1. SPIDER'S WEB
  2. Kosmos
  3. Nauka
  4. Tech

Pomysł jest prosty: wyślemy w kosmos pociski i będziemy nimi uderzać w lecące do Ziemi planetoidy

Pomysł jest prosty: wyślemy w kosmos pociski i będziemy nimi uderzać w lecące do Ziemi planetoidy
112 interakcji
dołącz do dyskusji

Problem obrony przed masywnymi planetoidami, które moglibyśmy odkryć na kursie kolizyjnym z naszą planetą, spędza naukowcom sen z powiek nie od dzisiaj. Astrofizyk z Włoch przekonuje, że aby spać spokojnie powinniśmy mieć zapas pocisków w przestrzeni kosmicznej.

13 kwietnia 2029 r. w odległości zaledwie 30 000 km od Ziemi przeleci planetoida Apophis odkryta przez astronomów w grudniu 2004 r. Pierwsze obliczenia jej trajektorii lotu sprawiły, że astronomom włosy stanęły dęba. Dostępne (choć wciąż wstępne i niedokładne) dane wskazywały, że owa skała o średnicy kilkuset metrów z prawdopodobieństwem 1 do 37 uderzy w Ziemię w 2029 r. Momentalnie do pracy zaprzęgnięto innych astronomów, a nawet powstał zespół intensywnie analizujący możliwe sposoby uniknięcia zderzenia z tym obiektem.

Ale po co taka panika?

Planetoida o rozmiarach 300 m to poważny problem. Obiekt o takich rozmiarach uderzając w Ziemię, mógłby doprowadzić do śmierci nawet kilkuset tysięcy ludzi. Owszem, nie doprowadziłby do zagłady całej ludzkości, ale i tak doprowadziłby do niespotykanych szkód. Warto pamiętać, że obiekt, który 66 mln lat temu sprzątnął dinozaury z powierzchni Ziemi miał ok. 10 km średnicy.

Strach był tym razem krótkotrwały. Naukowcy wkrótce ustalili, że obiekt jednak w Ziemię nie uderzy ani w 2029 ani w 2036 r., a prawdopodobieństwo uderzenia w ciągu najbliższych 100 lat wynosi 0,0000089.

Pytanie jednak pozostało: co zrobić gdy jednak znajdziemy obiekt lecący prosto w stronę Ziemi?

Włoski astronom i matematyk Claudio Maccone od lat przekonuje, że na taką okoliczność powinniśmy mieć w przestrzeni kosmicznej zapas głowic, które mogłyby zmienić trajektorię lotu planetoidy. Jego najnowsze obliczenia wskazują, że takie głowice powinny znajdować się w punktach Lagrange’a L1 oraz L3. To punkty w przestrzeni kosmicznej, w których przyciąganie grawitacyjne Ziemi i Księżyca wzajemnie się znoszą i umożliwiają utrzymywanie stabilnego położenia w przestrzeni.

Astronom przekonuje, że w przypadku wykrycia zagrożenia, z obu punktów powinna wystartować duża liczba pocisków, które uderzając w powierzchnię planetoidy, albo zmieniłyby jej trajektorię na tyle, aby minęła Ziemię, albo całkowicie ją zniszczyły. Maccone złożył jednocześnie wniosek o objęcie patentem oprogramowania, które pozwala mu modelować odchylanie trajektorii lotu planetoid za pomocą pocisków wystrzeliwanych z punktów Lagrange’a, przy czym sam przyznaje, że wiele szczegółów jeszcze musi dopracować.

Póki co pozostaje mieć nadzieję, że ni stąd, ni zowąd nie przyleci nam tu nic zrobić dużego resetu, kiedy jesteśmy tak blisko stworzenia skutecznego systemu obrony planetarnej. Jakby nie patrzeć unikamy tego losu przez ostatnie 65 mln lat.