Tech

Prawdziwie rewolucyjna usługa Facebooka ma już rok

Jeśli możemy mówić o rewolucji, którą przyniósł do internetu Facebook, to obok bezprecedensowo szybkiego organicznego wzrostu, nie możemy zapominać o najważniejszym produkcie, który zmienia ścieżki przepływu ruchu w sieci. W maju 2010 r. w tekście w „Newsweeku” zadałem pytanie – Czy jeden mały przycisk „Lubię to” może zmienić układ sił w internecie? Dziś, rok później, możemy śmiało odpowiedzieć – tak, zmienił.

22 kwietnia 2010 r. Facebook udostępnił światu przycisk Like. W ciągu roku zainstalowany został na ponad 2,5 mln stron internetowych, a tempo przyrostu stron z ‚lubię to’ ciągle rośnie i aktualnie wynosi ponad 10 tys. dziennie. Ma go już ponad połowa ze 100 największych stron internetowych świata według rankingu comScore. Klika w niego aktualnie ponad 250 mln osób. Dzięki ‚lubię to’ niektóre strony medialne (tzn. takie, które żyją z informacji) zwiększyły transfer ruchu z Facebooka o 300%.

‚Lubię to’ niesie za sobą gigantyczny potencjał reklamowy dla Facebooka. Oprócz tego, że każdego dnia użytkownicy Facebooka dostarczają serwisowi kolejnych danych na temat własnych preferencji, które później przekuwane są na sprofilowane przekazy reklamowe, to dodatkowo już od pewnego czasu Facebook sonduje możliwości zarabiania na promocji z wykorzystaniem przycisku ‚like’. Mają być m.in. sponsorowane historie z wykorzystaniem przycisku ‚like’, a nawet wykorzystanie wizerunku użytkownika serwisu bez jego wiedzy, kiedy to reklamodawca będzie mógł wykupić w Facebooku ‚like’a’ na ścianie dowolnego użytkownika.

W wymiarze funkcjonalnym ‚lubię to’ Facebooka jest kwintesencją tego, czym jest dziś Web 2.0 – społecznościowym przeglądaniem dynamicznie zmieniającej się zawartości sieci. Dziś coraz częściej klikamy w to, co polecają nam znajomi. Po pierwsze dlatego, że zawsze wierzymy bardziej poleceniom znanym nam osób niż instytucjom (w tym przypadku zarządcom stron internetowych). Po drugie dlatego, że ktoś za nas przetrawił media i polecił coś, co potencjalnie i nam się spodoba, a to oszczędność czasu i zwykła ciekawość. Po trzecie dlatego, że coraz częściej ograniczamy przeglądanie internetu do jednego miejsca – streamu wiadomości z Facebooka, a w nim, obok statusów dotyczących prywatności innych, zdjęć, pojawiają się właśnie wyniki tego, że ktoś coś lubi. W ten właśnie sposób Facebook powoli opanowuje sieć – nie trzeba z niego wychodzić by dotrzeć do tego co ciekawe i godne polecenia w sieci.

W zrozumieniu filozofii ‚lubię to’ tkwi wystrzał choćby tzw. społecznościowych czytników. Flipboard czy Zite same zaproponują nam treści, które będą nam się podobać. Na podstawie tego co lubimy, w co najczęściej klikamy i jakie wykazujemy preferencje tematyczne algorytm sam dobierze nam optymalny zestaw lektury. A to dopiero początek zmian w internecie, jakie niesie ze sobą ten pomysł. Już dziś coraz częściej do wszelkich treści w internecie docieramy poprzez krąg znajomych i rekomendację, a nie przez wyszukiwarkę Google’a. Dzięki rozwoju filozofii ‚lubię to’, ten fenomen będzie się pogłębiał.

Z drugiej strony, to niesamowite jak szybko ‚lubię to’ weszło do podstawowego kanonu narzędzi internetowych. Dziś ‚lubię to’, to nie tylko klik pod odpowiednim wpisem na stronie internetowej, ale także pod komentarzem, zdjęciem, materiałem wideo czy plikiem audio. Codziennie budujemy historię naszych preferencji, którymi dzielimy się ze znajomymi, dzięki czemu Facebook wie o swoich użytkownikach więcej, niż Google wie na podstawie użytkowania wyszukiwarki. Można powiedzieć, że w ciągu roku uzależniliśmy się od ‚like’a”. Widać to choćby po tym, jak brakuje nam opcji ‚lubię to’ tak, gdzie jej nie ma – jak na przykład w… komentarzach w nowym serwisie społecznościowym Diaspora (notabene mającym być odpowiedzią na niedoskonałości Facebooka).

PS. Przy okazji…, wpis informujący o rocznicy wprowadzenia przycisku Like na oficjalnym kanale Facebooka na Facebooku ‚lubi’ już ponad 72 tys. ludzi, który umieścili pod nim ponad 10 tys. komentarzy.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst