Nauka  / News

Największa na świecie elektrownia słoneczna - daje prąd, smaży ptaki i wzbudza kontrowersje

209 interakcji
dołącz do dyskusji

Firma NRG Energy dokonała kolejnego przełomu. Jej elektrownia najprawdopodobniej będzie wymieniana jednym tchem obok Zapory Hoovera i Zapór Grand Coulee. Panie i Panowie: oto Ivanpah! Nie wszystko wygląda jednak tak jasno i słonecznie, jakby mogło się wydawać.

NRG Energy od dziś dostarcza Kalifornii prąd z zupełnie nowego źródła. I to nie byle jakiego. Nowa elektrownia polega tylko i wyłącznie na energii słonecznej. Nie ma w tym, rzecz jasna, nic dziwnego: tego typu elektrownie spotkać można na całym świecie. Ale żadna nawet nie może się mierzyć z Ivanpah. Zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę jej rozmiar.

Ivanpah zajmuje powierzchnię 13 tysięcy metrów kwadratowych i znajduje się na pustyni Mojave, nieopodal granicy z Newadą. Składa się z trzech 140-metrowych wież otoczonych zawrotną ilością 173,5 tysiąca heliostatów, które obracają się tak, by przez cały dzień zebrać jak największą ilość energii słonecznej.

Energia kierowana jest na zbiorniki z wodą, w których ta, w wyniku podgrzania, zamienia się w parę wodną, która następnie napędza turbiny, zapewniając 392 megawatów energii brutto.

To ma wystarczyć, by zapewnić elektryczność 140 tysiącom gospodarstw domowych.

Elektrownia powstała dzięki wspólnemu wysiłkowi wielu podmiotów. Są to wspomniana wcześniej NRG Energy, a także BrightSource Energy, Google (zainwestował w przedsięwzięcie 168 milionów dolarów), Bechtel oraz amerykańscy podatnicy (elektrownia kosztowała 2,2 miliarda dolarów, z czego 1,6 miliarda pochodzi z kasy państwa).

Ivanpah_aerial_shot

Jest to niewątpliwie wspaniałe osiągnięcie, ale nie obyło się bez kilku problemów. Przede wszystkim, zasady finansowania tej elektrowni budzą obawy niektórych specjalistów.

Ustawa o polityce energetycznej mówi o finansowaniu i pożyczkach dla przedsięwzięć dotyczących „innowacyjnych technologii pozyskiwania czystej energii, które nie mogą zyskać wsparcia finansowego z uwagi na technologiczne ryzyko”. Tymczasem firma BrightSource skonstruowała już podobną, tyle że znacznie mniejszą elektrownię, na zlecenie Chevronu (który, o ironio, jest naftowym gigantem, a owa elektrownia służy wydobyciu ropy naftowej).

Ivanpah, co ciekawe, nie polega na chłodzeniu pary poprzez tłoczenie jej przez rury otoczone wodą. Zamiast tego zastosowano napędzane prądem wentylatory. To zmniejsza sprawność elektrowni, ale zapewnia też gigantyczne oszczędności na wodzie. Coś, co na pustyni Mojave jest szczególnie istotne. Woda jest wykorzystywana tylko i wyłącznie do czyszczenia heliostatów.

Co jeszcze ciekawsze, owa „czysta” elektrownia wzbudza duże obawy ekologów.

NRG Energy zanim rozpoczął budowę elektrowni, musiał się uporać z przesiedleniem pustynnych żółwi, które zamieszkiwały te rejony i które, jak na złość, są na dodatek gatunkiem zagrożonym. Na dodatek owa gigantyczna elektrownia stanowi duże zagrożenie dla… migrujących ptaków, które są wręcz smażone w locie przez strumienie światła słonecznego.

Tower_reflection

Jak podaje Associated Press, energia słoneczna do najtańszych nie należy. Średni koszt uzyskania megawatogodziny przy użyciu nieodnawialnych źródeł energii to około 100 dolarów. W przypadku energii słonecznej, ów koszt wzrasta do 261 dolarów, aczkolwiek miara ta nie uwzględnia ulg podatkowych dla „czystych” elektrowni.

Wygląda więc na to, że to wspaniałe osiągnięcie inżynieryjne będzie dla amerykańskiego podatnika dość kosztowne. Z drugiej jednak strony, projekt ten ma poparcie administracji Obamy i mają powstawać kolejne. Będzie co podziwiać i czym się zachwycać. Na otarcie łez po rachunkach za prąd.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst