Gry  / Recenzja

InFamous: Second Son - gra po trzykroć niesamowita – recenzja Spider’s Web

Delsin to jeden z najbardziej charyzmatycznych i przyciągających do ekranu protagonistów, jacy kiedykolwiek pojawili się w grze. Obdarzony niezwykłymi mocami bohater jest najważniejszym powodem, aby dać szansę ekskluzywnej produkcji na PlayStation 4. To wystarczy, aby Sony w końcu doczekało się pierwszego system-sellera, dla którego warto kupić PlayStation 4?

Pierwsze kilkadziesiąt minut z InFamous: Second Son wgniata w fotel. Grafika, projekty postaci, animacje, muzyka czy w końcu scenariusz – tytułowy Niesławny atakuje gracza ze wszystkich możliwych stron i robi to cholernie dobrze. Seattle i okolice wyglądają po prostu nieziemsko. Takie detale jak mokry piasek czy niezwykle realistyczne kałuże i deszcz budzą uznanie w skali mikro, kiedy w skali makro Second Son zadowala ogromnymi połaciami terenu, niepowtarzalnymi oraz niezwykle charakterystycznymi. Pomimo prowadzonej po sznurku narracji, InFamous jest tytułem niezwykle otwartym, co czuć od samego początku rozgrywki.

infamous second son 6

Pierwsze kroki z nowym dziełem Sucker Punch to także szeroki uśmiech spowodowany kreacją głównego bohatera.

Delsin Rowe, Indianin żyjący nieopodal Seattle wraz z bratem, od pierwszych materiałów reklamowych zapowiadał się na protagonistę z pazurem.  W końcu nie każdy bohater gromi swoich przeciwników z kawałkiem Nirvany grającym w tle. Nie spodziewałem się jednak, że młodzieniec w bordowej czapce będzie aż tak charakterny. Podczas zabawy czuć, że Delsin Rowe to postać z krwi i kości, która została uwięziona w PlayStation 4.

infamous second son 1

Indianin tylko w pewnym zakresie może być rzeźbiony przez graczy. Delsin posiada własny, niezwykle charyzmatyczny oraz buntowniczy styl bycia, który w połączeniu z odpowiednimi liniami dialogowymi oraz niesamowitą wręcz mimiką daje kapitalny efekt. O ile grając w Killzone: Shadowfall narzekałem, że wszystko wygląda pięknie, lecz postacie nie mają duszy, tak Delsin i spółka tej duszy mają aż za nadto. Duża w tym zasługa polonizacji, która nie daje powodów do wstydu. Pomimo młodzieżowego slangu, Delsin rzuca mięsem na czasie, co się ceni.

infamous second son 8

Scenki na silniku gry to małe arcydzieła, którymi nie pogardziliby w Naughty Dog, podczas prac nad kolejnym The Last of Us.

Za ich pomocą poznajemy głównego, przyciągającego do ekranu protagonistę oraz sposób, w jaki pozyskuje niezwykłe moce. Sam proces przemiany Delsina w istotę o nadludzkich umiejętnościach również został przedstawiony w kapitalny sposób. Podczas kilkudziesięciu pierwszych minut gry, kiedy bohater nie ma jeszcze kontroli nad swoimi umiejętnościami, gracz nie kontroluje bohatera. Ten porusza się chaotycznie, używa losowych mocy i nie panuje nad większością ze swoich nowych ruchów.

infamous second son 7

Z czasem gracz/Delsin czuje się coraz pewniej i właśnie wtedy na ustach wirtualnej postaci, jak również tych należących do dzierżyciela pada, pojawia się uśmiech od ucha do ucha. Moce w InFamous: Second Son zostały wykonane niezwykle pomysłowo i dają dziką, nieskrępowaną frajdę. W dodatku jak to wygląda!

infamous second son 11

Niestety, twórcy z Sucker Punch skrzętnie pilnują kolejnych umiejętności zdobywanych przez Delsina, sugerując graczowi kontynuowanie głównego wątku.

Ten, po prawdziwym trzęsieniu ziemi na początku gry, wraca do formy dopiero na moment przed napisami końcowymi. Niestety, pod względem fabuły najnowsze InFamous jest do bólu przewidywalne i zaledwie znośne. Boli o tyle bardziej, że przeciętny scenariusz kontrastuje z kapitalnymi przerywnikami oraz drobiazgową mimiką postaci i ciekawymi kreacjami. W Sucker Punch stworzyli wszystkie narzędzia potrzebne do opowiedzenia epickiej, legendarnej historii, po czym… nie skorzystali z tej szansy. Jasne, jedno z dwóch możliwych zakończeń urwało mi cztery litery, lecz nim do tego doszło, musiałem przebrnąć przez kilkanaście godzin przewidywalnych zwrotów akcji, rekompensowanych kapitalnymi kwestiami polskiego Delsina.

infamous second son 19

Na całe szczęście nie o narrację tutaj chodzi, lecz nie czystą, nieskrępowaną demolkę. W tej InFamous: Second Son nie ma sobie równych.

Chociaż Seattle jest ogromnym, otwartym miejscem, zapomnijcie o szczegółach i detalach, jakie mogliśmy zobaczyć w GTA V. Od samego początku czuć, że to nie żyjące miasto, a ogromna piaskownica, stworzona jedynie po to, aby usatysfakcjonować gracza i pomieścić wszystkie moce Delsina. Latanie, teleportacje, przyzywanie demonów, ataki dystansowe, walka w zwarciu, poruszanie się za pomocą wentylacji, bieganie po ścianach, ataki z powietrza, wirowanie z gorejącym łańcuchem w dłoni – nie ma mocy, której zabrakłoby w palecie ruchów bohatera.

infamous second son 16

Wszystkie z nich można rozwijać za sprawą rozsianych po mieście surowców, lecz każda z umiejętności blaknie, gdy po raz pierwszy użyjecie specjalnych mocy kończących. Te nigdy się nie nudzą i wgniatają w fotel po pierwszym, drugim, trzecim i pięćdziesiątym użyciu. Po prostu bajka. Kto chociaż raz doprowadzi do wykonania "nalotu z powietrza", ten na pewno zrozumie, o czym piszę.

infamous second son 9

InFamous: Second Son przenosi stosowanie mocy na zupełnie nowy, niespotykany wcześniej poziom.

Chociaż interakcja z otoczeniem  jest mniejsza, niżeli bym sobie tego życzył, same moce zostały wykorzystane po mistrzowsku i naprawdę warto udawać dla nich, że interesuje nas główny watek fabularny. Dym, Neon, Video – każda ze specjalnych umiejętności to paleta unikatowych ruchów oraz kapitalnych ataków kończących, po których zbiera się szczękę z podłogi. Używanie mocy nie tylko dale ogromną frajdę, ale również niesamowicie wygląda. Smog i iskry unoszące się za bohaterem podczas korzystania z mocy Dymu, czy też jaskrawe, fluorescencyjne ślady Neonu – moce w InFamous są nietypowe, oryginalne, cholernie efektowne i to one sprawiają, że ta gra ma moc.

infamous second son 13

Jestem również ogromnie szczęśliwy z powrotu moralnych wyborów. Tym razem twórcy zrobili wszystko, aby te nie były jedynie kosmetyką.

Oczywiście tak jak wcześniej Delsin zmienia się pod wpływem dokonywanych wyborów. Fizyczne różnice są widoczne gołym okiem, choć twórcy nie poszli tak daleko, jak w przypadku bohatera poprzednich części. Tym razem nie ma mowy o żadnej deformacji twarzy, a jedynie o cieniach pod oczami oraz kolorze odzienia. Poza wyglądem zewnętrznym zmianie ulega również paleta mocy protagonisty. Postacie złe do szpiku kości posiadają własne umiejętności, inne od tych przeznaczonych dla prawych bohaterów.

infamous second son 21

Czasami różnice są jedynie kosmetyczne, lecz trudno nie zauważyć, że tym razem podążanie drogą Niesławnego bądź Bohatera ma autentyczny wpływ na rozgrywkę. Balansowanie między dobrą a złą stroną mocy wpływa na kształt niektórych misji oraz kwestii dialogowych pobocznych postaci. Nie mogło również zabraknąć dwóch odmiennych zakończeń, wspieranych kartami cyfrowego komiksu. Od zawsze preferowałem zło i występek w grach komputerowych i muszę przyznać, że zakończenie Niesławnego naprawdę zapada w pamięć. Nawet na tyle, że właśnie rozpocząłem zabawę po raz drugi, tym, razem podążając drogą Bohatera.

infamous second son 22

Poza głównym wątkiem scenariusza twórcy oddali w ręce gracza szereg nijakich misji pobocznych, które wpływają na karmę Delsina oraz znacząco wydłużają rozgrywkę.

Ów misje w pewien sposób przekładają się również na wygląd Seattle, ale nie będę Wam zdradzał wszystkiego. Wzorem serii GTA czy Assassin’s Creed, poza głównym wątkiem scenariusza Delsin wykonuje również mniej istotne zadania. Za ich ukończenie gracz nagradzany jest szeregiem udogodnień – w danym rejonie Seattle nie tylko znikają wrogie jednostki, ale również zostaje odblokowana możliwość szybkiej podróży. Po co ta bohaterowi, który potrafi wbiegać na wieżowce, teleportować się i latać? Mnie nie pytajcie.

infamous second son 17

Tak czy inaczej zadania dodatkowe to tylko i wyłącznie zapchajdziura, która potrafi skutecznie wydłużyć czas potrzebny na przejście gry. Jeżeli jesteście z tych, którzy wszystko muszą mieć pokonane w stu procentach, przygotujcie się na wiele godzin rozgrywki. Przeszedłem Second Son na średnim poziomie trudności w kilkanaście godzin, wypełniając około 1/6 wszystkich zadań dodatkowych. Tych jest zatrzęsienie i na pewno będziecie mieli co robić po przejściu głównego wątku fabularnego.

[gallery link="file" ids="174326,174325,174324"]

Zgadza się, gra nie kończy się po napisach końcowych, co jest świetną decyzją.

Chociaż InFamous: Second Son mam już za sobą, wciąż nie mogę się oderwać od tego tytułu. Wszystko za sprawą niezwykle satysfakcjonującej, ale również wymagającej walki przy wykorzystaniu kapitalnych umiejętności. Pal licho niedociągnięcia w scenariuszu. Pal licho niewykorzystane kreacje postaci niezależnych oraz powtarzalne misje dodatkowe. Second Son ocieka pierwotną, dziką grywalnością, która nie wyparowuje nawet mimo mozolnego pozyskiwania nowych umiejętności. Ten tytuł po prostu przyciąga. Nowy InFamous przyssał mnie do kanapy naprawdę next-genową grafiką, głównym bohaterem, walkami oraz kapitalną, rockową ścieżką dźwiękową, która jak ulał pasuje do zaskakująco niegrzecznej całości. Ten tytuł jest pikantny jak papryczki chili.

Jeżeli mam napisać o nim cokolwiek złego, to tylko to, że nie mamy do czynienia z legendą. InFamous: Second Son to dla wielu „tylko” bardzo dobra gra. Pierwszy naprawdę udany tytuł ekskluzywny, który jednak z całą pewnością nie zostanie ikoną i wzorem na miarę The Last of Us. Nie taka jest jednak jego rola. Delsin Rowe miał dać graczom porcję niesamowicie intensywnej, niesamowicie spektakularnej i niesamowicie atrakcyjnej graficznie akcji. Z tego zadania studio Sucker Punch wywiązało się z nawiązką.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst