1. SPIDER'S WEB
  2. Operatorzy
  3. Technologie

Rząd kładzie łapę na niewykorzystanych środkach z prepaidów. Ta kasa powinna wrócić do klientów

podatek prepaid telefon na karte zwrot srodkow

Politycy partii rządzącej szukają pieniędzy na realizację swoich obietnic i z tego powodu stale wprowadzają nowe podatki i daniny. Już wcześniej była mowa o podatku od smartfonów, a teraz przyszła pora na telefony na kartę. Użytkownicy prepaidów stracą z tego tytułu aż 100 mln zł rocznie.

Po latach wyniszczającej wojny celowej operatorzy zaczęli podnosić kwoty, jakie klienci muszą płacić miesiąc w miesiąc, w zamian oferując dodatkowe usługi oraz zniżki za np. opłacanie kilku różnych usług na jednym rachunków w ramach tzw. taryf konwergentnych. Nie dotknęło to jednak ofert prepaid, które dziś są z reguły bardziej atrakcyjne finansowo niż abonamenty. Mimo to, to właśnie w ich stronę zwróciły się oczy fiskusa.

O co chodzi w podatku, a właściwie „parapodatku” od prepaidów?

Politycy nie planują nakładać na klientów wybierających oferty typu prepaid podatku bezpośrednio, a zamiast tego państwo w ramach tzw. parapodatku położy rękę na pieniądzach, które użytkownicy telefonów na kartę wpłacili na swoje konto abonenckie i nie wykorzystali przed wygaśnięciem usługi. Wedle wstępnych szacunków z tego tytułu do państwowej kasy trafi aż 100 mln zł rocznie.

Co istotne, nowy podatek to wyciągnięcie ręki po pieniądze nie tyle co należące do operatorów, a abonentów ofert typu na kartę — a tych jest obecnie około 15 milionów. Co prawda w przeszłości środki z prepaidów po wygaśnięciu usługi przejmował telekom, ale dziś konsumenci, gdy upomną się o zwrot, mogą otrzymać kasę z powrotem. Politykom najwyraźniej się jednak ten pomysł nie podoba.

Środki wpłacone na konta prepaid mają trafić bezpośrednio do kasy państwa.

Konsumenci często rezygnują z ubiegania się o zwrot pieniędzy z konta preiad, gdyż mowa o kwotach rzędu od kilku do kilkudziesięciu złotych, które dopiero w skali kraju sumują się do wspomnianej wyżej kwoty 100 mln zł rocznie. Niestety jak podaje money.pl, rząd woli te pieniądze przejąć, zamiast np. wymóc na operatorach zwracanie pieniędzy obywatelom, skoro i tak rejestrujemy prepaidy.

Wedle projektu ustawy, nad którą prowadzone są prace, operatorzy będą musieli na żądanie konsumenta zwrócić mu niewykorzystane pieniądze, na co abonenci dostaną pół roku. Niestety w przepisach nie ma zapisu, że takowy zwrot ma nastąpić z inicjatywy operatora — zamiast tego po upływie sześciu miesięcy od wygaśnięcia usługi operator ma przekazać pieniądze na Fundusz Szerokopasmowy.

Nowe przepisy nie poprawią sytuacji konsumentów wybierających telefony na kartę, tylko wręcz przeciwnie.

Obecnie klienci mogą wystąpić po zwrot środków z karty prepaid nawet przez rok od wygaśnięcia usługi, a politycy chcą skrócić ten czas do pół roku. Ciekawe jednak, czy w tej sytuacji operatorzy, którzy stracą całkiem sporo pieniędzy na rzecz państwa, nie zdecydują się sami proaktywnie informować swoich klientów o możliwości odebrania pieniędzy — chociażby z czystej złośliwości wobec rządu.

Trzymam kciuki, aby taki właśnie był finał, bo to jedyny scenariusz, w którym klienci na tym zyskają. Otwartym pozostaje też pytanie o to, na co Fundusz Szerokopasmowy, czyli „państwowy fundusz celowy, którego celem jest wspieranie rozwoju podaży i popytu na nowoczesne usługi łączności elektronicznej oraz rozwoju kompetencji cyfrowych społeczeństwa”, faktycznie wyda pozyskane środki…