Tech  / Artykuł

Nowa Panorama Firm pokazuje, że słucha użytkowników i zapewnia, że nie martwi się Googlem. Słusznie?

126 interakcji
dołącz do dyskusji

Przytłaczająca większość z nas, gdy czegoś szuka, czegokolwiek, zazwyczaj od razu kieruje się do wyszukiwarki Google. Czasem jednak warto skorzystać z nieco bardziej wyspecjalizowanych narzędzi. Ale czy na pewno akurat z Panoramy Firm?

Panorama Firm istnieje na naszym rynku od niepamiętnych czasów. Kojarzy nam się zapewne z wielkimi, grubymi katalogami dostarczanymi do naszych domów. To jednak, z czego nie wszyscy sobie zdajemy sprawę, to również fakt, że Panorama Firm działa już od dawna w Internecie. I radzi sobie tam całkiem dobrze, mimo oczywistego zagrożenia ze strony Wyszukiwarki Google.

Radzić sobie dobrze jednak nie oznacza posiadania zagwarantowanej przyszłości. Dlatego też cały czas są prowadzone inwestycje w rozwój techniczny strony internetowej i związanych z nią mobilnych aplikacji. Panorama Firm wierzy głęboko, że specjalizacja zawsze da lepsze rezultaty od wyszukiwarek służących do wszystkiego. Może i faktycznie Google i Bing są szybsze i łatwiejsze, ale twórcy pf.pl wierzą, że jeżeli chcesz uzyskać sprawdzone, aktualne informacje na temat konkretnych firm i usług, to potrzebujesz narzędzia skrojonego na miarę. Takiego właśnie, jak www.pf.pl.

Jak utrzymać użytkowników?

Inwestować. Upraszczać. Sprawiać, że pf.pl będzie miejscem atrakcyjnym wizualnie, wygodnym i użytecznym. Zmiany użyteczno-wizualne na Panoramie Firm to jednak nic nowego. Witryna zmieniła się już w lutym, prezentując całkowicie nowy design i pomysł na nawigację po niej. Tyle że prace nigdy nie zostały zakończone a serwis cały czas jest rozwijany. Co więcej, szykowane są kolejne produkty: wkrótce ma się pojawić aplikacja mobilna pełniąca funkcję nawigacji GPS. To jednak pieśń przyszłości. Co mamy już teraz?

Efekt wielu badań i pracy z użytkownikami. Panorama Firm bowiem zmieniła swoje podejście i przy przeprojektowywaniu swojej witryny postanowiła posłuchać swoich klientów. Skupiono się, przede wszystkim, na lepszym dopasowaniu strony pod ekrany dotykowe. Cały serwis jest oparty o responsive design (na razie tylko częściowo, ale wkrótce to się zmieni), co oznacza, że dynamicznie dostosowuje się do wyświetlacza użytkownika, zamiast każąc owemu użytkownikowi samemu decydować, czy życzy sobie mobilną, czy „desktopową” wersję. Jak twierdzi Adrian Hinc, kierownik produktu, coraz większy ruch na Panoramie Firm generowany jest ze smartfonów, tabletów i hybrydowych. Większość zmian podyktowana jest więc chęcią dopasowania się do tych „mobilnych” użytkowników. To właśnie dlatego zrezygnowano z podkategorii w opisie danych firm. Panorama Firm, jak twierdzi, wyszła z założenia, że na ekranie dotykowym łatwiej się przewija ekran, niż po nim klika.

pf

Wprowadzono też więcej multimediów, bo, jak się okazało, są mile widziane przez użytkowników. Firmy mogą zamieszczać filmy informujące o ich działalności, a ilustrujące daną firmę zdjęcia są teraz lepiej wyeksponowane i większe. Wkrótce też dojdzie obsługa transakcji. Firmy, na życzenie, będą mogły łączyć z Panoramą Firm bezpośrednio swoje oferty. Przykładowo, chcesz kupić iPada. Wpisujesz więc na Panoramie Firm „iPad”, a w wynikach wyszukiwania pojawią się wszystkie sklepy, które mają go w ofercie, po czym po kliknięciu w dany sklep będziemy przenoszeni od razu do moduł zakupu. Ta funkcja ma się pojawić jednak dopiero wkrótce.

Zmieniono też, na prośbę użytkowników, zasady lokalizowania firmy. Do tej pory, jak korzystaliśmy z lokalnego wyszukiwania (na przykład „w Warszawie”), Panorama Firm wyświetlała tylko te firmy, które miały w tym mieście siedzibę. Teraz są również obecne te, które takowej w tym miejscu nie mają, ale na terenie interesującego nas obszaru jak najbardziej świadczą usługi. Z kolei na stronie głównej lepiej wyeksponowano drzewko kategorii. Przy czym akurat tu nie rozumiem na czym owa ekspozycja ma polegać. Zauważyłem, że owo drzewko jest pod reklamami dopiero, jak mi to pokazano…

Trzeba przyznać jednak, że konsultowano się w sprawie każdego szczegółu. Podczas prezentacji, zapytałem czemu na stronie głównej geolokalizacja jest domyślnie wyłączona. Przecież i tak przeglądarka najpierw zapyta się o pozwolenie użytkownika, czy może udostępnić lokalizację, więc obawy o ochronę prywatności są zbędne, a zawsze to zaoszczędzenie jednego kliku myszką.

- Czemu nie automat? Tutaj wyszliśmy z założenia, że chcemy by użytkownik sam miał możliwość określenia, czy chce z tego korzystać. Nie chcieliśmy go atakować od razu komunikatem, ponieważ te zauważyliśmy, że wielu użytkowników nie czyta tego, co się pojawia, ale to ich straszy. „Coś mi wyskakuje, o coś się pyta, więc cofam się, idę stąd” – tłumaczy Adrian Hinc.

Użytkownik ma rację? Ejże…

Steve Jobs lubił cytować Henry’ego Forda. – Jakbym się zapytał konsumentów czego by chcieli, to usłyszałbym odpowiedź, że szybszych powozów konnych – twierdził ponoć motoryzacyjny rewolucjonista. To całkiem trafny argument. Słuchanie się osób nie mających pojęcia o ergonomii i wzornictwie może, ale nie musi być pomocne. Klienta trzeba słuchać, ale czasem trzeba wiedzieć coś od niego lepiej. Bo to my jesteśmy twórcą danego rozwiązania, a nie ów klient, i ów klient płaci nam za to, byśmy mu zapewnili najlepsze możliwe doświadczenia.

- Od samego początku wyszliśmy z założenia, że my sobie już przeszło rok temu zdefiniowaliśmy grupę docelową, a więc trend explorers i knowledge seekers. Przede wszystkim staraliśmy się do testów zrekrutować użytkowników z tych grup docelowych. Opinie tych użytkowników wyrażają zdanie grup docelowych, w które celujemy. W trakcie tych testów staraliśmy się dawać im konkretne zadania, do wyboru, by sami mogli zdecydować jak to osiągnąć najłatwiej. Natomiast jeśli ktoś miał jakiś swój własny, autorski pomysł, to staraliśmy się analizować, ale wiele faktycznie było też takich, które cofały nas do poprzedniej wersji naszego serwisu. Nie mówiliśmy użytkownikowi, że to zły pomysł, bo nie chcieliśmy ograniczać kreatywności, ale każdy z tych pomysłów poddawaliśmy potem analizie również biznesowej. Więc oczywiście, nie wszystkie pomysły wykorzystaliśmy. Ale przyznam też, że nie pamiętam takiego pomysłu, który byłby totalnie oderwany od rzeczywistości. Były jednak takie głosy, że zakładkowy układ był lepszy. Ale jak tłumaczyliśmy powody naszej decyzji, to przyznawano nam rację – tłumaczy Adrian Hinc, kierownik produktu.

Dodał też, że praca z użytkownikami otworzyła Panoramie Firm oczy na kilka zagadnień. Pf.pl jest bardziej katalogiem niż wyszukiwarką, a więc bazuje na słowach kluczowych i odnośnikach do wpisów. Szybko się okazało, że użytkownicy nie są i nie chcą być zdyscyplinowani i tworzyć „poprawnych składniowo zapytań”. Dla pf.pl czym innym było „dorabianie kluczy”, a jeszcze czym innym „gdzie dorobić klucze”. Obsługa języka naturalnego jeszcze nie jest aktywna na witrynie, ale ma być wprowadzona wkrótce.

panorama-firm

Zmieniono też nieco model biznesowy serwisu. Użytkownicy coraz częściej odnosili wrażenie, że w wynikach wyszukiwania znalazły się przede wszystkim firmy współpracujące z Panoramą Firm (czytaj: te, które za to zapłaciły). Teraz, po sugestiach, algorytm wyszukiwania nie kładzie już nacisku na partnerskie ogłoszenia. Te posiadają dużo bogatsze opisy (wszak za coś się płaci), ale to właściwie, z punktu widzenia użytkownika, główna zauważalna różnica. Ograniczane też będą reklamy typu display, a Panorama Firm położy większy nacisk na owe ogłoszenia partnerskie. Na chwilę obecną jest 150 tysięcy wpisów partnerskich w bazie PF i ponad dwa miliony firm, które w żaden bezpośredni sposób z Panoramą Firm nie współpracują. Misją PF, z punktu widzenia biznesowego, jest więc przekonanie tych dwóch milionów, że warto być jej partnerem i skupienie się na dochodach właśnie z tego tytułu.

Po co to wszystko, skoro są Google i Bing?

No właśnie. Panorama Firm może się dwoić i troić, a i tak większość internautów po prostu wpisze w pasku adresu swojej przeglądarki zapytanie, która ich następnie przekieruje na odpowiedzi z domyślnej wyszukiwarki. Czy w erze Google’a dni Panoramy Firm są policzone?

bing

- Skupiliśmy się na dostarczaniu treści w ładniejszej formie. Ale też te treści są bardziej pełne, ułożone i ustrukturyzowane. Chcemy, żeby użytkownicy wiedzieli o tym, że informacje, które my mamy są informacjami aktualnymi i pełnymi. To są informacje o firmach i tylko o firmach. Firmy, produkty i usługi, tylko tym się zajmujemy. Google ma się dobrze, ale ma całą masę różnych informacji, które zbiera sobie poprzez roboty. My zbieramy informacje z bardzo wielu źródeł i je weryfikujemy samodzielnie, kontaktujemy się w ciągu roku z setkami tysięcy firm, aktualizujemy dane, chcemy, by aktualność danych i pełność informacji było jedną z naszych przewag. Chcemy też pośredniczyć w transakcjach. Oczywiście nadal przed nami długa droga, a część naszego ruchu pochodzi właśnie z Google’a ale wierzymy w to, że przekujemy ów ruch na bezpośredni, własny – broni swojego produktu Adrian Hinc.

Trzymam kciuki.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst