Sprzęt  / Felieton

To już oficjalne - Nokia wróci na rynek smartfonów! Nie jest to jednak powód do radości

Od jakiegoś czasu mówi się, że Nokia może powrócić do tworzenia urządzeń mobilnych. Do tych doniesień postanowiła ustosunkować się sama finlandzka firma. Z opublikowanego oświadczenia wynika, że najprawdopodobniej za ponad rok zobaczymy nowe smartfony Nokii. Nie będzie to jednak powrót, na jaki większość z nas czeka.

Nokia bowiem sprzedając swój dział Devices & Services pozbyła się możliwości projektowania, produkcji, prowadzenia marketingu oraz sprzedaży smartfonów. Cała infrastruktura związana z szeroko pojmowanym rynkiem inteligentnych telefonów stała się własnością Microsoftu i jest obecnie wykorzystywana do tworzenia smartfonów Lumia.

Niebawem zmieni się i to, ponieważ Microsoft tak naprawdę wycofuje się z rynku operatorskiego i tym samym świadomie zmniejsza swoje udziały w rynku. Firma z Redmond chce oferować tylko kilka Lumii we własnych kanałach sprzedaży i uczynić linię smartfonów modelami referencyjnymi. Zatem Lumia nie będzie konkurencją, ale wzorem dla innych urządzeń z systemem Windows Phone.

Nokia sama przyznaje, że jej powrót na rynek mobilny byłby sprawą skomplikowaną.

Finlandzka firma nie posiada infrastruktury niezbędnej do wdrożenia nowych smartfonów. Nie wyklucza jednak przy tym, że najwcześniej pod koniec przyszłego roku na rynku pojawią się nowe urządzenia z jej logo. Jest to możliwe, ponieważ Nokia nie chce samodzielnie tworzyć swoich smartfonów, a tylko licencjonować markę partnerom, którzy byliby odpowiedzialni za produkcję, sprzedaż, promowanie oraz wsparcie telefonów. Krótko mówiąc, za wszystko.

To oświadczenie raz na zawsze wybiło mi z głowy myśli o kupnie Nokii. Od zawsze korzystałem z urządzeń tej firmy. To Nokia produkowała moje wszystkie telefony, a z kupnem smartfonu czekałem na premierę modelu N9, a potem Lumii. Dopiero niecały rok temu przesiadłem się na sprzęt z Androidem. To doskonale pokazuje, jak oddanym byłem klientem.

nokia-logo

Ceniłem Nokię za jakość wykonania i stabilność. Za pewność, że urządzenia jest dobrze zaprojektowane, a korzystanie z niego będzie po prostu przyjemne. Teraz jednak moja lojalność skończyła się na dobre. Tak samo jak na dobre skończyła się era Nokii. Firma ta nie będzie tworzyć smartfonów, tylko przypinać swoje logo do różnego rodzaju sprzętów z systemem Android i/lub Windows Phone.

Co mi po tym, że na smartfonie znajdzie się logo mojej ulubionej firmy, jeśli będę miał świadomość, że nie przyłożyła ona ręki do stworzenia danego sprzętu? Równie dobrze mogę przykleić nalepkę z logo Nokii na obudowie LG G4 i udawać, że finlandzka firma stworzyła stylowy, wygięty smartfon ze skórzaną obudową. Stwierdzenie to będzie miało tyle samo wspólnego z prawdą, co nadchodzące smartfony "Nokia".

Kupując urządzenie danej marki chcę spodziewać się pewnych standardów. Decydując się na kupno nowych Nokii tej pewności nikt nie będzie miał. Nikt nie wie bowiem, czy firma nie będzie licencjonować swojej marki do różnych partnerów jednocześnie. Jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację, w której za produkcję smartfonów odpowiada chociażby Huawei, zaś za produkcję tabletów Foxconn, który stworzył już tablet Nokia N1 z systemem Android.

Mimo że oba urządzenia będą mieć to samo logo, nie będą mieć ze sobą nic wspólnego.

Nie będą tworzone w tych samych fabrykach, nie będą projektowane przez te same osoby, nie będą częściami jednego ekosystemu. Kto wie, może nawet nie będą mieć tej samej nakładki, a ich obsługa będzie skrajnie różna? Zresztą nawet jeśli Nokia udostępni swoją markę jednemu partnerowi, możliwe jest, że cyklicznie będzie go zmieniać. Również to sprawi, że nie sposób będzie czegokolwiek spodziewać się po urządzeniach z logo z tej firmy.

Nokia to zbyt renomowana marka, by produkować nieprzewidywalne sprzęty. Dlatego wyjątkowo źle czuję się z tym, że finlandzka marka niczym cyfrowa kurtyzana chce udostępniać swoje dobre imię każdemu, kto tylko uiści odpowiednią opłatę. Rozumiem, że biznes to biznes, ale i w nim trzeba stosować się do pewnych zasad. Nokia najwyraźniej o tym zapomniała.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst