REKLAMA

Otworzyłem Paczkomat i zamarłem. W środku nie było mojej paczki

No i trafiło na mnie! Otworzyłem skrytkę w automacie InPostu, a tam zionęła pustka. Na szczęście już wiem, co robić, gdy otworzymy pusty Paczkomat oraz jak odzyskać paczkę - ale łatwe to w moim przypadku nie było.

pusty-paczkomat-zgubiona-przesylka-jak-odzyska-paczke-reklamacja 0
REKLAMA

Z automatów InPostu korzystam od kiedy tylko te się pojawiły, a przez lata, przy trzech różnych mieszkaniach, nie miałem z nimi żadnych problemów. Słyszałem jednak o takowych, a niestety przyszedł dzień, gdy Paczkomat koncertowo zawiódł i mnie. Pewnego majowego popołudnia postanowiłem odebrać wyczekiwaną przesyłkę, bo akurat miałem kilka minut do przyjazdu taksówki. No i się zaczęło…

REKLAMA

Pusty Paczkomat - co dalej?

… w tak w zasadzie to zaczęło się nawet nieco wcześniej. Paczka nie tylko szła do mnie dłużej niż zwykle, ale do tego, tak jak spodziewałem się finalnie odebrać we wtorek, tak tego dnia po kilku minutach od komunikatu, iż jest „w doręczeniu”, pojawił się kolejny o tym, że wróciła do centrum logistycznego. Zadzwoniłem na infolinię, by dowiedzieć się iż „był jakiś problem z etykietą”. 

Kolejnego dnia, czyli w środę, po wyklikaniu w apce InPost dyspozycji otwarcia skrytki, drzwiczki jak zawsze automatycznie odskoczyły, ale moim oczom ukazała się pustka. Zakląłem szpetnie pod nosem, gdyż nie tylko na tej paczce mi akurat niezwykle zależało, ale i za kilka minut miałem wsiadać do auta. Postanowiłem szybko zgłosić problem, ale z tym było mocno pod górkę.

Ta pusta skrytka usłyszała ode mnie kilka cierpkich słów

Reklamacja w InPost to nie taka prosta sprawa.

InPost ma u mnie ogromnego minusa, bo twórcy apki tak bardzo skupili się na kodowaniu wirtualnego psa, o którego nikt nie prosił, iż zapomnieli o tak podstawowej funkcji, jak… zgłaszanie problemów z przesyłką! Nie chciałem potwierdzać odbioru, ale aby wykonać telefon z aplikacji na infolinię, musiałem najpierw kliknąć krzyżyk, co zostało uznane za… potwierdzenie odebrania paczki.

Dość powiedzieć, iż byłem tym faktem poirytowany, bo od razu podejrzewałem, iż będą z tego powodu problemy, no ale dobra: dzwonimy na infolinię InPostu. Dobra wiadomość jest zaś taka, że na takową dodzwonić się można od razu, ale jest też zła, gdyż na pierwszej linii nie ma już na niej ludzi. Petentów wita bot, a przełączenie się natychmiast do konsultanta jest oczywiście niemożliwe.

REKLAMA

A pies by trącał te wszystkie clankery!

W przypadku tego typu sytuacji algorytmy się wykładają, bo nie mają ich w skrypcie i nie inaczej było tym razem. Bot uparcie odmawiał połączenia mnie z konsultantem, bo wedle jego wiedzy paczka została doręczona, a mi zaczęło już na tym etapie podnosić się ciśnienie. Dodam przy tym, że nie polecam mówić do bota, co o nim tak naprawdę myślimy, bo to tylko wydłuża całą procedurę.

REKLAMA

Po wysłuchaniu komunikatu, iż swoimi słowami, których tutaj rzecz jasna nie przytoczę, obraziłem uczucia clankerskie, udało mi się wreszcie po paru długich minutach dobić do żywego pracownika BOK-u. Ten zgłoszenie przyjął, a ja opisałem zawartość paczki i podałem jej orientacyjną wartość. Polecono mi uzbroić się w cierpliwość i czekać na rozwój sytuacji.

REKLAMA

No i moja reklamacja wpadła w próżnię - a przynajmniej tak myślałem.

Po zakończeniu rozmowy nie dostałem żadnego potwierdzenia, iż zgłosiłem problem. Przyznam, że liczyłem na jakiś e-mail, powiadomienie w apce InPost, głupiego SMS-a, gołębia pocztowego - no cokolwiek. Zająłem się jednak swoimi sprawami, a po kilku godzinach, gdy zajrzałem do apki, okazało się, iż paczka, która została oznaczona jako doręczona ma obecnie status „w centrum logistycznym”.

Brzmi to budująco, prawda? Problem w tym, że kolejnego dnia, czyli w czwartek, status paczki z rana się nie zmienił, a ja wykonałem kolejny, trzeci już telefon na infolinię. Po raz kolejny musiałem przebić się przez bota, by tym razem porozmawiać z człowiekiem, który nie był w stanie potwierdzić, czy moja przesyłka faktycznie się znalazła, czy też nie…

REKLAMA
Historia drogi tej paczki nie zmieściła się nawet na jednym ekranie

No ludzie kochani, tak się nie godzi

Jak na złość nie była to paczka z nowym czajnikiem albo ciuchami, które można w razie potrzeby kupić jeszcze raz, tylko z kartą kolekcjonerską do mojej ukochanej gry typu TCG, czyli „Star Wars Unlimited”. Nawet w sytuacji, gdyby paczka zginęła, a ja odzyskałbym w ramach reklamacji jej wartość, to i tak pozostałbym z problemem - takiej karty nie kupi się od ręki.

REKLAMA

Kolejny dzień, piątek, nie przyniósł poprawy sytuacji - paczka błędnie oznaczona jako doręczona nadal przebywała wirtualnie w centrum logistycznym, a ja powoli zaczynałem się godzić z myślą, że jej nie odzyskam. Nastąpił jednak zwrot akcji - po tym jak zadzwoniłem na infolinię po raz czwarty. Dostałem wreszcie potwierdzenie, iż zguba się znalazła - a wraz z tym gorszą wiadomość.

„Wysyłkę planujemy na następny dzień roboczy”.

Oznaczałoby to, iż paczkę dostanę dopiero po weekenedzie, w poniedziałek, czyli tydzień później niż się spodziewałem. Uspokojony tym, iż po trzech dniach od zgłoszenia zguby dostałem werbalne potwierdzenie, iż przesyłka nie zginęła, tylko się zawieruszyła, zaproponowałem pracownikowi BOK-u, aby firma InPost… przyspieszyła wysyłkę paczki, skoro problemy wyniknęły z jej winy.

Szczęśliwy odbiorca zawieruszonej przez InPost paczki

Ku mojemu lekkiemu zdziwieniu sugestia trafiła na podatny grunt, a chociaż paczki nikt nie przyniósł do domu, tak umieszczona została w Paczkomacie jeszcze tego samego dnia. Chociaż do samego końca nie miałem pewności, iż historia będzie miała happy end, gdyż na końcu mogło się np. okazać, iż cenna zawartość z niej zniknęła, to na szczęście na tym etapie już wszystko poszło jak trzeba.

Czytaj inne teksty poświęcone firmie InPost:

REKLAMA

Morał z tej historii jest jeden: warto truć tyłek przedstawicielom firm, których usługi opłacamy, bo inaczej te nie będą się kwapić, by obrócić się frontem do klienta. Przez te kilka dni sprawa ruszała jedynie w chwili, gdy sam się nią interesowałem - bez tego albo zaginanej paczki nie odzyskałbym wcale, albo czekał na nią jeszcze dłużej niż miało to miejsce w praktyce.

No i tak jak chwała firmie Rafała Brzoski za to, że stworzył prężnie działającą sieć dostaw na terenie nie tylko Polski, ale i innych krajów, a do tego Paczkomat może pomóc teraz pasażerom tanich linii lotniczych, tak apka InPost powinna dostać aktualizację. Procedura zgłaszania reklamacji nie wygląda bowiem tak, jak powinna… a clankery na infoliniach powinny być nielegalne.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA