Budownictwo  / Felieton

Taki dom sam zarobi na raty twojego kredytu hipotecznego

Jak wiele młodych osób, jestem właśnie w trakcie szukania mieszkania lub domu. Nie jest to łatwe zadanie, przede wszystkim przez bardzo wysokie koszty takiego przedsięwzięcia. Jednak już niebawem okaże się, że na własne cztery kąty będzie stać o wiele więcej osób niż do tej pory. Przede wszystkim dlatego, że taki dom będzie się sam spłacał.

Już w 2012 roku pojawiła się propozycja programu “Samospłacający się dom”, który przewidywał tworzenie domów wraz z mikroinstalacjami fotowoltaicznymi. Zadaniem tych ostatnich byłoby produkowanie energii, z której sprzedaży byłyby spłacane kolejne raty kredytu hipotecznego.

Zbudowanie takiego domu ma być możliwe dzięki ustawy o OZE

Pomysł ten powstał w ostatnim kwartale 2012 roku, zaraz po opublikowaniu ustawy o odnawialnych źródłach energii. Wpisano do niej bardzo korzystne zasady dopłat do produkcji energii w domowych instalacjach fotowoltaicznych. Przewidywano, że za kilowatogodzinę energii jej wytwórca otrzyma ponad 1 zł i dopłaty na takim poziomie miałyby się utrzymać nawet 15 lat. Gdy w końcu, w tym roku, ustawa została przyjęta, okazało się, że cena gwarantowana będzie znacznie mniejsza i wyniesie 75 groszy za każdą kilowatogodzinę.

Dom autonomiczny 4

Najbardziej uważni czytelnicy zauważą zapewne, że nawet wspomniane 75 groszy to stawka wyższą niż rynkowa. Wiele osób to dziwi, ponieważ zielona energia powinna być tańsza. Owszem, jednak rząd potrzebuje bodźca, który zachęci przeciętnego Kowalskiego do inwestycji w to rozwiązanie. Bodźcem takim może być właśnie wyższa cena, po której obywatel będzie mógł sprzedać wytworzony przez siebie prąd i długi czas, przez który ta cena będzie się utrzymywać.

Oczywiście wiele osób obawia się, że niektórzy będą kupować prąd po 60 groszy i sprzedawać go odpowiednio drożej. Nie należy jednak się tego obawiać, ponieważ każdy prosument, dostawca energii, będzie miał dwukierunkowy licznik, dzięki któremu będzie widać, ile energii zużył, a ile pozyskał. Dzięki temu żadna gazela biznesu nie skorzysta na tym rozwiązaniu bez faktycznej inwestycji. Zwłaszcza, że inwestycja nie będzie ogromna, ponieważ Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej chce dopłacać do 40% wartości instalacji (ale nie więcej niż 20 000 zł).

Dom autonomiczny 3

Taki dom to same korzyści

Samospłacający się dom to budynek, który byłby wyposażony w panele słoneczne, mikroinstalację fotowoltaiczną, pompy ciepła oraz system inteligentnego, zdalnego zarządzania energią budynku. Korzystanie z tych elementów spowodowałoby nie tylko znaczne obniżenie kosztów eksploatacji budynku, ale wręcz zarabianie na nim. Oczywiście nie byłoby to możliwe przez cały rok, ponieważ w naszym klimacie mamy tak naprawdę 4 miesiące słoneczne, z odpowiednimi warunkami do tworzenia nadwyżek energii. Dlatego konieczne byłoby dostosowanie systemu do polskich realiów i wyposażenie go chociażby w większą liczbę wiatraków.

Jednak Bank Ochrony Środowiska twierdzi, że dzięki zawyżonym cenom zielonego prądu nawet mimo niezbyt korzystnego polskiego klimatu byłoby możliwe spłacenie dużej części zbudowanego domu. Wydatki na dom i kredyt spadłyby na tyle drastycznie, że swoje cztery katy mogłaby zbudować nawet rodzina o dochodach na poziomie średniej krajowej. Dzisiaj jest to praktycznie niemożliwe. Według Banku Ochrony Środowiska w ciągu 5 lat od startu programu możliwe byłoby wybudowanie nawet 100 tysięcy takich domów.

Dom autonomiczny 1

To jednak nie koniec korzyści. BOŚ twierdzi, że na jego projekcie skorzystać powinny też najważniejsze części gospodarki, do których należy budownictwo, przemysł, usługi oraz energetyka. Dzięki niemu pojawiłyby się też nowe miejsca pracy w branży budowlanej, zwłaszcza w segmencie tworzącym rozwiązania służące do pozyskiwania energii odnawialnej. Kolejną zaletą wdrożenia projektu budowy takich domów byłoby również lepsze dostosowanie się do unijnych wymogów, według których od 2020 roku praktycznie wszystkie nowe budynki będą musiały spełniać standardy domy pasywnego, czyli budynku mieszkalnego o zapotrzebowaniu na nieodnawialną energię pierwotną na poziomie mniejszym niż 15 kWh/m2 * rok.

Co mogę powiedzieć? Mieszkałbym

Pomysłowi samospłacającego się domu można tylko przyklasnąć. Korzystając z takich rozwiązań nie tylko dbamy o środowisko, ale przyczyniamy się też do rozwoju kraju i jednocześnie dbamy o nasze bezpieczeństwo. Jestem pewien, że domy takie przyczyniłyby się nie tylko do wzrostu liczby miejsc pracy, ale też… dzietności. Co tu dużo mówić, większość ludzi w Polsce nie decyduje się na posiadanie dziecka lub robi to późno właśnie z powodu niestabilności finansowej lub niskich zarobków.

Dom autonomiczny

Świadomość tego, że nasz dom w dużej mierze spłaca się sam i tym samym duże zmniejszenie wydatków sprawiłoby, że wiele osób zamiast na ciągłej pracy i ciułaniu kolejnych złotówek na kredyt skupiłoby się na życiu rodzinnym.  A to z kolei przełożyłoby się także na nasze bezpieczeństwo, ponieważ następne pokolenia pracowałyby chociażby na nasze emerytury, tak jak my obecnie pracujemy na emerytury osób starszych od nas o kilka pokoleń.

*Zdjęcie główne pochodzi z serwisu Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst