REKLAMA

Na polskich lotniskach robi się ciasno. Coraz więcej Polaków chce latać

Liczba pasażerów rośnie, a to zasługa głównie tanich linii lotniczych. Ma to swój efekt. Lotniska już wiedzą, że rozbudowy są konieczne. A te mniejsze odczuwają to szczególnie.

Na polskich lotniskach robi się ciasno. Coraz więcej Polaków chce latać
REKLAMA

W 2024 r. porty lotnicze w Polsce obsłużyły 59,2 mln pasażerów, o 7 mln (13,3 proc.) więcej niż w 2023 r. i o 10,2 mln (20,8 proc.) więcej niż w 2019 r. – informuje Urząd Lotnictwa Cywilnego.

W sumie przewoźnicy wykonali w 2024 r. 426,9 tys. pasażerskich operacji lotniczych – o 12,4 proc. więcej niż w 2023 r. i o 6,6 proc. więcej niż w 2019 r. Jak podsumowuje urząd, 2024 był dla wielu polskich lotnisk rekordowy.

REKLAMA

Lotnisko Chopina w Warszawie po raz pierwszy w swojej historii obsłużyło powyżej 20 mln pasażerów, osiągając wynik prawie 21,3 mln. Międzynarodowy Port Lotniczy im. Jana Pawła II Kraków-Balice przekroczył próg 10 mln pasażerów z wynikiem 11,1 mln, natomiast Port Lotniczy Rzeszów-Jasionka przekroczył 1 mln pasażerów w ruchu cywilnym z wynikiem prawie 1,1 mln po końcu roku.

Z udostępnionych przez ULC statystyk wynika, że przewozy międzynarodowe w polskich lotniskach w 2024 r. wzrosły o 14,8 proc. w stosunku do 2023 r. Najwięcej pasażerów w ruchu międzynarodowym w 2024 r. przewieźli Ryanair (17,4 mln), Wizz Air (11,5 mln) oraz PLL LOT (9 mln). Największe wzrosty ilościowe w przewozach międzynarodowych wykazali Ryanair (+1,7 mln pasażerów), Wizz Air (+933,2 tys.) oraz Enter Air (+761,8 tys.) – wymienia Urząd Lotnictwa Cywilnego.

2024 był rekordowy, a 2025 może być jeszcze lepszy

Pokazuje to przykład krakowskiego portu. Lotnisko chwali się, że w marcu odprawiło 988 165 tys. pasażerów. To wzrost o 25 proc. w porównaniu z marcem 2024 r. oraz aż 64 proc. więcej niż w marcu 2019.

- Kolejne rekordy są dowodem na to, że mamy słuszność, myśląc o rozwoju lotniska w perspektywie długoletniej – podkreśla Łukasz Strutyński, Prezes Zarządu Kraków Airport.

Oczekują tego zarówno pasażerowie, jak i nasi partnerzy – przewoźnicy, którzy chcą wzbogacać siatkę połączeń z naszego lotniska. Etapowa rozbudowa terminalu zakłada, że pierwszy etap rozbudowy od strony zachodniej ma się zakończyć w latach 2028–2029 i pomoże obsłużyć 16 mln pasażerów, a finalizację całości rozbudowy zaplanowano na rok 2031. Wtedy terminal osiągnie przepustowość 19 mln pasażerów rocznie - przypomniał plan.

Jak zapowiedziało lotnisko, jeszcze w tym roku pasażerowie będą mogli skorzystać z 5 urządzeń bag drop-off ułatwiających samodzielne nadanie bagażu, a ich bagaże prześwietlą nowoczesne skanery tomograficzne, przyspieszające kontrolę bezpieczeństwa.

Takie ma już Lublin, a od niedawna Poznań. W obu lotniskach podkreślono, że dzięki nim kontrola będzie przebiegać w mniejszym stresie, a przede wszystkim szybciej, bo nie trzeba wyciągać elektroniki i płynów. W Poznaniu szacują, że skanery przyspieszą „2,5- krotnie szybkość prześwietlania przedmiotów”.

Lotniska zdają sobie sprawę, że to doraźne ułatwienia, a te największe muszą po prostu się rozwijać, jeśli chcą przyjmować zwiększającą się liczbę pasażerów. Ambitne plany ma wiele z nich. Dla pasażerów oznacza to chwilowe utrudnienia – we Wrocławiu w tym roku lotnisko zostanie zamknięte na 40 dni.

Mali mają problem

Wzrost liczby pasażerów, będący zasługą tanich linii lotniczych, może martwić odlatujących z mniejszych lotnisk. Na ten problem zwróciła niedawno uwagę Alicja Zboińska na łamach łódzkiej „Wyborczej”. Zauważyła, że za bilet z Łodzi trzeba zapłacić więcej niż wyruszając z innych polskich miast w tym samym kierunku. Dominik Sipiński, analityk ds. transportu i infrastruktury w zespole Polityka Insight, w rozmowie z portalem wyjaśnił, że małe lotnisko ma niewiele do powiedzenia w sprawie rozkładu lotów.

Taki wpływ może mieć port, który jest zatłoczony, może regulować sloty, przedziały na start i lądowanie. Jeśli nie ograniczeń przepustowości, a łódzkie lotnisko nie ma, to nie może powiedzieć przewoźnikowi, że ma nie przylatywać o tej czy innej godzinie. Decyduje o tym linia lotnicza, ale może być to przedmiotem negocjacji handlowym. Operator lotniska może poprosić linię lotnicza, by latała w określonych godzinach, ale na samą decyzję wpływu nie ma – wytłumaczył.

Małe lotniska, jak to łódzkie, muszą być zadowolone z tego, że w ogóle przewoźnik chce się na nich pojawiać. Biorąc pod uwagę fakt, że duzi ciągle rosną i przyjmują coraz więcej pasażerów, ich pozycja w negocjacjach tylko się umacnia.

REKLAMA

Zdjęcie główne: Janusz Baczynski / Shutterstock.com

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-04-04T19:58:39+02:00
Aktualizacja: 2025-04-04T16:30:26+02:00
Aktualizacja: 2025-04-04T16:28:09+02:00
Aktualizacja: 2025-04-04T15:31:38+02:00
Aktualizacja: 2025-04-04T06:46:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-04T06:01:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T21:28:20+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T21:07:54+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T20:38:19+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA