Tech  / Felieton

Jestem za postępem, ale ten robocik Asusa to jakiś potwór

Jedyne, co tłumaczy absurdalność tego, ekhem, robota, to jego relatywnie niska cena. Za 599 dol. możemy dziś kupić słodkiego robocika, który szybko nas wkurzy na tyle, by znalazł swoje miejsce na strychu.

Oj jakim ja jestem wielkim entuzjastą służących nam maszyn. Podziwiam naukowców i inżynierów, którzy są coraz bliżej stworzenia „prawdziwej” sztucznej inteligencji, a roboty które wyręczają nas w codziennych obowiązkach… ileż to dodatkowego, wolnego czasu nam zapewni! Nie mogę się doczekać i jestem przekonany, że cyfrowi słudzy opisywani do tej pory w opowieściach z gatunku science-fiction nie tylko zawitają na ten świat za mojego życia, ale wręcz stanie się to już całkiem niedługo.

Tym bardziej brak mi słów, jak widzę to… coś. Zenbo to robot poniekąd bardzo dobrego producenta sprzętu komputerowego, jakim jest Asus. Zademonstrowane na targach Computex urządzenie, które będzie sprzedawane za 599 dolarów, ma być czymś w rodzaju przyjaciela rodziny.

Robocik jest z wyglądu bardzo uroczy, tego mu nie można odmówić. Wygląda przyjacielsko, a jego animowana uśmiechnięta buzia z pewnością zdobędzie sympatię dzieciaków. Jego specyfikacja sprzętowa również robi wrażenie (porównywalna z wydajnym, topowym telefonem) i aż dziw, że udało to się opakować w urządzeniu za niecałe 600 dol. Problem w tym, że tak jak w Asusie pracują świetni inżynierowie od sprzętu, tak dobry programista nawet nie stał obok kwatery głównej firmy.

Asus Zenbo jest niestety bezużyteczny

Asus chwali się, że Zenbo to nasz menadżer inteligentnego domu, stróż, pomocnik w kuchni i rodzinny fotograf. Może też pomóc bobasowi czy osobie starszej gdy ta wpadnie w jakieś tarapaty poprzez… zrobienie jej zdjęcia i wysłanie go pod wskazany numer. I to właściwie jedyna niestandardowa funkcja, która mi się w Zenbo jako tako spodobała. Robot ten, w innych przypadkach, jest bowiem zwykłym debilem. Głupszym od naszego telefonu komórkowego.

Podczas gdy nasze telefony spięte są pod rozwiązania Google’a, Apple’a, Microsoftu czy Amazonu, i na dodatek mogą być jeszcze mądrzejsze dzięki dodawanym do nim aplikacjom, Zenbo, no cóż, jest jaki jest. Reaguje na polecenia głosowe, pstryknie nam fotkę, czy puści nam film na telewizorze. Super. Spadłem z krzesła z wrażenia.

Zenbo może się sprawdzić jedynie jako zabawka dla dzieci. Miły robot puszczający kreskówki, opowiadający bajki czy uczący z Wikipedii dzieciaki nowych rzeczy, to w sumie niegłupi pomysł na wydanie tych 600 baksów. Reszcie sugeruję kupić nowoczesny telefon. To urządzenie będzie bliżej wizji roztaczanych w opowiadaniach science-fiction niż Zenbo kiedykolwiek będzie. I tak, w tym Asus Zenfone.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst