Tech

Pół miliarda dolarów na reklamy Apple. Dużo czy mało?

Zdecydowanie hiper dużo – odpowie każdy marketer i dom mediowy w naszym pięknym kraju, marząc zresztą o podobnych budżetach. Tyle właśnie wydało Apple na reklamy w swoim rozliczeniowym 2009 roku. Nie jest to jednak takie oczywiste jeśli spojrzy się na wydatki reklamowe innych wiodących firm technologicznych.

10% wartości przychodów na działania marketingowe – to niepisana zasada zdrowego podejścia do zarządzania marką. W to wlicza się oczywiście całość działań reklamowych, począwszy od działań ATL, przez BTL i cały trade marketing, po PR. Reklama w mass mediach jest częścią działań ATL i zazwyczaj ma około 50% dostępnego budżetu marketingowego.

Jeśli spojrzeć na tak rozumiany zdrowy podział budżetu marketingowego, to Apple wydaje niezbyt dużo na reklamę. 500 milionów dolarów to bowiem jedynie 1,37% przychodów ze sprzedaży firmy. Należy jednak pamiętać, że to odniesienie do całości przychodów Apple, bez podziału na poszczególne marki. Nie wiemy z analizy raportu K-10 ile Apple wydaje na reklamę iPhone’a, Maka, czy iPoda. Niecałe półtora procent wartości przychodów to mimo wszystko – jakkolwiek by to podzielić na marki – naprawdę niewiele.

Inni wydają więcej. Microsoft, który wytoczył potężne działa reklamowe w 2009 r. (głównie przeciwko właśnie Apple) wydał na reklamę 1,4 miliarda dolarów. To nie tylko nominalnie prawie 200% więcej od Apple. Wartość ta stanowi 2,40% przychodów ze sprzedaży Microsoftu. A to bez trzech setnych o cały punkt procentowy więcej niż Apple. Podobny do Apple budżet reklamowy ma Dell – wprawdzie nominalnie więcej, bo 811 milionów, ale to 1,30% wartości obrotów firmy. Zaskakująco dużo w porównaniu do gigantów technologicznych wydaje na reklamę RIM, producent smartfonów BlackBerry, bo aż 3,60% wartości swoich przychodów, czyli 337 milionów dolarów.

Spory udział w budżecie reklamowym zajmuje zazwyczaj produkcja reklam. Przypuszczam (nie wiem, bo nie wynika to z raportu K-10), że mimo, iż Apple produkuje naprawdę sporą liczbę spotów telewizyjnych w ciągu roku, to koszt ich produkcji jest niewielki. Apple nie stosuje bowiem praktycznie żadnych kosztotwórczych elementów, takich jak tzw. „beauty shoty”, czy kręcenie reklam w egzotycznych sceneriach. Zazwyczaj, jak na przykład w przypadku Get a Mac, to studio i dwóch panów prowadzących dialog, czasami z jakimiś zewnętrznymi dokrętkami. Podobnie jest z reklamami iPhone’ów – to głównie prezentacje aplikacji z AppStore oraz praca grafików komputerowych nad efektownym montażem. Nieco droższe bywają pewnie reklamy iPodów, i to nie toucha, który wykorzystuje podobne reklamowe zabiegi stylistyczne do iPhone’a, ale nano, czy shuffle, w spotach do których Apple lubi sobie czasem nieco poszaleć.

Reklamy Apple charakteryzują się bardzo dużym „publicity” – bardzo wiele osób o nich mówi, pisze, analizuje, publikuje na blogach (sic!), przesyła link do wersji YouTube na adres mailowy przyjaciół, itd. Szczególnie seria porównawczych reklam z serii Get a Mac cieszy się niezwykłą popularnością w mediach i to nie tylko pośród fanów Macintoshy, ale także ich antyfanów i periodyków branży marketingowej. To wartość dodana, za którą Apple nie płaci (choć zręcznie pielęgnuje).

I tu dochodzimy do sedna – mimo, iż Apple nie wydaje więcej na reklamę niż konkurencji, jest dużo bardziej zauważane. Wprawdzie seria Laptop Hunters Microsoftu odbiła się (i chyba dalej będzie się odbijać, bo szefowie Microsoftu mówią o jej kontynuacji) sporym echem medialnym (głównie ze względu na dosadną walkę z Get a Mac), to owych 811 milionów dolarów Della, czy 337 milionów dolarów RIM jakoś nie było zbytnio widać.

Odpowiedź na tytułowe pytanie musi więc brzmieć – nie, nie dużo, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę powyżej przedstawione uwarunkowania.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst