1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Ekologia

Na świecie jest za dużo plastiku, więc natura musi radzić sobie sama. Zjadając odpady

Zanieczyszczenie plastikiem stale rośnie. Według badań lada moment w oceanach śmieci będzie więcej niż ryb. Niby są akcje, które mają temu zaradzić, ale to wciąż kropla w morzu potrzeb. Na szczęście natura nie jest zdana na łaskę losu, tylko szuka sposobów, aby samodzielnie wyjść z opresji.

plastik w oceanie

Badacze ze szwedzkiego Uniwersytetu Technologicznego Chalmers przeanalizowali próbki DNA z wielu miejsc na świecie. Szukali enzymów, które mogą „zjadać” plastik, a następnie porównywali zdobyte informacje z danymi na temat tego, gdzie jest najwięcej zanieczyszczeń. Wyniki zostały opublikowane w naukowym piśmie „mBIO”.

Jak łatwo się domyślić, w miejscach solidnie zaśmieconych przez plastik, organizmy wytwarzały większą liczbę enzymów rozkładających

- To znaczący dowód na to, jak środowisko reaguje na działalność człowieka

– komentuje wyniki badań Aleksej Zelezniak z Uniwersytetu Technologicznego Chalmers.

W sumie znaleziono ponad 30 tys. enzymów, które są w stanie rozkładać nawet 10 typów plastiku. Sami autorzy opracowania są zaskoczeni, że udało się odkryć ich aż tak wiele. Świadczy to o tym, że wciąż enzymy trawiące zanieczyszczenia są dla badaczy zagadką. To jednak również dowód na to, że skala problemu jest duża, skoro ich wytwarzanie rośnie wraz z zanieczyszczeniem wód.

Naukowcy liczą na to, że ich badania mogą posłużyć się w pracach nad znalezieniem sposobu skuteczniejszych metod recyklingu.

To nie pierwszy sygnał, że natura może nam w tym pomóc

Bakterie i enzymy znajdujące się w układzie pokarmowym gąsienic z gatunku barciak większy są w stanie rozkładać polietylen (którego struktura jest bardzo podobna do wosku) w błyskawicznym - jak na rozmiary samej gąsienicy - tempie. Sto gąsienic barciaka jest w stanie zjeść ok. 200 mg plastiku przez cały dzień.

Szukaniem podobnych bakterii i enzymów zajmują się również naukowcy w Polsce. Zespół dr. Piotra Biniarza z UPWr zamierza pobrać i zbadać próbki z różnych środowisk, by odnaleźć w nich nieznane dotąd mikroorganizmy rozkładające plastiki, takie jak nylon, polichlorek winylu, polistyren, poliuretan, polietylen czy polipropylen – informowała Politechnika Wrocławska.

Polskim naukowcom nie chodzi jedynie o znalezienie mikroorganizmów. Ich zdaniem są one mało wydajne, więc lepiej sklonować produkowane przez nie enzymy do szybko rosnących drożdżaków Yarrowia lipolytica. Dzięki temu produkcja będzie wydajniejsza, a całość wyrośnie na przykład bezpośrednio na odpadach lub ściekach komunalnych, usuwając z nich mikroplastiki.

Plastiku od dawna jest za dużo. Pandemia tylko to pogorszyła

Od początku pandemii wygenerowaliśmy 8 mln ton medycznych śmieci, z czego 25 000 ton trafi do wszechoceanu. Tak wynika z pierwszego przeprowadzonego na szeroką skalę badania, które zostało opublikowane w listopadzie.

Każdego roku do mórz trafia ponad 10 mln ton plastiku. Chociaż takie miejsca jak „Wielka Pacyficzna Plama Śmieci” sugerują, że zanieczyszczenia unoszą się na wodzie i są widoczne, to tak naprawdę 99 proc. trafia do głębin morskich.

– Zdumiało nas jak dużo plastiku odkryliśmy głęboko pod powierzchnią. Nie jest on rozłożony równomiernie po całym dnie, a gromadzi się tam, gdzie zaprowadzą je silne prądy

– komentował dr Ian Kane z Uniwersytetu w Manchesterze, którego zespół opublikował wyniki badań.