SW+

Nie pozwólmy by „koszulka za funt” i nasza wygodnickość zepsuły Europę

180 interakcji
dołącz do dyskusji

„Wszystko poszło nie tak, z waszej winy. Możemy sobie oskarżać innych, gospodarkę, Europę, opozycję, pogodę albo te ogromne fale historii, jakbyśmy nie mieli na nie wpływu, tacy bezradni i malutcy. Ale to wciąż nasza wina”. Te gorzkie słowa wypowiadane w serialu „Rok za rokiem” przez nestorkę brytyjskiej rodziny, w której losach oglądamy przyszłość Europy, to najlepsza chyba przepowiednia dla nas wszystkich.

Niestety to przepowiednia bardzo pesymistyczna.

Przyszłość biegnie szybko w przód i okazuje się odmienna od wizji, którymi karmiło nas science-fiction. Katastrofa klimatyczna razem z pożarami, suszami i ulewami topiacymi w kilka godzin miasta już tu jest. Epidemie to nie odległy problem trzeciego świata tylko wyzwanie, przed którym wszyscy stajemy równi niczym na ostatecznym sądzie. Wykluczenie cyfrowe nie wygląda tak, że nasza babcia nie ma konta na Facebooku. To odcięcie ludzi od ogromnych ułatwień, które mogą nawet ratować życie. Globalna walka Stanów Zjednoczonych i Chin to rozgrywka, w którą zaplątane są wszystkie państwa.

Znikające kasjerki

Wydawać się oczywiście może, że w obliczu tak wielkich wyzwań i oszałamiających problemów bezwolnieunosimy się na tych falach historii. Jednak Muriel Deacon z serialu BBC ma stuprocentową rację - wszyscy odpowiadamy za przyszłość. A ta nasza odpowiedzialność zaczyna się od „koszulki za funt. Nie potrafimy się jej oprzeć (…) Sklepikarz zarabia na niej marne 5 pensów, a jakiś chłop z polem 0,01 pensa i uważamy, że to w porządku, wszyscy”.   

Koszulka za bezcen. Znikające kasjerki ze sklepów (co już obserwujemy), bo wolimy bezpieczną, aseptyczną kasę automatyczną. Protestacyjne nakładki na zdjęcia na Facebooka zamiast faktycznego sprzeciwu przeciwko niesprawiedliwościom.  Taką wygodnickością pozwalamy sobie zepsuć naszą przyszłość.

Oczywiście są decyzje podejmowane na takich poziomach, że nie mamy na nie wpływu. Ale w masie też mamy siłę. Możemy ją pokazywać naszymi decyzjami zakupowymi. W czasie lock downu odczuliśmy jak może wyglądać świat, w którym przetrwają tylko najsilniejsze, czyli sieciowe sklepy i restauracje. 

Cyfryzacyjny impet

Siłą są też decyzje o tym, jak pożytkujemy nasz czas i uwagę. Ten tekst ukaże się w idealnym dniu. To 15 lipca był dniem bez telefonu komórkowego ale ze względów praktycznych (wypadało w środę) w tym roku obchodzimy go dzisiaj, 18 lipca. Nie chodzi o to, by całkiem wyrzucić smartfon, tylko by spojrzeć krytycznie na to, jak korzystamy z internetu i z mediów społecznościowych. Czy nie jest tak, że edukuje nas byle stronka na FB.

Oczywiście naszą siłą są też decyzje polityczne. I nie wystarczy tylko raz na kilka lat zerwać się i stanąć - choćby i w kolejce - do urny. Takich mamy polityków, na jakich sobie zasłużyliśmy i jakich rozliczamy z pracy. 

Przymusowe spowolnienie wywołane pandemią wcale nie oznacza, że wszystko na świecie się zatrzymało. Wręcz przeciwnie, wiele procesów właśnie teraz nabiera ogromnego przyspieszenia i to takiego, że jeszcze nie do końca potrafimy zdiagnozować tego skutki. Netflix wrzuca serial za serialem. Świetnie, mamy rozrywkę na czas siedzenia w domach, tyle że równocześnie branża kinowa jest na bliska śmierci. Firmy przerzucają kolejnych pracowników do pracy zdalnej. Bezpieczniej bo ograniczamy kontakty ale czy wiedzą jak zarządzać pracownikiem by nie łamać jego praw?  

Dlatego właśnie powinniśmy wymagać wzmocnienia instytucji odpowiedzialnych za ochronę ludzi. Ostatnie miesiące to mocny powrót do koncepcji wzmacniania państw. W trudnych czasach szukamy oparcia i opieki. Ale takiego oparcia i opieki powinniśmy też szukać w Unii Europejskiej i w jej instytucjach.

Europo musisz!

Nie wystarczy na małą skuteczność Unii utyskiwać. Trzeba jej wymagać. Polski rząd uchyla się od decyzji o opodatkowaniu wielkich cyfrowych graczy twierdząc, że to powinna być wspólna decyzja Unii. A więc niech Unia faktycznie zacznie działać. 

Problem dezinformacji wymyka się spod kontroli, co widać choćby po fizycznych atakach na maszty sieci komórkowych wywoływane sprytnie podbijanymi obawami przed 5G. Instytucje Unii, takie jak choćby grupa East StratCom Task Force powinny zostać wzmocnione, by rozpracowywać siatki dezinformacyjne. Chiny i Stany Zjednoczone ponad naszymi głowami przerzucają się oskarżeniami i żądaniami o to by banować Huawei, albo wręcz przeciwnie bronić wolnego rynku. A od Unii zamiast jasnej wskazówki, co faktycznie leży w interesie całej wspólnoty, dostajemy niewiele wnoszący, ogólny dokument.

Po Europie za 12 miesięcy powinniśmy spodziewać się zdecydowanych decyzji. Tak, by jednak gorzko nie powtarzać za kilka lat śladem bohaterki profetycznego serialu: “Tak, to nasza wina. To my stworzyliśmy ten świat. Gratulacje!” 

Ten felieton jest częścią cyklu „Za rok w Europie” w któtym dziennikarze, publicyści i internetowi twórcy dzielą się swoją wizją przyszłości Europy. Cykl ten powstał pod wpływem inicjatywy Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej, która chciała poznać opinie na temat tego jak walka z koronawirusem wpłynęła na nasze życie i jak jeszcze może je zmieniać. Czy nauczyliśmy się inaczej spędzać czas z rodziną? Staliśmy się bardziej świadomymi konsumentami? A może kronawirus sprawi, że czeka nas przyspieszenie w cyfryzacji lub innej dziedzinie techniki?
Wszystkie felietony sa publikowane co sobotę na profilu KE na Facebooku. Cykl rozpoczęłt teksty „12 miesięcy Europy” Artura Kurasińskiego, autora popularnego bloga kurasinski.com, oraz Piotra Stanisławskiego z bloga Crazy Nauka, który zastanawia się czy Europę czekają nowe wieki ciemne. W kolejnych tygodniach można będzie też poznać wizje m.in Pauliny Górskiej, Jakuba Górnickiego (Outriders) i Marka Prawdy, dyrektora Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce. 

#zarokweuropie #UniaEuropejska #felieton #nonfiction #postcovid #Europapostcovid

Tagi:
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst