Tech  / News

Klamka zapadła. Amerykanie będą zniewoleni w imię bezpieczeństwa

Na nic protesty, na nic głosy oburzenia. Lobbyści, zawarcie sojuszy pomiędzy największymi konkurentami. Ustawa, która mogłaby stanowić początek końca inwigilacji internautów przez amerykańską agenturę została odrzucona.

Edward Snowden zmienił nasze postrzeganie na świat i rządzące nimi nacje. Okazało się bowiem, że „krainy wolności”, takie jak Stany Zjednoczone, w niektórych aspektach niewiele różnią się od miejsc do tej pory uważanych za takie, które nie szanują swoich obywateli. Google kiedyś wycofał się z Chin, nie chcąc mieć nic wspólnego z panującą tam cenzurą. Po tym, co ujawnił Snowden, mógłby również rozważać ucieczkę ze Stanów Zjednoczonych. Sęk w tym, że Google wiedział co się dzieje od lat. I nie on jeden.

Amerykańska Narodowa Agencja Bezpieczeństwa w całej swojej bezczelności, wykorzystując swoje uprawnienia, nakazała bowiem Google’owi, ale także Dropboksowi, Microsoftowi, Apple’owi i wszystkim innym tytanom Internetu by ci, na jej zlecenie, szpiegowali swoich użytkowników.

Agenci, na życzenie, mogli „w uzasadnionych przypadkach” uzyskiwać dostęp do prywatnych danych internautów, w tym ich plików czy archiwów rozmów.

„Kolaborantom” dostało się od opinii publicznej ostro po nosie, i tak jak nie dziwię się reakcji mas, tak nie oni byli tu najbardziej winni. NSA działała i działa bowiem w majestacie prawa, a odmówienie współpracy oznaczało kary finansowe tak wysokie, że nawet ich mogły doprowadzić do upadku. Winnym jest samo prawo. „Kolaboranci”, po tym jak ich współpraca z NSA wyszła na światło dzienne, postanowili się zjednoczyć i to prawo zwalczyć. Nie tylko z powodów wizerunkowych.

ICREACH NSA

Problem nie dotyczy bowiem wyłącznie Amerykanów

Tak jak uprawnienia agentów do przeglądania korespondencji każdego z nas są odrażające i nie mieszczące się w głowie, tak również i wątpliwym jest, by ci agenci chcieli przeglądać moje lub twoje maile czy zdjęcia z wakacji. Ich uprawnienia służą do zwalczania terroryzmu i innych wrogów narodu i jestem przekonany, że w większości przypadków tylko do tego były wykorzystywane. To jednak stanowi duży problem dla korzystających z publicznych chmur korporacji.

Te bowiem mogą nie chcieć dzielić się swoimi tajemnicami firmowymi i przemysłowymi z pracownikami rządu Stanów Zjednoczonych, z bardzo wielu dobrze uzasadnionych względów. Korporacja, która zechce wdrożyć rozwiązania chmurowe u siebie, dużo mniej chętnie wybierze amerykańskiego, objętego jurysdykcją NSA, usługodawcę. A to oznacza poważne straty dla tych usługodawców. A i względy wizerunkowe są również bardzo ważne.

Dlatego też Microsoft, Apple, Google, Facebook, Twitter, LinkedIn, Evernote, Dropbox i wiele mniej znanych internetowych firm zawiązały sojusz, którego celem było przepchnięcie przez amerykański senat ustawy USA Freedom Act, która ograniczyłaby możliwości inwigilacji przez NSA i wprowadziła wymóg jawności działań związanych z masowym zbieraniem danych osobowych z Internetu przez dowolną instytucję rządową. Ustawa zyskała poparcie Białego Domu.

chmura

Wydawać by się mogło, że jej los jest przesądzony. W demokratycznym państwie, w którym walczy się o głosy opinii publicznej, w sytuacji w której multimiliardowe firmy nie szczędzą pieniędzy na lobbying, było oczywistym, że przejdzie. Tymczasem stosunkiem głosów 48 do 52 została odrzucona…

Dlaczego?!

Uzasadnienie jest to samo, co zawsze. Bezpieczeństwo narodowe Stanów Zjednoczonych w obliczu niestabilnej sytuacji na Ukrainie oraz rosnącego w siłę Kalifatu. To zaiste orwellowska propaganda, która się jeszcze rządzącym odbije czkawką. Wojna jest bowiem prowadzona na wielu polach, również i ekonomiczno-gospodarczej. Osłabianie rodzimych wiodących firm w jednej z najgorętszych branż to kiepski pomysł.

A o tym, że jest to moralnie niewłaściwe nawet nie zacząłem się rozpisywać.

*Ilustracje pochodzą z serwisu Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst