interesują się także ci, którzy na co dzień nie wiedzą, w jakim klubie gra Maciej Rybus i czy Bartosz Kapustka grał już kiedyś wcześniej na prawej obronie. To czas, w którym o polskiej reprezentacji będą dyskutować w pracy, z kolegami na piwie, po niedzielnym kościele, a podczas kobiecych plotek tematem będzie suknia ślubna Mariny, tej od Szczęsnego.

I gdy dziennikarz TVN24 pyta o to, czy kichnięcie Roberta Lewandowskiego, które właśnie zauważył, oznacza, że jest przeziębiony, to próbuje robić materiał dla kibica, dla którego będzie to ciekawsze, niż dywagacja o tym, czy obok Krychowiaka na środku pomocy ma biegać wątły Mączyński, czy może potężnie zbudowany, ale mniej ruchliwy Jodłowiec.

Dla was jednak wokół są same „Janusze”

Nie ma dziś felietonu sportowego, czy wideo podcastu, w którym w prześmiewczy sposób dziennikarze sportowi nie odnosiliby się do kibiców i dziennikarzy spoza swojego środowiska.

Janusze pompują balon, Janusze przekłuwają balon, Janusze dziennikarstwa się wypowiadają nt formy piłkarzy a nie powinni, bo się nie znają, Janusze z kiełbasą w ręku czekają na przylot Krychowiaka, Janusze z dziennika lokalnego mają czelność ocenić sparingowy mecz Polaków, Janusze interesują się tym, co na śniadanie zjadła Anna Lewandowska.

Sorry panowie, ale to jest ultrasłabe

Zamiast nadymać się i chełpić swoją ogromną, i wnikliwą wiedzą w popularnym dziś temacie, pokazując wszystkim ich miejsce w szeregu, powinniście ten czas wykorzystać do promocji siebie i zawodu, który wykonujecie.

Powinniście się cieszyć, że nagle zainteresowanie waszą tematyką zawodową jest znacznie większe, niż na co dzień. Powinniście z uśmiechem na twarzy tłumaczyć niuanse zgrupowania i sens rozgrywania meczów towarzyskich przed turniejem. Powinniście być wręcz ultrawyrozumiali dla tych, którzy o reprezentacji Polski wiedzą tylko tyle, że Lewandowski gra w Bayernie, ale dziś mają naturalną chęć i sposobność dowiedzieć się więcej.

To jest wasz czas, by zabłysnąć, pokazać, że dziennikarz sportowy to fajny i miły gość, który potrafi cieszyć się świętem narodowym, jakim jest występ Polski na Euro. I że jest ekspertem otwartym na to, by dzielić się wiedzą i entuzjazmem.

My, zajmujący się technologiami dziennikarze i blogerzy, też czasami mamy takie swoje Euro

Na przykład gdy debiutuje nowy iPhone, gdy Netflix wchodzi do Polski lub gdy hackerzy włamią się do telefonów gwiazd filmowych. I nasze tematy też są wtedy omawiane przez ogólne media, często w sposób banalny i szablonowy, a dyskusje o nich można usłyszeć w miejskim tramwaju. Nikt z nas nie jest wtedy obrażony na cały świat, że ktoś śmie zajmować się naszą tematyką. Idąc do TVN24 nie wyśmiewamy dziennikarza zadającego średnio mądre pytania. Dyskutując we własnym gronie nikt nie ironizuje z Januszy nie potrafiących skonfigurować nowego iPhone’a. Tłumaczymy, wypowiadamy się, robimy za ekspertów.

W swojej świetnej książce „Stan futbolu”, opisując reakcje na swoje głośne felietony polityczne, Krzysztof Stanowski dziwi się, że panuje powszechne przekonanie, że dziennikarz sportowy nie jest w stanie napisać nic mądrego wykraczającego poza tematykę sportową.

No to weźcie panowie przeanalizujcie swoją postawę przed kolejnymi wielkimi imprezami sportowymi i odpowiedzcie sobie na pytanie, dlaczego poza własnym środowiskiem nie macie wielkiego poważania, mimo iż - jak udowodnił Stanowski w książce - wasza praca jest w wielu przypadkach zdecydowanie trudniejsza, niż mainstreamowych politycznych dziennikarzy.

Sami się alienujecie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst