Sprzęt  / Felieton

Powrót z HTC One na One X - czyli jak się dziś staruszek sprawuje

W ostatnim czasie recenzowałem na łamach Spider’s Web smartfona HTC One. To świetny smartfon, a swoje wrażenia opisałem z perspektywy posiadacza zeszłorocznego flagowca tajwańskiej firmy. Po dwóch tygodniach testów nowszego modelu nieco obawiałem się powrotu do HTC One X, z którego znów korzystam na co dzień. Niesłusznie.

Bez dwóch zdań nowy model smartfona od HTC jest urządzeniem z najwyższej półki, zwłaszcza pod względem świetnej jakości wykonania i specyfikacji. Jeśli chodzi o oprogramowanie i nakładkę, to co prawda mam kilka uwag, ale obyło się bez żadnych poważnych zastrzeżeń. Liczę na to, że wszystkie te małe problemy zostaną niebawem rozwiązane w nadchodzącej aktualizacji. Sporo osób pytało mnie natomiast, jak wypada na jego tle poprzedni flagowiec.

htc-one-homescreen

HTC One X z perspektywy czasu

HTC tworząc linię One wydało trzy smartfony, a najwyższy model w tamtym czasie posiadał naprawdę topową specyfikację: olbrzymi ekran o świetnej rozdzielczości, gigabajt pamięci RAM i czterordzeniowy układ NVidia Tegra 3. Już wtedy tylko kilka telefonów konkurencji mogło pochwalić się podobną wydajnością, a nawet dziś One X góruje pod względem hardware’u nad nowszymi modelami smartfonów z tej niższej i średniej półki cenowej.

W końcu doczekaliśmy czasów, gdy od premiery minął już ponad rok, a telefon jest nadal wystarczający. Oczywiście niektórych ograniczeń sprzętowych przecież nie przeskoczy i czas spędzony z nowszą generacją uświadomił mi, że w pewnych momentach potrafi dostać zadyszki. Porównałem więc sobie na spokojnie oba smartfony i poniżej przedstawiam sobie zbiór wniosków o tym, co teraz mnie podczas korzystania z komórki uwiera. To tak naprawdę drobiazgi, i co ciekawe, nie w każdym aspekcie starszy model przegrywa!

htc-one-one-x

Wydajność i pamięć RAM

Nowy układ Qualcomma i więcej pamięci operacyjnej w One musiały przełożyć się na wzrost wydajności urządzenia, zwłaszcza jeśli dodać do tego optymalizację softu. Prawda, w zeszłorocznym flagowcu nadal nie jest źle z płynnością działania systemu i aplikacji, ale widać subtelne różnice. O tyle dobrze, że system Android w razie potrzeby zwolnienia pamięci zabija procesy działające w tle. Gry 3D oraz wszystkie używane przeze mnie programy działają naprawdę diablo szybko. Na dobrą sprawę może w kilku z setki aplikacji zauważyłem różnicę. Nie znaczy to jednak, że “zaledwie” 1 GB pamięci RAM nie zaczyna być problemem.

Nie jest tajemnicą, że Sense UI od HTC, wraz z systemowymi aplikacjami Google, pożera mnóstwo zasobów. Programy działające w tle są zabijane tym samym na rzecz nakładki - i tak jak rok temu nie było to aż tak odczuwalne, tak teraz na One X coraz częściej przechodząc do otwartej kilka minut temu aplikacji widzę jak jest przeładowywana. Aplikacje rosną i stają się coraz bardziej zasobożerne wraz z każdą aktualizacją, więc będzie już tylko gorzej. System coraz częściej zabija działające w tle jak np. chatheads Facebooka. Ciekaw jestem, czy poprawi się to przy najbliższej aktualizacji Androida w One X.

htc-one

Ekran i akumulator

W tym roku producenci najwyraźniej umówili się, że flagowe modele smartfonów muszą mieć ekrany o rozdzielczości przynajmniej Full HD. Ale to moim zdaniem ślepa uliczka i paradoksalnie lepszą rozdzielczość uznaję za wadę. Przyznaję, że w One jest znacznie lepszy kontrast, ale jeśli chodzi o szczegółowość obrazu i zagęszczenie pikseli, to naprawdę niezbyt widzę różnicę. Idealnym rozwiązaniem byłaby jakość obrazu One, ale w 720p.

A czemu nie 1080p? Chociażby dlatego, że renderowanie takiego obrazu to niepotrzebne zużycie mocy obliczeniowej. Co gorsze, potrzebuje to po prostu więcej energii. Z tego powodu One i One X pracują na akumulatorze podobną ilość godzin, ale starszy model ze względu na mniejsze ogniwo... znacznie szybciej się ładuje.

Jeśli zmienię telefon, to prędzej na HTC One Mini
Jeśli zmienię telefon, to prędzej na HTC One Mini

Aparat i głośniki

Najbardziej po powrocie do One X żałuję chyba głośników i aparatu. Boomsound i stereo to naprawdę świetne rozwiązanie, a malutki głośnik w One X się nawet nie umywa. W przypadku przedniej kamery obraz jest o dwie klasy lepszy. Główny aparat w One natomiast robi podobnej jakości zdjęcia w dzień, znacznie lepiej radzi sobie ze zdjęciami w nocy i kręci po prostu fenomenalne filmy.

Strasznie tęsknię też za trybem Zoe. Pozwala on zamiast zrobić jedno zdjęcie, nakręcić trzysekundowy film i wykonać całą serię fotografii. Takie ujęcia można potem za pomocą kilku tapnięć w ekran łączyć w fajne, automatycznie generowane filmy. I chociaż jest to rozwiązanie software’owe, to nie wierzę, że pojawi się ono w One X nawet po aktualizacji do nowej wersji systemu i pozostanie funkcją ekskluzywną dla One.

Zmiana HTC One X na One dziś byłaby tylko fanaberią
Zmiana HTC One X na One dziś byłaby tylko fanaberią

Czy warto robić update?

Odbierając HTC One na testy, zastanawiałem się, czy powrót do prywatnej słuchawki nie będzie bolesny. Okazało się, że wcale nie jest tak źle. Czas pracy na akumulatorze jest podobny, ekran ciągle świetny, a wydajność może nie najlepsza, a wystarczająca. Jeśli ktoś teraz szuka telefonu, to mogę z czystym sumieniem polecić HTC One X, który kosztuje mniej więcej połowę tego, co nowsza generacja. Sam telefonu teraz nie zmieniam, ale czekam jeszcze na HTC One Mini.

Zmiana dziś to byłaby tylko fanaberia. Przez ostatnie kilka lat mieliśmy w przypadku urządzeń mobilny podobny okres, jak dekadę temu w przypadku komputerów. Niemal z miesiąca na miesiąc pojawiały się nowe podzespoły znacznie lepsze od poprzedników, a sprzęt starzał się strasznie szybko. Na szczęście te czasy minęły. Bo może i roczny telefon komórkowy nie ma wszystkich bajerów co nowsza komórka, ale można już spokojnie pominąć generację lub dwie.

Bez stresu, że smartfon stanie się po roku czy dwóch nieużywalny.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst