Pojechałem do fabryki Dreame złożyć wam odkurzacz. Wiem już wszystko
Stoję na stanowisku, że prawdziwa rewolucja w zakresie technologii dzieje się w segmencie domowego AGD. To właśnie roboty sprzątające, odkurzacze i inne urządzenia sprawiają, że nasze życie jest wygodniejsze, a na tym rynku trwa mordercza rywalizacja. Pojechałem do fabryki Dreame w Suzhou, żeby na własne oczy zobaczyć, jak wyglądają poszczególne etapy produkcji robotów sprzątających i odkurzaczy pionowych.

Świat się zmienił. Jeszcze kilka lat temu mówiło się, że chińskie marki naśladują zachodnie, że nie są w stanie niczego same opracować. Tymczasem obecnie to właśnie marki z Państwa Środka wyznaczają kierunek rozwoju dla całej branży i wprowadzają technologie, które realnie poprawiają komfort życia. Gdy zaczynałem swoją przygodę z pisaniem, to na rynku synonimem robota odkurzającego była Roomba. Wszystko było Roombą. Dzisiaj firma jest w kryzysie, a prawdziwe innowacje dzieją się w chińskich centrach technologicznych, takich jak centrum Dreame, do którego zostałem zaproszony. Widziałem rzeczy, które za chwilę trafią do waszych domów i mam kilka przemyśleń. To już dawno nie jest kopiowanie, to wyznaczanie trendów.

Centrum technologiczne Dreame imponuje rozmachem
To kampus, który równie dobrze mógłby mieć logo Apple, Google czy innego zachodniego giganta technologicznego. Zajmuje kilkanaście hektarów powierzchni, a jego terenie znajduje się szereg budynków, do których oczywiście nie miałem wstępu ze względów bezpieczeństwa. To właśnie tutaj powstają technologie, które później służą w waszych domach. Pokazano mi flagowy sklep Dreame, w którym mogłem obejrzeć wszystkie nowości marki. Widzicie - do nas dopiero to dochodzi, ale Dreame nie jest tylko producentem AGD. Oferuje kompletny ekosystem do wyposażenia domu. Telewizor, suszarka, pralka, okapy, kuchenki, inteligentne krany, oczyszczacze i nawilżacze powietrza, klimatyzatory, a nawet lodówki, w tym jedna z dozownikiem gazu, z którą wygodnie przygotujecie napoje z bąbelkami.









W naszym kraju marka głównie kojarzy się z odkurzaczami i robotami sprzątającymi, ale przecież jest coraz mocniej rozwijający się segment beauty obejmujący suszarki i urządzenia do stylizacji włosów, a nawet maski LED, które działają zbawiennie na skórę. To wszytko można zobaczyć we flagowym sklepie, a mi udało się nawet zobaczyć wyjątkowy smartfon Aurora, o czym zresztą możecie przeczytać w tym tekście:
Ten sklep to technologiczny pokaz siły. Jesteśmy tu, mamy wszystko, nie boimy się konkurencji. Spytałem o to Leo Bu, który w Dreame jest szefem marketingu dla regionu Nordic & CEE, czyli również Polski.
SW: Jakie są największe zagrożenia rynkowe dla tak dużej firmy jak Dreame? Czy firma obawia się konkurencji? A może wręcz przeciwnie - ma tak silną pozycję i świadomość marki, że czuje się bezpiecznie?
Leo Bu: Konkurencja zawsze istnieje i postrzegamy ją jako coś pozytywnego. Popycha to całą kategorię do przodu i pomaga konsumentom zrozumieć wartość inteligentnych produktów do sprzątania. Dla Dreame celem nie jest obawianie się konkurencji, ale ciągle wprowadzanie innowacji, poprawa doświadczeń użytkowników i budowanie długoterminowego zaufania konsumentów.

Obejrzałem również część historyczną sklepu, w której pokazano rozwój marki. Dreame jest młodą firmą - dopiero za rok będzie świętować dekadę obecności na rynku. Zobaczyłem rozwój technologii kompaktowych silników wysokoobrotowych, które stały się wizytówką marki.

Jednak jedna rzecz nie dawała mi spokoju. W Chinach Dreame rozwija praktycznie każdy aspekt wyposażenia domu, a w Polsce mamy ułamek tego, co widziałem we flagowym sklepie. Dlatego zapytałem Leo Bu, co dalej z naszym krajem?
SW: Jakie są kierunki rozwoju oferty produktowej Dreame w Polsce? Jakie kategorie produktów popularnych w Chinach czekają na swoją premierę w naszym kraju?
Leo Bu: W Polsce będziemy nadal koncentrować się na inteligentnym sprzątaniu jako naszej głównej kategorii, obejmującej roboty sprzątające, odkurzacze piorące (Wet & Dry) i bezprzewodowe odkurzacze pionowe. Jednocześnie oceniamy również więcej kategorii lifestyle'owych i smart home w oparciu o lokalne zapotrzebowanie. Kluczem jest nie tylko wprowadzenie większej liczby produktów, ale dostarczenie odpowiednich produktów dla polskich konsumentów.
Odpowiedź rodzi nadzieję na poszerzenie oferty, więc kto wie, może i wy będziecie mogli kupić lodówkę z saturatorem? A wracając do Chin - zapytałem również o model kupowania wyposażenia do domu - chciałem dowiedzieć się czy tamtejsi klienci kierują się marką przy zakupie urządzeń domowych. Gdy sam kompletowałem parę lat termu AGD, to skupiłem się tylko na kilku markach, starając się stworzyć jakieś zalążki ekosystemu. W Chinach natomiast konkurencja na rynku jest tak ogromna, że produkt ma przede wszystkim oferować najlepsze technologie w jak najlepszej cenie, więc czasem w chińskich domach znajdziecie sprzęty kilkunastu producentów. To również dlatego Dreame składa mnóstwo wniosków patentowych i stale rozwija nowe technologie.

