Gry  / Artykuł

Użytkownicy nie dali Sony wyboru - imperium PlayStation 4 rozlewa się na Maki i PC

Architekci PlayStation 4 byli liderami, jeżeli chodzi o strumieniowanie obrazu. W ostatnich miesiącach pracownicy Sony stanęli jednak w miejscu, dając się wyprzedzić Xboksowi oraz Nvidii. Japończycy nareszcie naprawiają stracony czas.

Usługa Remote Play, jeszcze na PlayStation 3, to było coś naprawdę niesamowitego. Dzięki połączeniu między stacjonarną konsolą i PS Vitą, mogliśmy grać w wysokobudżetowe produkcje na ekranie przenośnego urządzenia. Pamiętam, że strumieniowanie obrazu zrobiło na mnie wtedy ogromne wrażenie. Gdy przeczytałem, że Remote Play będzie domyślną i standardową funkcją PS4, nie posiadałem się z radości.

Konkurencja wręcz przeciwnie.

Gdy usługa PlayStation Now była uruchamiana na terenie Stanów Zjednoczonych, z kolei Remote Play oraz SharePlay stało się standardem każdego posiadacza PS4, konkurencja nie miała wiele do powiedzenia. Chociaż strumieniowanie obrazu to jedna z najbardziej prawdopodobnych form rozgrywki przyszłości, projekty pozostałych molochów były dopiero w powijakach. Sony miało na ramieniu opaskę lidera i… kompletnie o tym zapomniało.

remote play

Rynkowi rywale nie tylko odrobili straty, ale zaoferowali znacznie szerszy wachlarz możliwości. Nowe karty graficzne GeForce pozwalają na strumieniowanie obrazu do komputera znajomego. To urządzenia stworzone z myślą o programie GeForce Now, który działa dokładnie jak PlayStation Now. Z tym wyjątkiem, że jest dostępny w znacznie większej liczbie państw, z kolei postawione w Niemczech serwery pozwalają na komfortową zabawę również w Polsce.

Aplikacja Xbox dla Windows 10 również doczekała się możliwości strumieniowania. Synchronizując program i konsolę w obrębie domowej sieci WiFi, możemy grać w Rise of the Tomb Raider, Halo 5 i Forzę Motorsport 6 na ekranie stacjonarnego komputera czy laptopa. Naprawdę świetna sprawa. Aplikacja Xbox wielokrotnie pozwoliła mi uniknąć mitycznego „konfliktu o pilota”. Z laptopem pod pachą, bez żadnych oporów zostawiałem TV pozostałym domownikom.

Gdy inne firmy związane z branżą gier wideo otwierały się na komputery, Sony pozostało przy strumieniowaniu na Vitę i smartfony Xperia.

Jak łatwo się domyśleć, objęta strategia nie przyniosła wielkich korzyści. Remote Play nie okazało się usługą na tyle atrakcyjną, aby wyciągnąć smartfony Sony z gigantycznego dołka. Vita popadła z kolei w rynkowe zapomnienie, głównie za sprawą fatalnych decyzji samych Japończyków. Drogie karty pamięci, kiepskie wsparcie systemowe oraz uciążliwe zabezpieczenia anty-pirackie zabiły świetnego handhelda.

xperia z3 remote play 1

Doszło do sytuacji, w której najpopularniejsza konsola aktualnej generacji posiada najmniej przystępną opcję strumieniowania, ograniczoną do mało popularnych urządzeń zewnętrznych. Chociaż posiadacze handhledów Sony na pewno nie mogą narzekać na Remote Play, ci stanowią promil wszystkich użytkowników PS4. Ekosystem PlayStation zrobił się bardzo kapryśny, w porównaniu do znacznie bardziej otwartego środowiska Xboksa. The Order 1886 rozgrywane na zapomnianym, zbyt drogim handheldzie przegrywało z Gears of War Remastered uruchamianym na budżetowym laptopie poniżej 1000 złotych.

Tam, gdzie zaspało Sony, zaczęli działać sami fani. Kilka dni temu został zaprezentowany program, dzięki któremu gry z PlayStation 4 wyślesz prosto na ekran swojego laptopa.

Prace nad komputerową aplikacją trwały ponad rok. Jej twórca działający pod nickiem Twisted chce sprzedawać swoje dzieło w cenie 10 dolarów od licencji. Jak widzicie na zamieszczonym filmie, program działa i spełnia swoje zadanie. Robi dokładnie to, czego od miesięcy nie mogą doprosić się posiadacze PlayStation 4. Tym bardziej nie dziwi mnie, że Twisted znalazł chętnych do finansowego wsparcia przedsięwzięcia.

Poruszenie wokół programu pozwalającego na strumieniowanie gier z PS4 na PC stało się tak duże, że głos w tej sprawie zabrał sam Shuhei Yoshida, prezes Sony Computer Entertainment. Za pomocą konta w serwisie Twitter Japończyk potwierdził, że prace nad aplikacją umożliwiającą strumieniowanie obrazu na komputery trwają. Co więcej, taki program ma być kompatybilny nie tylko z systemami Windows, ale również OSX.

Strumieniowanie to nie jedyny obszar, w którym fani są szybsi i sprawniejsi od samego Sony.

Tak samo jest w przypadku wsparcia dla kontrolera podpinanego do komputera. Oficjalnie łącząc DualShocka 4 z PC za pomocą kabla USB, możemy go co najwyżej podładować. Wystarczy jednak pobrać nieoficjalny program, aby czwarta generacja pada od Sony bez problemów pracowała z komputerowymi grami, udając kontroler Microsoftu.

Co najbardziej niesamowite, DualShock 4 działa wtedy nie tylko po kablu, ale również bezprzewodowo, wykorzystując technologię Bluetooth. Czegoś takiego nie potrafi nawet oficjalny pad dedykowany Xboksowi One. Najlepiej pokazuje to, jak skutecznie i błyskawicznie potrafimy wypełniać luki zostawione przez technologicznych gigantów, całkowicie bez ich pomocy.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst