REKLAMA

Przemek Pająk vs. Marcin Prokop - Jaka jest przyszłość telewizji w starciu z YouTube?

Przemek Pająk: Na to powinni zwrócić uwagę zarządzający telewizjami. Za chwilę nikt nie będzie płakał po telewizorach, prawda Marcin?

Przemek Pająk vs. Marcin Prokop – Jaka jest przyszłość telewizji w starciu z YouTube?
REKLAMA
Presentation__mobile_is_eating_the_world__—_Benedict_Evans 2

Marcin Prokop: E, nie ma co lamentować. Zmieniają się kanały i sposób dystrybucji, ale ktoś, oprócz Sylwestra Wardęgi, musi jeszcze produkować content.

REKLAMA

Ależ tego contentu poza telewizyjnego jest coraz więcej. I coraz wyższej jakości. Poza tym bardzo zmienia się jego typ - na YouTube (konsumowanym coraz częściej na mobile) zupełnie co innego 'chwyta' aniżeli w tv.

Dlatego telewizje będą po pierwsze musiały silniej przesunąć się z pozycji nadawców na pozycję producentów i selekcjonerów contentu, a po drugie przekonstruować ofertę programowa. W konkurencji z reszta półamatorskiego rynku będą miały na wielu polach przewagę w dziedzinie technologii i know-how, więc jeśli mądrze ten handicap wykorzystają, to nie widzę powodów do niepokoju. To nie jest tak, że pewnego dnia TVN lub Polsat ogłosi: no dobra, telewizja się skończyła, pakujemy nasze kamerki, zwalniamy ludzi i przestawiamy się na hodowlę pieczarek w naszych studiach.

REKLAMA

No oczywiście, nikt nie zakłada przecież, że po tamtej stronie siedzą ludzie, którzy kompletnie nie widzą co się dzieje. Tyle że na tym rynku zmiany następują ultra szybko i lawinowo. Tu wystarczy dosłownie kilka sezonów, by w ogóle wypaść z rynku, którego było się liderem (patrz: Nokia). I najważniejsze - na rynku klasycznego tv, TVN-y mają w gruncie rzeczy niewielką konkurencję, na rynku YT, mobilnego video konkurencję będą mieć przeogromną. Nikt nie da im tu nic ot tak, nawet jeśli to oni mają przewagę know-howu.

Wydaje mi się też, że po okresie zachłyśnięcia nisko-profilowymi produkcjami internetowych amatorów, których appeal w dużej mierze opiera się na etosie "niezależności" (do czasu, aż zechcą zarabiać na product placemencie, a wówczas reklamodawcy zaczną stawiać contentowe wymagania), widzowie zatęsknią za dużymi, epickimi produkcjami typu: pióra w dupie, karły z kokainą na srebrnych tacach, a to już domena ludzi telewizji. Osobiście czekam, która stacja jako pierwsza będzie miała jaja, żeby zrobić show w stylu np. „Mam talent" tylko do internetu.

REKLAMA

A ja mam wrażenie, że to będzie szło w odwrotnym kierunku - nowe podmioty, poza machinami z tv, będą wstanie produkować coraz lepszy content. Myślę, że może być podobnie jak z gazetami - niby wydawcy prasowi są w sieci, ale niewielu z nich potrafi dobrze czuć, jak funkcjonuje internet i jaki typ produktu prasowego ma tu branie. To dlatego media typu Business Insider, czy Buzzfeed, które powstały tutaj, w sieci, a nie w prasie, kładą tradycyjnych wydawców na łopatki. Myślę, że bardzo podobnie może być w przypadku rynku contentu wideo.

Powiem tak - mając dość spore doświadczenie z prasą oraz telewizją mam subiektywne wrażenie, że jednak telewizja ma większa umiejętność adaptacji do nowych warunków. Inny mental ludzi, szybkość działania, elastyczność, etc. Rozmawiałem ostatnio prywatnie z Markusem Tellenbachem i to jest człowiek, który kuma nową rzeczywistość, jest świadom konieczności zmian. A w prasie miałem z góry feedback w stylu: no tak, internet, fajnie ale jak na tym zarabiać? Róbmy lepiej swoje, tylko dawajmy większe tytuły i krótsze teksty i będzie dobrze.

REKLAMA

Tak czy siak, nadchodzi fascynujący czas dla treści wideo!

Jeszcze referencja do świata muzyki - obniżenie progu wejścia na ten rynek - sprawienie, że w zasadzie każdy może zostać dziś twórcą i dystrybutorem muzyki - rzeczywiście ujawniło sporo talentów ale też zalało rzeczywistość falą bardzo słabego przeciętniactwa, w której najbardziej pożądana usługa staje się dobra selekcja (niestety ani Deezer ani Spotify tego akurat jeszcze nie potrafią). Myślę, że podobnie jest/będzie z rynkiem video, jak w kawałku Marka Bilińskiego: "elektronika nie gra za muzykę”.

REKLAMA

Hmmm, jest wręcz przeciwnie - rewolucja na rynku muzycznym doprowadziła do tego, czego obawiam się w kontekście rynku tv - rozbicia monopoli, decydowania przez jednostki w marmurowych gabinetach, co jest cool, a co nie. Najpierw iPod z iTunesem zmienili przyzwyczajenia ludzi - od słuchania albumowego po słuchanie pojedynczych kawałków, teraz streaming na czele ze Spotify zmienia sposób konsumowania muzyki z kawałków na playlisty. A to wszystko zmienia rynek - z jednej strony pozwala zaistnieć tym, którzy nie mieliby szansy, gdyby to szefowie wytwórni decydowali, a z drugiej wymusza na wydawcach zmiany modeli biznesowych.

100% zgoda ale ja mówię o czymś innym - że braku talentu nie da się nadrobić dostępnością technologii. Zwiększając masę dostępnej muzyki o 100%, ilość tej naprawdę interesującej wzrasta o 5%. To moja subiektywna statystyka ale śledzę ten rynek jako pasjonat, więc mam jakieś kompetencje żeby stawiać takie tezy.

REKLAMA

Nie, dalej się nie zgodzę - próg wejścia rzeczywiście się znacznie obniżył, ale teraz 'wydawanie muzyki' to zupełnie inny rodzaj biznesu. Ale odnosząc się do tego, co piszesz - to już jest chyba zmiana pokoleniowa. Dla Ciebie, dla mnie (też jestem pasjonatem) definicja tego co dobre wcale nie musi być zgodne z tym, co tzw. mainstream będzie uznawał za dobre. Mnie się np. w pale nie mieści, że można dobrym muzykiem obwoływać kogoś, kto nie gra na żadnym instrumencie, a jednak tak robią. Jest wiele wielkich postaci świata muzyki, którzy twierdzą, że muzyka rozrywkowa jako sztuka nigdy nie była w lepszym momencie: rozwoju, dotarcia, możliwości.

Ech, to może poprzestańmy na tym. Ja trzymam kciuki za dobrą telewizję i za dobrą muzykę!

REKLAMA

I w tym momencie się w pełni zgodziliśmy!

* dyskusja na podstawie dyskusji na Facebooku
** zdjęcie główne: Shutterstock

Spiders Web
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA