Szokujący nowy trend. Sprzedają zdjęcia USG płodów, 50 zł za sztukę
Japoński odpowiednik OLX zakazuje sprzedaży zdjęć USG. Fotografie nienarodzonych dzieci (albo chorych narządów) są wykorzystywane do oszustwa zwanego "ninshin sagi".

Internet to wspaniałe miejsce, gdzie z drugiej ręki szybko możesz kupić rower, płytki do łazienki, książki na studia albo zdjęcie USG płodu, aby wyłudzić pieniądze od byłego partnera. Jednak japoński gigant mówi stanowcze nie tej ostatniej praktyce.
Japoński odpowiednik OLX mówi stanowcze nie handlu zdjęciami USG. Fotografie płodów i organów trafiają na czarną listę
Mercari, największa w Japonii aplikacja do handlu używanymi rzeczami, ogłosiła zakaz sprzedaży zdjęć USG płodów. Od 29 sierpnia wszystkie wystawione oferty tego typu mają być usuwane, a użytkownicy, którzy jeszcze je sprzedają, zostali wezwani do wycofania ogłoszeń. Firma tłumaczy, że tego rodzaju treści uznaje za "nieodpowiednie" wobec czego zdecydowano o dodaniu ich do listy przedmiotów zakazanych. Na tej liście znajdują się m.in. broń, narkotyki, żywe zwierzęta, leki czy przedmioty konsumenckie o zawyżonej cenie ze względu na zbyt duży popyt względem podaży.
Mercari to platforma o skali porównywalnej w Polsce do OLX czy Vinted, z dodatkowymi funkcjami, które ułatwiają sprzedaż – jak możliwość nadania paczki anonimowo z pobliskiego sklepu spożywczego, dzięki współpracy z operatorami logistycznymi przypominającymi InPost czy Pocztę Polską. Aplikacja działa od 2013 roku i jest niekwestionowanym liderem na rynku aplikacji e-commerce.
Decyzja o wprowadzeniu zakazu zapadła po tym, jak w połowie sierpnia japońskie media społecznościowe obiegły zrzuty ekranu ogłoszeń, w których oferowano sprzedaż ultrasonograficznych zdjęć płodów w cenie ok. 2000 jenów (około 50 złotych). Choć problem na Mercari istnieje od grubo ponad roku, to platforma podjęła stanowcze działania dopiero po tym jak jeden z użytkowników serwisu X zapytał "Do czego innego to może służyć, jeśli nie do oszustw?". Jego wpis wywołał falę dyskusji w mediach i reportaży opisujących "mroczny rynek" zdjęć USG.
Na sprzedaż w Mercari trafiały nie tylko zdjęcia ultrasonograficzne płodów, ale także różnych organów podpisanych jako "płody". Zrzut ekranu jednej z takiej ofert w listopadzie obiegł japońską część X.
Problem "ninshin sagi", czyli oszustw polegających na fałszywym powoływaniu się na ciążę, nie jest w Japonii nowy. Mechanizm bywa prosty: kobieta poznaje mężczyznę przez aplikację randkową, utrzymuje z nim relację, a następnie informuje o rzekomej ciąży, przedstawiając zdjęcie USG jako dowód. Następnie żąda pieniędzy na aborcję lub wykorzystuje sytuację do szantażu, zwłaszcza jeśli mężczyzna ma rodzinę. Jak podkreśla portal SoraNews24, choć nie ma dowodów, że wszystkie zdjęcia sprzedawane na Mercari były faktycznie wykorzystywane w ten sposób, obawy o takie nadużycia skłoniły platformę do prewencyjnego zakazu.
W komentarzach internautów widać mieszankę oburzenia i niedowierzania. "Nie ma znaczenia, po co to ktoś kupuje. Sam fakt sprzedaży takich zdjęć jest obrzydliwy" - pisała jedna z kobiet. Inna dodała: "Niedawno urodziłam dziecko i nie mogę uwierzyć, że są matki gotowe sprzedać zdjęcia USG". Byli też tacy, którzy wskazywali na problem ekonomiczny, zauważając, że trudna sytuacja materialna może popychać ludzi do desperackich kroków.
Zakaz wprowadzony przez Mercari nie rozwiąże całkowicie problemu, bo jak podkreślają eksperci, popyt i podaż mogą przenieść się w inne miejsca - być może jeszcze trudniejsze do monitorowania.
Może zainteresować cię także: