Tech

iPada problemy wieku niemowlęcego

Ci, którzy głośno krzyczeli, że owszem kupią iPada, ale dopiero jego drugą (poprawioną i lepszą) wersję mogą czuć się ukontentowani – sieć aż huczy od problemów wieku niemowlęcego tabletu Apple’a. Niektóre z raportowanych przez użytkowników iPada wady wydają się być bardzo poważne.

Cóż dolega nowo narodzonemu dziecku Apple’a? Ponoć się przegrzewa i ma problemy ze złapaniem sieci, tej WiFi. I ciężki jest, cięższy niż przypuszczano, że będzie. I nie przyjmuje pokarmu (w postaci ładowania energii) z portu USB. I niektóre aplikacje mu wgrane wysypują się.

Największym problemem, który spowodował powódź raportów na stronach Apple’a poświęconych wsparciu urządzeń jest problem z odbiorem przez niektóre iPady sieci WiFi, włącznie z miejscami, w których inne urządzenia działające w sieci (Maki i iPhone’y też) pokazują pełen jej zasięg. Niektórzy zgłaszają również problem z tym, że iPad nie łączy się ponownie z siecią WiFi po wybudzeniu lub restarcie. W weekend Apple wypuścił dokument, w którym wyjaśnia co powinni robić właściciele takich iPadów. Przede wszystkim? kupić router od Apple’a. To żart oczywiście, ale? nie do końca, bo Apple wyjaśnia, że „jeśli używasz routera nie od Apple’a, to wtedy musisz zrobić to i tamto?”, więc sugestia jest bardziej niż czytelna. PC World zauważa, że problem WiFi może być większym problemem, bo zdaje się, że ma swoje podłoże w wadliwych antenach WiFi zamontowanych w iPadach. Może się więc niedługo okazać, że Apple będzie wzywać pierwszych klientów do salonów by wymienić wadliwe modele. Nie trzeba chyba tłumaczyć co mogłoby to oznaczać? – istne piekło na ziemi dla Apple’a, który tak szybko jak znalazł się w najważniejszych wydaniach programów informacyjnych na całym świecie w związku ze swoim debiutem, tak szybko znalazłby się w nich ponownie? i to tym razem w zupełnie innym kontekście.

Problem wadliwej (bądź nie, gdyż może wystarczy mała aktualizacja oprogramowania fabrycznego iPada) anteny WiFi to nie jedyny problem iPada? Niektórzy użytkownicy skarżą się bowiem na to, że urządzenie nie ładuje się za pomocą portu USB. Serwis Macworld zauważa, że może to być związane z faktem, iż w starszych komputerach (włącznie ze starszymi Makami) napięcie w portach USB nie jest wystarczająco duże dla iPada. Tablet Apple’a jest większym urządzeniem niż iPhone’y czy iPody i przez to potrzebuje nieco więcej energii do ładowania.

Wysypują się również aplikacje, które miały działać na iPadzie. To z kolei z pewnością związane jest z tym, że naprawdę niewielu deweloperów aplikacji na iPhone OS miało możliwość przetestowania swoich programów natywnie na iPadzie zanim kupili go w sklepie i włączyli swoje aplikacje. To powoduje, że na w pełni działające aplikacje przeniesione z iPhone’a czy iPoda touch będzie trzeba poczekać do stosownych aktualizacji, które zresztą pojawiają się w AppStore w ilościach hurtowych.

Wiele osób zauważa również, że iPad jest nieco ciężkawy, co powoduje, iż na przykład używanie wirtualnej klawiatury w pozycji stojącej jest niezbyt przyjemne i efektywne. Ta wada może skutkować tym, że iPad nie będzie aż tak mile widzianym urządzeniem dla biznesu (szczególnie dla ludzi w terenie, jak na przykład przedstawicieli handlowych), jak mogło się wcześniej wydawać.

Pojawiający się tu i ówdzie argument, że iPad będzie świetnym urządzeniem dopiero od drugiej jego wersji wzwyż może więc okazać się całkiem sensowny. Prawdziwą katastrofą wizerunkową dla Apple’a byłaby jednak sytuacja, w których producent rzeczywiście zmuszony byłby do wezwania do salonów sprzedaży wszystkich 300 tys. pierwszych nabywców (i zapewne rzeszy tych, którzy kupili go po sobocie).

Tagi: AppleiPad
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst