Tech  /  Recenzja

Dzięki polskiej firmie moje biurko zmieniło się nie do poznania. Sprawdziłem drewniane akcesoria od Oakywood

Picture of the author

Biurko to dla mnie najważniejszy domowy mebel. Spędzam przy nim najwięcej czasu. Dzięki akcesoriom polskiej firmy Oakywood diametralnie zmieniło się to, jak moje biuro wygląda i co mogę na nim robić.

Czytelnicy, którzy dopiero od niedawna pracują na Home Office, pewnie dopiero nabierają pełnego zrozumienia dla faktu, jak istotne w pracy z domu jest odpowiednie otoczenie. Ja dojrzewałem do tego prawie siedem lat.

Z początku biurko traktowałem po prostu jak mebel, na którym stawiam komputer. Nie potrzebowałem niczego super, bo i po co - to tylko mebel.

Potem jednak, w miarę jak zacząłem spędzać przy biurku coraz więcej godzin, zacząłem zauważać, jak wpływa na mnie jego wygląd, porządek na nim i ogólny charakter „kącika”, w którym spędzam znakomitą większość czasu przez znakomitą większość dni.

Jeszcze niedawno moje biurko było smutną kombinacją taniego blatu z Ikei i białych ścian. Mało inspirujące środowisko pracy, przyznajcie sami. Potem powiesiłem na ścianie (krzywo, ale kto by się tym przejmował) kilka zdjęć i mapy z mojej ukochanej serii gier The Elder Scrolls, i zrazu zaczęło być lepiej. Czułem się fizycznie lepiej, siadając do pracy.

Od kilku tygodni zaś moje niezbyt piękne biurko zdobią piękne akcesoria polskiej firmy Oakywood. I choć kilka rzeczy w moim biurku będę musiał jeszcze zmienić, tak wiem, że akcesoria zostają, bo zmieniły nie tylko wygląd, ale też użyteczność mojego biurka.

Drewniane akcesoria prosto z Polski.

Ok, na wstępie muszę przyznać, że mam pewną słabość do drewna. Może to przez zamiłowanie do gitar akustycznych, ale zawsze doceniałem drewniane akcesoria. Ba, nawet ślubne obrączki mamy z żoną drewniane - jedną z brzozy, drugą z palisandru.

Gdy odezwała się do mnie firma Oakywood z propozycją testu ich akcesoriów, nie zastanawiałem się dwa razy. Po pierwsze dlatego, że uwielbiam drewniane akcesoria. Po drugie dlatego, że bardzo rzadko na łamach Spider’s Web mam okazję pisać o polskich produktach, wykonanych przez polską firmę.

A Oakywood jest firmą z naszego kraju - wszystkie akcesoria powstają w miejscowości Ciche u podnóża Tatr. Założyciel i szef całego przedsięwzięcia, Mateusz Haberny, już przy pierwszym kontakcie sprawia wrażenie człowieka wiedzionego pasją (kto inny odpisałby mi na maila o 22:20...).

Akcesoria Oakywood znałem zresztą znacznie wcześniej, nim nawiązaliśmy kontakt. Targetowane reklamy na Instagramie regularnie rzucały mi się w oczy, ale prawdę mówiąc do chwili pierwszej wizyty na stronie nie miałem pojęcia, że to firma z Polski.

Uprzedzając - tak, akcesoria Oakywood nie są tanie. I trudno się dziwić, bo są wykonywane ręcznie z litego drewna, w spójnej estetyce i kolorystyce. Za takie rzeczy się płaci. Po kilku tygodniach testów wiem jednak, że zdecydowanie warte są swojej ceny.

Akcesoria Oakywood przemienią nawet najsmutniejsze biurko w inspirujacą przestrzeń.

Na testy trafił do mnie szereg akcesoriów wykonanych z drewna orzechowego. Każdy produkt można też wybrać w wersji dębowej, ale wiedziałem, że niebawem czeka mnie wymiana biurka na nowe i ciemne będą lepiej do niego pasować. Okazało się, że całkiem dobrze komponują także z jasnym blatem, który mam teraz.

Centralną pozycję nowego „setupu” biurkowego zajmuje podwójny stojak na monitor. Cóż, w moim przypadku to pojedynczny stojak, choć gdybym się bardzo uparł, zapewne zmieściłbym na nim dwa 32-calowe monitory. Monitor mam tylko jeden, ale przestrzeni po bokach zostało dość, by zmieścić na stojaku także głośniki Presonus Eris 3.5.

