Tech

Bing włącza Like Facebooka przy wynikach wyszukiwania. Google w końcu może zacząć się bać?

Jutro Bing ma włączyć like’i Facebooka przy swoich wynikach wyszukiwania. To kolejny etap integracji największego na świecie serwisu społecznościowego z wyszukiwarką Microsoftu. Facebooka nie udało się kupić, więc jest ‚strategiczne partnerstwo’. Czy ta integracja pomoże w końcu Bingowi osiągnąć sukces jaki wynikałby z zaangażowanego kapitału? Like to najmocniejsze z dotychczasowych oręży Facebooka.

Powiedzieć, że Microsoft dopłaca do swoich inwestycji w internet to mało – każdego kwartału Microsoft dokłada setki milionów dolarów do tego interesu, który ciągle jest grubo pod kreską. Niemniej jednak z kwartału na kwartał rośnie udział wyszukiwarki Bing względem wyszukiwarki Google’a, choć głównie na rynku amerykańskim. Według ostatnich badań ComScore, Bing ma 14% a Google 65% udziałów w amerykańskim rynku wyszukiwania. To jeszcze nic. Przychody Google’a z reklam wyświetlanych przy wynikach wyszukiwania stanowią ok 90% wszystkich przychodów firmy szacowanych na ponad 31 mld dol. Całościowe roczne przychody Microsoftu z linii biznesu, w której znajduje się Bing to tylko ok 2,2 mld dol. Jednak łącznie Microsoft na ‚online division’ stracił już ponad 3 mld dol.

Skąd wynikają takie liczby? Ano z tego, że Microsoft w zasadzie kupuje ruch…, czy to poprzez płacenie innym stronom za zapytania w sieci czy kolejne kontrakty na pojawienie się Binga w oknie domyślnych wyszukiwarek. Na słynnym dealu z Yahoo, Microsoft zarabia niewiele – aż 88% przychodów oddaje partnerowi. Z 12% Microsoft musi obsłużyć wszystkie koszty. Wychodzi więc na to, że Microsoft zyskuje udziału i przychody brutto, ale nie zysk.

Nie wiadomo ile Microsoft zapłaci Facebookowi za ‚like’i’ przy wynikach wyszukiwania. Może wynika to z warunków niegdysiejszej 240 mln inwestycji Microsoftu w firmę Marka Zuckerberga, a może z innych póżniejszych mniejszych kontraktów. Fakt faktem, że „lubię to” Facebooka to najpotężniejsza z dotychczasowych broni. Zalogowani użytkownicy Facebooka wyszukujący informację z Bingu przy wynikach zobaczą informację o znajomych, którzy dane znalezisko „lubią”. Ludzie wklepujący w przeglądarkę tzw. generyczne zapytania, np. „gotowanie”, zobaczą listę przepisów, przy których „like” kliknęli znajomi. I tak dalej. Patrząc na to, że „like” Facebooka jest dziś coraz bardziej istotną lokomotywą ruchu w sieci, z potencjałem na szybkie przekierowywanie mnóstwa połączeń w dane miejsce, to nagle może okazać się, że Bing zyskuje wyraźną przewagę nad Google’em.

Google również zdaje sobie sprawę z potencjału społecznościowej nakładki na wyniki wyszukiwania. W ostatnim czasie eksperymentuje z własnym przyciskiem +1, który ma pełnić dokładnie taką samą rolę, jak „Like” Facebooka przy wynikach Binga. Słuchy chodzą, że w tym tygodniu Google oficjalnie wypuści projekt +1 z etapu eksperymentu. To współgrałoby czasowo z ofensywną Binga. Patrząc jednak na to, jak szybko zniknął „buzz” wokół +1, można przypuszczać, że i ten projekt dołączy do coraz dłuższej liczby nieudanych projektów Google’a w internecie społecznościowym.

Jaki będzie wynik tego starcia – nie wiadomo. Wiadomo jednakże, że Bing zyskuje najważniejszą z dotychczasowych broni. Jeśli ludzie rzeczywiście chcą szukać informacji w sieci bardziej społecznościowo, to „Like” Facebooka jest właśnie tym narzędziem, które ma szansę odpowiedzieć na tę potrzebę.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst