REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Tech

Apple Music to bardzo ciekawa propozycja. Ale na razie nie dla mnie

Wielokrotnie pisałem na łamach Spider’s Web - jestem wielkim entuzjastą usług streamingu muzycznego. Ze Spotify korzystam od wielu lat, gdy jeszcze nie był dostępny w Polsce. Apple Music, które dzisiaj ruszyło, nie zmieni tego. Przynajmniej na razie.

Apple Music to bardzo ciekawa propozycja. Ale na razie nie dla mnie
REKLAMA
123 interakcji
dołącz do dyskusji
REKLAMA

Pierwsze wrażenia? Apple Music to potężny serwis - z mnóstwem opcji, niezwykle rozbudowany, z różnymi zakamarkami, w których można się wręcz zgubić. Trochę nie apple’owy, bo przecież Apple zawsze ograniczał opcje, aniżeli je nadmiernie rozbudowywał w imię prostoty i przejrzystości korzystania, głównie dla zwykłych użytkowników - nie takich, co to czekają na uaktualnienie iOS 8.4 od południa i nerwowo klikają odśwież, lecz takich, którzy ze swoich iPhone’ów korzystają sporadycznie.

Notabene to już drugi produkt Apple’a, który ganiony jest za przesadne rozbudowanie UI - po Apple Watchu, to samo mówi się o Apple Music; zdaje się, że brakuje w Apple wewnętrznego recenzenta w stylu Steve’a Jobsa, którego obsesją było doprowadzanie interfejsów użytkownika do absolutnie najprostszej postaci.

Ci zainstalują aktualizację pewnie dopiero za kilka dni i wielu z nich po raz pierwszy w ogóle się dowie, że coś takiego jak streaming muzyczny to dziś obowiązujący standard na rynku. A Apple, jak to Apple, doskonale przemyślał debiut swojej nowej usługi muzycznej - gdy zechcesz wypróbować za darmo Apple Music przez 3 miesiące, od razu włączasz subskrypcję po upływie okresu testowego.

Pewnie, będzie można to wyłączyć, ale założę się, że wielu klientów z automatu nie będzie tego robiło i stanie się klientem Apple Music mimochodem.

Serwis Apple’a to rozbudowany iTunes

Dotychczasowi klienci iTunes Store, a tych przecież nie mało - Apple ma zarejestrowanych ponad 800 mln kart kredytowych - spokojnie się tu odnajdą. Dla mnie, który od lat nie korzystał już z tej formy zakupu muzyki, panuje tu przesadny chaos.

Inna sprawa, że sporo na starcie Apple Music brakuje. Przede wszystkim wciąż nie ma serwisu w wersji desktop (nadal czekamy na nowego iTunesa 12.2, który ma obsługiwać Apple Music). Ja korzystam ze streamingu głównie podczas pracy, siedząc przed komputerem. I to za pośrednictwem mojego systemu domowego audio - Sonos. Apple Music na starcie nie współpracuje z tym systemem. Ma się to zmienić do… końca roku. Do tego czasu na pewno nie będzie to mój wybór, jeśli chodzi o serwisy streamingowe, choćby z tego powodu.

Biblioteka Apple Music jest podobna do tego, co oferuje Spotify. Owszem, jest Taylor Swift, której nie ma w szwedzkim serwisie muzycznym, ale akurat amerykańska artystka nie jest w mojej muzycznej bajce, więc dla mnie to mała strata. W innych przypadkach jest bardzo podobnie - to, czego brakuje w Spotify, nie ma też najczęściej u Apple’a (np. dyskografii mojego ukochanego King Crimson).

Serwis kuleje też trochę pod kątem jasnych informacji nt. pobierania muzyki do wersji offline. Ja w większości właśnie tak korzystam ze Spotify - zgrywam playlisty lub albumy do offline, by zaoszczędzić na transferze danych i baterii. Sposób, w jaki w Apple Music pobiera się muzykę do późniejszego odsłuchu, bez konieczności streamingu via LTE/3G, nie jest wcale czytelny - jeśli my, wewnątrz redakcji Spider’s Web szukaliśmy tej opcji przez dłuższą chwilę, przeciętny odbiorca może jej nie znaleźć w ogóle.

Niemniej jednak Apple Music wygląda na niezwykle poważnego gracza na rynku streamingu, który w ciągu pierwszych 3 miesięcy działania z pewnością wybije się na zdecydowane czoło.

REKLAMA

Tych, którzy są w ekosystemie Apple’a nie patrząc za bardzo na usługi zewnętrzne, nawet te związane z iPhone’ami czy iPadami, Apple spokojnie przekona do usług. Tych pozostałych, w tym mnie, zdobędzie dopiero wtedy, gdy zintegruje usługę z serwisami zewnętrznymi (jak Sonos), postara się o kompletną bazę utworów, no i obniży ceny dysków flash w swoich urządzeniach mobilnych.

No bo teraz kupowanie iPhone’ów w opcji z dyskiem poniżej 128 GB pojemności mija się z celem.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA