Tech  /  News

Tylko na zdjęciu wygląda to pięknie. Wkrótce takie obrazki mogą pojawić się w Niemczech

Picture of the author

Zamiast do Australii wystarczy pojechać do Baden Baden. Nawet w Niemczech mogą pojawić się lasy subtropikalne. To rzecz jasna nie jest dobra wiadomość, bo ma związek z katastrofą klimatyczną. Naukowcy prognozują, jak zmieni się Ziemia. W wielu rejonach przestanie nadawać się do życia, w innych klimat będzie zupełnie inny.

„Fińscy i szwajcarscy naukowcy przewidują, że już za 70 lat w Niemczech mogą pojawić się lasy subtropikalne” – informuje „Deutsche Welle”.

Za sprawą modelu komputerowego naukowcy sprawdzili, jak może wyglądać Ziemia za kilkadziesiąt lat. Ich badania potwierdziły dobrze już nam znane analizy: w 2090 roku wiele miejsc na świecie nie będzie nadawało się do życia. Pesymistyczny wariant zakłada, że nawet na 1/3 ziemi uprawnej i pastwisk niemożliwa będzie produkcja rolna.

Szczególnie zagrożone są kraje leżące na południe od Sahary, kraje Ameryki Południowej oraz kraje Azji Południowej i Południowowschodniej

Jest też optymistyczny scenariusz, zakładający, że uda się utrzymać ocieplenie w granicach 1,5-2 stopnia Celsjusza. Wówczas niezdatne do upraw będzie „tylko” niecałe 10 proc. ziemi. Trudno jednak tutaj o oddech ulgi, skoro nadal oznacza to konieczność szukania dobrych warunków do życia gdzieś indziej. Czeka więc nas problem dużej migracji, który osiągnie olbrzymią skalę, gdy sprawdzi się wariant pesymistyczny.

Badacze ukuli termin „bezpieczny obszar klimatyczny”. Bazowali na danych z okresu 1970-2000, określając warunki, gdzie możliwa jest 95 proc. produkcja roślinna i zwierzęca. Przy czarnym scenariuszu 95 proc. obszarów rolnych w takich państwach jak Ghana czy Kambodża nie będzie spełniać tych uwarunkowań.

Względnie bezpieczne są nasze okolice. Z analizy specjalistów wynika, że np. w Niemczech „powierzchnie nadające się pod uprawę będą wtedy nadal znajdować się w bezpiecznej przestrzeni klimatycznej” – pisze „Deutsche Welle”. Nie oznacza to, że zmian klimatycznych nie zaobserwujemy. Naukowcy przewidują, że w Niemczech mogą wyrosnąć lasy subtropikalne.

Czyli jak wyjaśnia Wikipedia:

formacja roślinna zdominowana przez wiecznie zielone lasy występujące na obszarach o rocznej sumie opadów przekraczającej 2000 mm, wysokiej temperaturze o niskich amplitudach dziennych i rocznych oraz wysokiej wilgotności powietrza.

Dziś lasy deszczowe występują „przede wszystkim w Amazonii, na Obszarze Gwinejsko-Kongijskim, w Azji Południowo-Wschodniej, w Ameryce Środkowej oraz w północno-wschodniej Australii i na wyspach Oceanii”. Są też lasy deszczowe strefy umiarkowanej, spotykane na amerykańskich wybrzeżach Pacyfiku, w Chile, Nowej Zelandii czy atlantyckich wybrzeżach Europy i Wyspach Kanaryjskich. To pokazuje, o jak drastycznej zmianie mówimy.

Na tym złe wiadomości wcale się nie kończą. Analiza komputerowa pokazuje, że „do końca bieżącego stulecia mogą powstać na świecie nowe obszary pustynne o powierzchni ponad 4 mln kilometrów kwadratowych”.

Chińczycy już wcześniej pokazali, jak olbrzymi to problem.

Pustynie, owszem, da się ponownie zazielenić. Ale to wymaga ogromnych nakładów i przede wszystkim czasu. Udowodnili to Chińczycy, którym udało się zalesić 93 procent powierzchni pustyni. Tyle że efekty oglądali dopiero po 60 latach, kiedy zasadzone drzewa w końcu wyrosły. Przy niesprzyjających warunkach klimatycznych powtórzenie tego sukcesu będzie niezwykle trudne.

U nas czy naszych sąsiadów klimat już się zmienia. I chociaż konsekwencje będą dużo mniejsze niż w rejonach, o których wspominają fińscy i szwajcarscy naukowcy, to i tak będziemy musieli zmagać się ze skutkami. Wszak ludzie z rejonów dotkniętych katastrofą klimatyczną będą musieli szukać ratunku. Celem będzie więc bogata północ. Na szczęście jeszcze jest czas, aby zapobiec najgorszemu scenariuszowi. Zostało go bardzo mało.