A jak wyglądają zwyczaje zakupowe Polaków? Też udało mi się tego dowiedzieć.
SW: Jak ważnym rynkiem dla Dreame jest Polska i jak wypada na tle innych państw regionu? Czy Polacy mają swój ulubiony produkt?
Leo Bu: Polska jest jednym z najważniejszych rynków dla Dreame w regionie CEE. Tutejsi konsumenci są bardzo otwarci na inteligentne urządzenia do sprzątania domu, zwłaszcza roboty sprzątające o dużej wydajności i praktycznych funkcjach. Roboty sprzątające to decydowanie jedna z najsilniejszych kategorii, ale obserwujemy również rosnące zainteresowanie odkurzaczami pionowymi (Wet & Dry) oraz innymi rozwiązaniami do sprzątania domu.
Po części sklepowej, w której nadal wzdychałem do lodówki ze zbiornikiem CO2, przewieziono nas do fabryki zajmującej się produkcją robotów sprzątających.
Uwielbiam fabryki
Lubię połączenie klinicznej czystości, porządku, robotów produkcyjnych oraz pracy ludzkich rąk. Patrzę się na pracę jak zahipnotyzowany i to wcale nie dlatego, że według komentatorów dziennikarze nie pracują. Fascynuje mnie porządek i cała procedura, która zamienia kilka części w potężny sprzęt. Ze względów bezpieczeństwa i ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa nie wykonywałem zdjęć z detalami linii produkcyjnej, więc musicie zadowolić się tymi przesłanymi przez Dreame. I tak widać na nich sporo. A to ja:

Linia produkcyjna jest łączona - mamy tutaj sporo automatyzacji, ale równocześnie zaskakująco dużo pracowników, którzy składają poszczególne elementy robota sprzątającego. Według tego, co udało mi się zrozumieć z pewnej tablicy, w ciągu godziny z linii zjeżdża 600 robotów, co daje jakieś 12 tysięcy urządzeń dziennie. Kosmos.





Fabryka jest nowoczesna, widziałem masę rozwiązań zautomatyzowanych, które ułatwiają produkcję. Miałem okazję również złożyć moduł LiDAR-u. Powiem tak - myślałem, że ogarnę bez instrukcji, bo to tylko kilkanaście śrubek i parę elementów, ale rzeczywistość okazała się brutalna - we współczesnym urządzeniu nie ma miejsca na prowizorkę i wszystko musi odbywać się zgodnie z ustalonym porządkiem. Wideorelację z mojego składania obejrzycie niedługo w naszych socialach.

Ciekawym punktem wyjazdu była dyskusja pomiędzy przedstawicielami poszczególnych państw na temat tego, co jest ważne w robocie sprzątającym. Może i jesteśmy jednym regionem z państwami skandynawskimi, ale mamy zupełnie inne priorytety. Cenię w robotach wysoką temperaturę, dokładne oczyszczanie podłogi, zabijanie bakterii, natomiast dla Skandynawów priorytetem była ochrona drewnianych podłóg, więc dla nich wysoka temperatura i dużo wody dozowanej przez robota było niepożądane. I bądź tu mądry i zrób robota sprzątającego, który spełni wszystkie wymagania.
Mogłem zobaczyć również stanowiska testowe robotów i porównać jak zmieniają się technologie na przestrzeni lat. Rozwój algorytmów odpowiedzialnych za wykrywanie i unikanie przeszkód jest imponujący. Roboty sprzed 3 lat, które wtedy imponowały skutecznością, dzisiaj pokazują nieubłaganie jak niedoskonałe były i nie potrafiły błyskawicznie adaptować się do zmiennych warunków w pokoju. Widziałem również urządzenie, które dopiero będą miały polskie premiery, a które pokazują, że jest jeszcze pole do popisu w zakresie upraszczania życia. Za chwilę zobaczycie robota z szafą pełną padów mopujących, czy mopa cienkiego jak piórko. Zaskoczą was, a dla pracowników w centrum technologicznym te urządzenia już lekko przestarzałe, bo już pracują nad ich ulepszeniem.
Mam taką anegdotkę na ten temat. W moim mieszkaniu znajduje się robot sprzątający Dreame Aqua10 Ultra Roller. Jestem z niego zadowolony i gdy zostałem zapytany na wyjeździe czy korzystam z jakichś sprzętów producenta, to opowiedziałem o nim. Dowiedziałem się, że to fajny model, ale wymagał wielu poprawek i wymieniony mi listę rzeczy, które zostaną poprawione w kolejnej generacji, która już jest w etapie przedprodukcyjnym. Byłem zdziwiony, że w robocie, który znam na wylot, można było poprawić tak wiele rzeczy. I to właśnie w AGD dokonuje się najwięcej usprawnień.
Telefony stały się nudne w swojej doskonałości, a roboty stanowią poligon doświadczalny dla producentów. To był dzień pierwszy mojej wizyty, a w następnej części dowiecie się, po co kosiłem trawnik w Chinach i dlaczego europejscy producenci mają poważny problem. Pozostańcie nastrojeni.



