Cały ten zestaw waży naprawdę sporo; zwłaszcza monitor, który wraz z podstawką ma ponad 15 kg masy. Nieco się obawiałem, że podstawka ugnie się w centralnym punkcie, ale tak się nie stało - Oakywood zapewnia, iż maksymalny udźwig podstawki to 100 kg, więc obciążenie na poziomie 20 kg (monitor + głośniki) nie powinno stanowić dla stojaka problemu i faktycznie nie stanowi.

Stojak na monitor fundamentalnie przekształcił moje biurko, nie tylko wizualnie, ale przede wszystkim funkcjonalnie. Jako że na co dzień przełączam się między dwoma komputerami + często mam też komputer na testy, zawsze miałem problem z ułożeniem urządzeń na biurku. Teraz problem zniknął - MacBook Pro 16 stoi sobie z boku na dedykowanej podstawce (o niej za chwilę), a laptopy z Windowsem mogę wstawiać pod stojak. Pod stojakiem zmieściłem również po przeciwległych stronach stację dokującą Thunderbolt 3 CalDigit TS3+ oraz interfejs audio Fucusrite Sapphire Solo gen. 3.

Na samej podstawce mogę zaś odkładać różne gadżety, które aktualnie testuję, a które zawsze walały się w nieładzie na biurku. Teraz testowe telefony lądują obok monitora, a testowe słuchawki TWS przy głośnikach.

Postawienie głośników na podstawce zwolniło mi miejsce na bokach 150-centymetrowego blatu, więc mogłem tam zmieścić słuchawki. Po prawej stronie ustawiłem moje słuchawki do grania, Astro A50, które dotąd musiałem chować gdzieś za monitorem, z lewej zaś strony mam miejsce na słuchawki Bluetooth.

A to prowadzi mnie do drugiego elementu wyposażenia od Oakywood - stojaka na słuchawki z ładowarką Qi.

Jako stojak na słuchawki spisuje się on fantastycznie. Jest minimalistyczny, nie zajmuje dużo miejsca i wykonany jest bardzo solidnie. Uczciwie jednak powiem, że jako ładowarka bezprzewodowa jest taki sobie - bardzo trudno trafić w cewki ładowania, bo te nie są w żaden sposób oznaczone. Ładowarka działa też z mocą raptem 10W, więc ładowanie np. iPhone’a 12 Pro Max trwa wieki, a o szybkim bezprzewodowym ładowaniu telefonów z Androidem można zapomnieć. Przydałoby się chociaż 15W mocy no i szkoda, że podłączenie odbywa się przez port microUSB, zamiast USB-C. Do ładowania słuchawek TWS jest jednak jak znalazł.

Wprawne oko zapewne zauważało jeszcze jeden element na stojaku na monitor - ładowarkę do Apple Watcha. Tak naprawdę nie jest to ładowarka, lecz stojak, do którego wsadzamy przewód ładujący do smartwatcha.

Za pomocą gumowej zaślepki możemy ustawić końcówkę dwojako - albo na płasko, albo pionowo. Zdecydowanie bardziej preferuję to drugie rozwiązanie, choć jeśli korzystamy z etui, końcówkę trzeba nieco bardziej wysunąć z uchwytu, przez co nieco mniej stabilnie się w nim trzyma. Nie ma jednak żadnego problemu z ładowaniem i prezentuje się bardzo estetycznie.

Równie estetycznie prezentuje się podstawka do laptopa, w której stanął mój MacBook Pro 16. Jest ona na tyle duża i stabilna, iż laptop nie przewraca się wraz z nią. Trzeba tylko mieć na względzie, że aby dobrze dopasować laptop, może być konieczne doklejenie dodatkowego filcu, który znajdziemy w zestawie z podstawką. Bez niego mój MacBook „opiera” się o krawędź podstawki, ale wystarczy dokleić filcu z jednej strony, by temu zaradzić.

Obawiałem się nieco, że przez relatywnie dużą szerokość podstawki może ona zasłaniać wyloty powietrza komputera, ale na szczęście okazało się, że w Oakywood dobrze wymierzyli szerokość drewna i podstawka zajmuje przestrzeń idealnie między wylotami powietrza w MacBooku Pro. Oczywiście w przypadku innych laptopów może być inaczej, więc warto sprawdzić przed zakupem, czy układ wentylacyjny laptopa jest kompatybilny z tego typu podstawką.

Do spółki z drewnianymi akcesoriami na biurko trafiły do mnie też dwa inne gadżety - etui na telefon i podkładka na biurko.

Jeśli chodzi o etui, nie mam uwag. Jest świetnie wykonane, bardzo dobrze chroni telefon i prezentuje się wspaniale. Ciekaw jestem tylko, jak zniesie próbę czasu, gdy drewniane plecki będą się regularnie wycierać o materiał spodni i blaty, na których telefon będzie odkładany. Czas pokaże, na razie, po kilku tygodniach, nie widać najmniejszego śladu zużycia.

Co do filcowej podkładki mam natomiast mieszane uczucia, ale nie z powodu jej jakości - jakościowo to znakomity produkt. Moja wersja podkładki ma 90 x 30 cm i bez problemu zmieściłem na niej pełnowymiarową klawiaturę i myszkę. Powierzchnia z filcu wykonanego z wełny merynosów jest bardzo przyjemna w dotyku, a podkład z korka ekologicznego utrudnia przesuwanie się podkładki po blacie biurka. Nawet na moim, umówmy się, nieszczególnie pięknym blacie podkładka prezentuje się wspaniale i dodaje całości charakteru.

Skąd więc mieszane uczucia? Ano stąd, że w czasie pracy zdarza mi się i jeść, i pić przy biurku, a do tego mam dwa koty, które ubóstwiają leżakowanie na biurku, gdy mnie przy nim nie ma (no dobra, gdy jestem też próbują). Przez cały czas testów bałem się ubrudzić lub zalać podkładkę, bo nie ma możliwości, żeby ją wyprać albo solidnie wyczyścić bez obaw o uszkodzenie. Można ją oczywiście zalać roztworem wody i delikatnego detergentu, ale to może okazać się nieskuteczne w przypadku poważniejszych (i regularnych) zabrudzeń.

Kociarzom również muszę odradzić taki produkt, bo wystarczy jedna kocia drzemka, żeby cała podkładka była usłana sierścią. A ze względu na to, że sierść wczepia się w filc, dość trudno jest ją potem wyrolkować, by oczyścić podkładkę.

Mojemu miejscu pracy jeszcze sporo brakuje do pełnej metamorfozy. Przede wszystkim muszę wymienić ten ohydny blat, a może i całe biurko. Kto wie, może w końcu pokuszę się o zakup modelu sit-stand. Jednak nawet teraz, bez wymiany biurka na nowe, akcesoria Oakywood odmieniły moje miejsce pracy nie do poznania. Nie tylko wygląda lepiej, ale też siadając do pracy lepiej się czuję. Po dodaniu drewnianych akcesoriów moje biurko jest też nieporównywalnie ładniejszym otoczeniem do zdjęć, a to będzie miało wymierne korzyści w postaci ładniejszych ilustracji artykułów. Same plusy.

Akcesoria Oakywood - czy warto?

Jeśli chcesz przekształcić swoje biurko nie do poznania - zdecydowanie warto. Oakywood ma w swojej ofercie szereg akcesoriów, które ułatwią organizację przestrzeni i upiększą miejsce pracy. I chociaż ich cena nie jest niska, tak nie jest również przesadnie wysoka, jak na pięknie wykonane owoce ręcznej, rzemieślniczej pracy.

Polska firma dba też o środowisko naturalne, jak powinna robić każda firma, wykorzystująca naturalne zasoby. Drewno wykorzystywane do produkcji akcesoriów Oakywood pochodzi ze zrównoważonych źródeł z obszarów Europy i USA, a za każdy zakupiony w Oakywood produkt firma sadzi jedno drzewo - to efekt współpracy z organizacją non-profit One Tree Planted.

Bardzo rzadko mam okazję sprawdzać produkty polskich firm, a jeszcze rzadziej mogę je z czystym sumieniem polecić. Tym razem jednak mogę powiedzieć wprost, że polska firma Oakywood zdecydowanie zasługuje na zainteresowanie. Jeśli szukasz sposobu, by przydać charakteru i funkcjonalności swojemu miejscu pracy, zdecydowanie warto zapoznać się z jej ofertą.